Facebook Google+ Twitter

Sadzone z ziemniakami kontra marzenia

Tuż po spektaklu, który miał miejsce 12 lutego 2010 w Kinoteatrze UCIECHA w Krakowie, o kulisach bycia Shirley Valentine Wiadomości24 rozmawiały z odtwórczynią roli tytułowej bohaterki, panią Agnieszką Schimscheiner.

Agnieszka Schimscheiner jako Shirley Valentine spektakl miał miejsce 12 lutego 2010 w Kinoteatrze UCIECHA w Krakowie / Fot. Sławomir OstrowskiPrzygnieciona ciężarem codziennej samotności i braku uczuć Shirley, sprowadzona do roli robota domowego, który nawet codziennego jadłospisu nie ma prawa zmienić bez wiedzy i zgody pana domu - jej nie obecnego całymi dniami męża, którego szczytem czułości jest stwierdzenie "przecież Cię kocham", to główna bohaterka tego niezwykłego spektaklu.
Jej jedyną powierniczką jest ściana domu, z którą dzieli się od lat swymi problemami przepijając raz po raz jej zdrowie białym winem. Tę pozorną harmonię dnia codziennego burzy szansa spełnienia najskrytszego z marzeń Shirley.
Jeżeli zdecyduje się postawić wszystko na jedną kartę i podąży za swym marzeniem, wyłamując się z rutyny codziennych obowiązków typowej kury domowej, może uda jej się odzyskać dawno utraconą części własnego ja.
Czy kobieta, która planowała odejść od męża, gdy dzieci dorosną, a jednak
pozostała z min, gdy to się stało, twierdząc, że nie ma dokąd odejść zaryzykuje utratę bezpiecznego, choć pozbawionego perspektyw świata dla własnych marzeń? Agnieszka Schimscheiner jako Shirley Valentine spektakl miał miejsce 12 lutego 2010 w Kinoteatrze UCIECHA w Krakowie / Fot. Sławomir Ostrowski
Aby się o tym przekonać należy udać się na spektakl Willy'ego Russella "Shirley Valentine".
Specjalnie dla czytelników Wiadomości24 Pani Agnieszka Schimscheiner zgodziła się opowiedzieć o kulisach grania Shirley Valentine:

Sławomir Ostrowski: - Jak zaczęła się Pani przygoda, z Shirley Valentine?

Agnieszka Schimscheiner: - Kiedyś namówiła mnie znajoma, powiedziała:
Agnieszka, Ty musisz zagrać Shirley Valentine, ja Ciebie widzę w tej roli. Tak się to zaczęło.
Przeczytałam tekst i po namyśle stwierdziłam, że rzeczywiście trzeba to zrobić, że jest coś tak pociągającego w tym tekście, z jednej strony niektórzy mogliby się dopatrywać, że to jest banalne, jakieś takie o niczym, natomiast mnie pociągało, że tam w tym tekście jest coś więcej.

Agnieszka Schimscheiner jako Shirley Valentine spektakl miał miejsce 12 lutego 2010 w Kinoteatrze UCIECHA w Krakowie / Fot. Sławomir Ostrowski- Wiele kobiet dopatruje się siebie, w Shirley, czy znalazła w niej Pani jakąś cząstkę siebie?

- Na pewno. Ale nie jako żona i nie jako matka. Shirley to jest kobieta po czterdziestce, której dzieci właśnie wyprowadziły się z domu. Ja zajęłam się tym tekstem mając trzydzieści parę lat, moja córka miała wtedy 11. Mój mąż jest wrażliwym, ciepłym, człowiekiem, dużo mnie różniło na wstępie.
Czytając tekst odnajdowałam tam związek mojej mamy i taty. Ten archetyp kobiety, która dba o dom, tata nie był taki Jo (mąż Shirley Valentine) absolutnie, to bardziej taki mężczyzna, który dbał o finansową stronę, aby niczego nie zabrakło, a mama jako kobieta o ognisko domowe, ale kiedy my wyprowadziliśmy się z domu (a jest nas trojka dzieci) moi rodzice nie potrafili się odnaleźć w nowych rolach, wiem, że było im ciężko a my nie rozumieliśmy wtedy, co się z nimi dzieje. Myśleliśmy że są przemęczeni...? Dom, który tętnił życiem nagle opustoszał - mama poświęciła nam swoje życie - trzydzieści lat swojego życia dala dzieciom, a to zleciało jak jeden dzień. Myślę, że dużo jest takich mam i ojców, z takimi dylematami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Świetny wywiad.Gratuluję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny wywiad. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.