Facebook Google+ Twitter

Salamon w kadrze - lepiej trochę za późno niż dużo później

Waldemarowi Fornalikowi trudno było zignorować fakt, że Milan zaprosił do siebie polskiego obrońcę, który jeszcze nie zadebiutował w seniorskiej reprezentacji.

 / Fot. Sławek, CC 2.0Na San Siro trafił w ostatnim dniu okna transferowego, choć część praw do niego rossoneri nabyli już wcześniej. W barwach Brescii zaliczył ponad 60 meczów w Serie B, w Fogii, dokąd był wypożyczony, trenował u boku byłego trenera Romy Zdenka Zemana.

Rzeczywistość alternatywna. - Cieszę się, że do takiego klubu trafił chłopak, któremu dałem szansę jako pierwszy i zabrałem na Euro 2012 mimo tak młodego wieku - powiedział Franciszek Smuda. - Wielokrotnie oglądałem go w barwach Brescii razem z asystentem Markiem Wleciałowskim. Wiemy, na co go stać i wiemy, że stać go na jeszcze więcej. To ułożony zawodnik, dobrze gra w powietrzu, nie boi się wyprowadzać piłki - komplementował Salamona trener Fornalik.

Nic z tego. Żeby oddać sprawiedliwość byłemu selekcjonerowi, odnotujmy, że powołał go na mecze ze Stanami Zjednoczonymi i Ekwadorem. Nikt z obecnego sztabu szkoleniowego osobiście nie pofatygował się do Lombardii, choć nazwisko Salamon trafiło ponoć do notesów skautów Barcelony, gdzie pojęcie o piłce mają chyba nie najgorsze.

Nie chodzi o zarezerwowanie mu miejsca w reprezentacji z tytułu noszenia dresu Milanu i siedzenia na ławce (jeśli w ogóle) obok Robinho, ale sprawdzenia, jaki to piłkarz, co może dać kadrze, jakie ma atuty, co musi poprawić. Przede wszystkim - czy już do kadry się nadaje. Od dwóch lat nie widziano go w akcji. Nie jesteśmy potęgą, żeby pozwalać sobie na gubienie talentów. Sprawdźmy, jak się nie uda - podziękujemy, będziemy szukać dalej.

Trudno zrozumieć, dlaczego Salamon nie otrzymał powołania na mecz z Irlandią, czyli sprawdzian generalny przed starciem z Ukrainą, który może okazać się kluczowy dla układu tabeli.

Tym bardziej, że na środku obrony mamy największe problemy. Ostatni dobry mecz notorycznie kontuzjowany w tym sezonie Damien Perquis zagrał ... no właśnie... chyba jeszcze w barwach Socheaux. W tym sezonie, podobnie jak w przypadku Dariusza Dudki, trapią go kontuzje. Co z Marcinem Wasilewskim - wiadomo, trener klubowy powiedział mu wprost, że nie będzie na niego stawiał. Pozostaje Kamil Glik, może Marcin Komorowski i Piotr Celeban, którym łatwiej znaleźć miejsce na stoperze niż bokach obrony.

Z pustego i Salomon nie naleje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.