Pozycja materiału w rankingach:
Śniadanie z Ryszardem Kapuścińskim było dla Salmana Rushdiego jednym z najważniejszych punktów jego pierwszej wizyty w Polsce.
Ten wybitny
hindusko-brytyjski pisarz przyjechał tu na kilka dni, aby wziąć udział
w gali wręczenia nagród Nike. Podczas wczorajszego spotkania z
dziennikarzami zdradził, że pracuje właśnie nad powieścią historyczną.
Podczas
wtorkowej konferencji prasowej odpowiadał tylko na pytania dotyczące
literatury, ma bowiem dość polityki. Wyraźnie był w dobrym nastroju,
często żartował. Niemały wpływ na to z pewnością miało śniadanie
zjedzone wcześniej z Ryszardem Kapuścińskim. - Byłoby mi bardzo
przykro, gdybym nie mógł spotkać się z nim w jego mieście. Zawsze do
tej pory spotykaliśmy się w moim, w Londynie - mówił Rushdie.
Opowiadał
o swojej przyjaźni z polskim pisarzem, która rozpoczęła się po
przeczytaniu przez niego „Cesarza”, za pośrednictwem ich wspólnego
wydawcy.
Rushdie zdradził też nad czym teraz pracuje. Jest to
powieść, której akcja dzieje się w XVI-wiecznych Indiach. - Wiek XXI
jest tak straszny, że miłą odmianą jest móc spędzić trochę czasu w
wieku XVI. Mieli wtedy lepsze malarstwo - mówił Rushdie.
Wiele
opowiadał o języku swoich powieści, które pisze po angielsku. - Moim
ojczystym językiem jest urdu. Jednak kiedy tylko napisałem coś w tym
języku, matka narzekała, że jest to fatalne. Przerzuciłem się więc na
angielski, bo znała go gorzej, więc mogła mniej krytykować - żartował
Rushdie. Angielski był językiem wykładowym w szkole w Bombaju, do
której uczęszczał.
Mówił też o swojej fascynacji polskim kinem
- Wajdą i Kieślowskim, które stopniowo zaprowadził, o go do polskiej
literatury. Zdradził, że czytał m.in. powieści Kosińskiego, Lema czy
Brunona Szulca.
Odniósł się też do wyroku śmierci (tzw.
fatwa), który wydał na niego ajatollah Chomeini w 1989 r. za obrazę
Mahometa w „Szatańskich wersetach”.
- Oczywiście nie
polecałbym nikomu bycia skazanym na śmierć przez Chomeiniego. Z drugiej
strony, ja jeszcze żyję, a Chomeini nie. Strzeżcie się pisarzy! -
mówił.
Salman Rushdie urodził się w 1947 roku w Bombaju, w
rodzinie muzułmańskiej. Oprócz „Szatańskich wersetów” sławę przyniosły
mu też: „Ziemia pod jej stopami”, „Furia”, „Dzieci Północy”.
KB (APP)
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 04.10.2006 09:13
Dzieło SR stawia pytanie - czy każdy może napisac cokolwiek i nie liczyć sie z innymi? "Kod Leonarda" wzbudził gniew Watykanu. Gdyby można było, to by ocenzurowali. Ale czy dobro postaci X może być szargane przez postacie Y, Z...? A c oz cenzurą "Mein Kampf" niejakiego AH?
Artyści tworzą, ale to mało. Oni muszą zaszokować, aby to własnie o nich było głośno, zatem ich bezinteresowność jest wątpliwa. Chcą sławy i kasy. Gdyby nic nie mówiono o Nieznalskiej, to
- byłaby rozczarowana ona sama,
- podniosłaby poprzeczke swych "dzieł", aby w koncu ja zauważono.
Coś nie widzę artykułu o naszej Masłowskiej...