Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16423 miejsce

Saksońskim śladem hrabiny Cosel

Przyglądam się cudownemu, pięciogwiazdkowemu hotelowi o swojsko brzmiącej nazwie Kempinski w Dreźnie. Położony jest w samym centrum, tuż obok słynnych zabudowań Zwingera, gdzie obecnie mieści się drezdeńskie muzeum.

Królewska metresa

Na początku XVIII w. nie był to jednak hotel tylko pałac, a gdzieś tutaj zamieszkiwał saski minister, Adolf Magnus Hoym. Hrabina Cosel i Hoym / Fot. Leszek LubickiJest rok 1704. W pałacu wybucha pożar. Zaniepokojony tym zdarzeniem saski elektor i jednocześnie król Polski August II zwany Mocnym przybywa na miejsce, żeby okiem władcy ocenić, czy wypadek ten nie będzie zagrażał miastu. Zauważa od razu kobietę, która wydaje rozkazy i zarządza gaszeniem ognia. Spotkał ją już kilka miesięcy wcześniej na balu i dobrze zapamiętał. Zainteresowanie Jego Królewskiej Mości momentalnie przenosi się na tę uroczą osóbkę, a pożar ma już dla niego drugorzędne znaczenie. Ta kobieta to Anna Konstancja von Brockdorff, w chwili pożaru żona wspomnianego ministra Hoyma. Przez kolejnych dziesięć lat będzie pełnić rolę ważniejszą niż legalna żona Augusta II. Zostanie oficjalnąHotel Kempinski_Drezno / Fot. Leszek Lubicki faworytą królewską. Obecnie znana jest nam jako hrabina Cosel. Musiała mieć duży wpływ na historię naszego kraju, bo inaczej nie zaprzątałby sobie nią głowy najpłodniejszy polski powieściopisarz, Józef Ignacy Kraszewski. W okresie, w którym mieszkał w Saksonii, napisał o niej powieść. Za naszych czasów Jerzy Antczak nakręcił na jej podstawie film z Jadwigą Barańską w tytułowej roli. Te dwie pozycje zwalniają mnie z obowiązku szczegółowego opisywania jej losów. Można sobie przeczytać książkę Hrabina Cosel lub obejrzeć film. Ja natomiast zajrzę tylko do miejsc, które mniej lub więcej są związane z jej saksońskim życiem. Szczególnie do tego, co więcej.

Król Mocny także inaczej mocny

W samym Dreźnie próżno szukać śladów Anny Konstancji więc nic tu po mnie. No, może jednak nie tak do końca. IdącStatek spacerowy w Dreźnie / Fot. Leszek Lubicki wzdłuż nabrzeża Łaby (niem. Elbe), przy przystani dla statków spacerowych, spostrzegam jeden z nich, znacznie piękniejszy od pozostałych. Na rufie odczytuję jego nazwę: Grafin Cosel. I chyba tylko tyle zostało w tym mieście z uwielbianej przez króla, ale nie przez jego dworzan kobiety. Miała za dużą władzę w elektorskiej stolicy, władzę większą niż najważniejsi ministrowie Saksonii, a to zazwyczaj przysparza wielu wrogów. Tak też było w tym przypadku. Gdy August II Mocny powrócił do Polski, by ponownie objąć królewski stolec po detronizacji Stanisława Leszczyńskiego, na miejscu podsunięto mu inną piękność,August II Mocny-portret / Fot. Leszek Lubicki aby tylko zapomniał o pozostawionej w Dreźnie metresie. Przydomek Mocny nie odnosił się bowiem tylko do tego, że Jego Wysokość potrafił rękoma łamać podkowy, ale przede wszystkim w jego stosunku do kobiet. Teraz byśmy powiedzieli, że był do nich luzacki, a one mu się nie opierały. Uważa się, że pozostawił po sobie około trzystu dzieci. Szybko więc zapomina o Annie Konstancji, spędzając czas z panią Marianną Denhoffową. Ze stolicy Saksonii docierają do niego rożne wieści o niecnych czynach hrabiny Cosel. Prawdziwe czy też nie, dla króla w sumie mało to ważne. Stracił już nią zainteresowanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Z przyjemnością przeczytałam relację w deszczowy pochmurny poranek .
Będę w Dreźnie przejazdem ,może uda mi się zwiedzić miasto śladem Pana artu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniale i jakże lekko napisana relacja z podróży śladami hrabiny Cosel, która dzieki filmowi, na zawsze kojarzy sie z cudowną Jadwigą Barańską, grajaca jej rolę.
+5 i podbijam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Istotnie Ewo! Dzięki za odkopanie :)
Świetnie napisana dla mnie nie znana dotąd historia. Czyta się lekko i przyjemnie. Piąteczka i podbijam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale zakopane :( Szkoda, bo to bardzo interesująca opowieść.

Podbijam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałam z przyjemnością. Bardzo ciekawy artykuł.

Co do zakazu fotografowania i kamer w muzeach niemieckich to myślałam, że rygorystycznie tego przestrzegają i nigdy nawet nie wyciągam aparatu. Nie przyszło mi do głowy poprosić o zgodę :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.