Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11494 miejsce

Sahara algierska, Hoggar, Tamanrasset...

Parę lat temu mieliśmy z mężem i naszym przyjacielem okazję polecieć na wycieczkę do Tamanrasset, głównego miasta regionu gór Hoggar, na Saharze algierskiej.

Tamanrasset / Fot. Teresa HućkoMieszkaliśmy w Algierze, skąd do miejsca oddalonego o półtora tysiąca km to już tylko „rzut beretem”. Mieliśmy przyjaciół, którzy pracowali w Tamanrasset. Ponieważ byliśmy przez nich zaproszeni, nie musieliśmy płacić za zakwaterowanie i w ten sposób zmniejszył się koszt wyprawy. Pomogli nam również w zaplanowaniu i przygotowaniu wyjazdu, oraz wybrali najlepszą porę wyprawy. Uprzedzili nas też, żebyśmy przewidzieli więcej czasu na wycieczkę niż to wynikało z planów, ponieważ tam czas płynie inaczej i "jutro" dla tamtejszych mieszkańców nie zawsze znaczy to samo, co dla nas. Poza tym mogą wydarzyć się jakieś przygody, które pokrzyżują plany i przedłużą nasz pobyt...

Tamanrasset / Fot. Teresa HućkoPolecieliśmy samolotem, ale nocnym kursem, tak, że nie widzieliśmy pustyni. Wynagrodził nam tę stratę świt. Samolot właśnie podchodził do lądowania, jak zza czarnej ściany postrzępionych w ostre szpice gór wyprysnęło słońce. Szczyty podświetlone od tyłu robiły wrażenie scenografii do baśni o złym czarowniku; groźne i niedostępne.

Tamanraset leży u podnóża tego masywu gór Hoggar i jest stolicą województwa, którego obszar jest prawie równy obszarowi Polski. Praktycznie jest to środek Sahary. Miasto zbudowane z tuffu wulkanicznego zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Było różowe (kolory zmieniały się w ciągu dnia), z ledwo widocznymi domami mieszkalnymi, schowanymi za murami, ulicami gdzieniegdzie tylko utwardzanymi, poza główną szosą transsaharyjską, która wiedzie od morza w głąb Afryki. Piasek był wszędzie, piaskowe były ulice, place, „podłogi” w domach, „posadzka” w meczecie i gdziekolwiek oko sięgało... Pozostałością po Francuzach (Algieria była kolonią francuską) były budynki murowane, w których mieszczą się urzędy, instytucje użyteczności publicznej. Europejską architekturę przypominało też część domów mieszkalnych, budowanych dla obcokrajowców. Największą budowlą miasta był hotel, który imponował wielkością i wystrojem.

Hoggar, Płaskowyż Assekrem (w godzinach porannych) / Fot. widokówkaSahara jest najbardziej suchą pustynią, więc zieleń w Tamanrasset jest rzadkością. W mieście jednak (wszak to oaza), poza drobną roślinnością rosną i drzewa, głównie tamaryszki i akacje. Znajomi z Tamanrasset umówili nas z przewodnikiem, który miał z nami pojechać samochodem terenowym i pokazać nam pustynię. Podnieceni perspektywą ciekawych przeżyć, szykowaliśmy się do wyjazdu. Niestety, musieliśmy poczekać jeden dzień, ponieważ umówiony przewodnik nie zgłosił się. Znajomi mieli rację, ten zapas paru dni już na początku wyprawy bardzo się przydał.

Nie chcąc jednak marnować dnia i nie czekając na przewodnika, wybraliśmy się do miejsca najbardziej charakterystycznego, pokazywanego na wszystkich widokówkach. W dodatku znajdowało się na tyle blisko, że dotrzeć można tam było sami wrócić w ciągu jednego dnia. Pojechaliśmy na płaskowyż Assekrem z charakterystycznymi szczytami, które są trzonami wygasłych wulkanów, zwietrzałych od wiatru, słońca i deszczu. Dojechaliśmy do jednego wolnostojącego szczytu (widokówkowy symbol Hoggaru), gdzie mogliśmy z bliska oglądać efekty erozji. Następnie odwiedziliśmy źródełko z wodospadem i pełni nowych wrażeń, podnieceni tymi widokami, wracaliśmy do domu.

Trzon wulkanu w zbliżeniu, zniszczony erozją / Fot. Teresa HuckoByło to tuż przed zachodem słońca. Ponieważ zachód słońca to jedynie moment, szybko zrobiło się ciemno i niezbyt przyjemnie. Pech chciał, że w dodatku złapaliśmy gumę i trzeba było wymienić koło. Niestety, znajomy nie miał podnośnika. Czarna noc, pustynia, żadnych osiedli ludzkich, do domu jeszcze 20 może 30 km i znikąd ratunku... Nie byliśmy przygotowani do przetrwania nocy; nie mieliśmy ciepłych ubrań, wody ani jedzenia. Całe szczęście, że ktoś z nas przypomniał sobie, że po drodze widział ognisko. Wobec tego panowie poszli (parę kilometrów) do tego obozu, dobrzy ludzie przyjechali z podnośnikiem, naprawili samochód i już szczęśliwie mogliśmy wrócić do domu.

Wolno-stojący szczyt Płaskowyżu Assekrem / Fot. Teresa HućkoDroga, którą jechaliśmy, nie była tą główną, transsaharyjską, tylko bocznym, piaskowym śladem od kół samochodów. Gdyby nie opatrzność w postaci ludzi, którzy znaleźli się na naszej drodze, nie wiadomo jak długo czekalibyśmy na pomoc. Była to dla nas pierwsza poważna przestroga i przypomnienie, że na pustyni trzeba być samowystarczalnym. Nie mieli takiego szczęścia dwaj młodzi mężczyźni, którzy w tym samym czasie wybrali się wyprawę indywidualnie, bez przewodnika. Ich ciała odnaleziono niedaleko od Tamanrasset. Zginęli, prawdopodobnie z głodu i wyziębienia. A przyczyną tragedii była awaria samochodu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Dziękuję Pani za te słowa o Algierii i wyprawie w głąb pustynii. Wraz z mężem i przyjacielem - Algierczykiem wybieramy się tam w tym roku. Nie będziemy korzystać z biur podróży, wszystko organizujemy sami, tak więc każda informacja jest dla nas ogromnie cenna.
Czy będzie ciąg dalszy opowieści o Algierii.....??? Byłabym ogromnie za to wdzięczna.
Iwona

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cudowna wyprawa - szczerze jej zazdroszczę. Marzę o dalekich wyprawach, ale czy kiedyś uda mi się dotrzeć w to miejsce? Wątpię, to przecież "koniec świata"... Dzięki takiemu opisowi i zdjęciom rzeczywiście można pobudzić wyobrażnię!

Komentarz został ukrytyrozwiń

super zdjęcia i zapowiedź ciągu dalszego :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja się wyłamię i plusa nie postawię :) można było to opisać ciut ciekawiej wg mnie :P
ale pochwalam fotki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo interesujący tekst, gratulacje :) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobrze się czytało, szczerze zazdroszczę wyprawy do Tamanraset, jeśli chodzi o Waszą przygodę to powtórzę za Partem dobrze, że pojawił się tekst, który zwraca uwagę, że w podróży trzeba się liczyć z różnymi ewentualnościami, w tym z niebezpieczeństwami

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Teresko - piękny debiut!

Najszczersze gratulacje!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.02.2008 18:52

Bardzo ladny debiut. Przeczytalem z przyjemnoscia. Tym bardziej, ze ktos wreszcze napisal nie tylko o cukierkowych wycieczkach, ale tez i o ew. niebezpieczenstwach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.