Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

124027 miejsce

Salt - miłe złego początki

O tym filmie było w Polsce głośno od momentu, gdy do obsady dołączył Daniel Olbrychski. Niezbyt często zdarza się, że nasz aktor występuje u boku gwiazdy, w wielkiej amerykańskiej produkcji.

Evelyn Salt - w tej roli Angelina Jolie - jest odważną agentką CIA. Ma męża, przyjaciela, psa i, wydawałoby się, poukładane życie. Jednak pewnego dnia, w siedzibie biura pojawia się tajemniczy mężczyzna (Olbrychski), który twierdzi, że w wyniku wieloletniego spisku w najbliższym czasie zostanie zamordowany rosyjski prezydent. Jakby tego było mało, oskarża Evelyn Salt o bycie podwójną agentką. Rozpoczyna się pościg i wyścig z czasem.

Fabuła? Wartka i typowo hollywoodzka. Nieco naciągana, nie trzyma w napięciu, momentami nawet nudzi. Przewidywalna, choć miłą odmianą było kilka zwrotów akcji. A stawką jest, oczywiście, bezpieczeństwo całego świata.

Jolie zagrała przyzwoicie. Miała być sprytną superbohaterką o przeciętnej (jak na siebie) urodzie i nią była. Sceny walki, które podobno w większości wykonała sama, są widowiskowe, owszem, ale nierzadko mocno przesadzone i przez to niewiarygodne. Zaś tytułowa postać - Evelyn Salt bardziej przypomina kota, niż kobietę. Porusza się jak kot. Jest indywidualistką jak kot. I ma siedem żyć kota. Już nie wspominając o tym, że zawsze spada na cztery łapy. Cało wychodzi z każdych opresji, bez urazów z bijatyk z dwa razy większymi od niej mężczyznami. Niezniszczalna! W jednym z wywiadów Jolie opowiedziała o otrzymanej propozycji zagrania w kolejnym filmie o Jamesie Bondzie. Wyraziła swoje zainteresowanie, ale jedynie tytułową rolą. Nie chciała grać pięknego dodatku. I oto widzimy ją w filmie, w którym Agent 007 mógłby być jej młodszym bratem. Z pewnością nauczyłaby go kilku sztuczek. Na przykład jak prowadzić samochód z tylnego siedzenia przy pomocy paralizatora, czy jak skakać po dachach aut na autostradzie. Trudne? Nie dla niej. Dla niej nic nie jest niemożliwe.

Rola Olbrychskiego nie była duża, ale kluczowa. Zagrał w hollywoodzkiej produkcji i nawet go nie wycięli (może chcieli, lecz bez niego film raczej straciłby sens). To niejako sukces. Inna sprawa, jak skorzystał z tej szansy. Jego bohater Orłow powinien był surowy, przerażający i bezwzględny. Powinien wzbudzać respekt i szacunek. Tymczasem Olbrychskiemu chyba wydawało się, że czyta dzieciom bajki. Nie wierzył w to, co mówi, jakby bez zastanowienia wyrzucał z siebie słowa. A wyraz twarzy zmienił może ze dwa razy. Uważany jest za jednego z najlepszych polskich aktorów, ale tym razem nie sprawdził się.

Soundtrack dobrze komponuje się z filmem, odpowiednio wpływając na nastrój. Jednak po tak utytułowanym, ale i utalentowanym kompozytorze, jak James Newton Howard (m.in. 8 nominacji do Oscara, współautor muzyki do Mrocznego rycerza, odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową do Krwawego Diamentu, Jestem Legendą czy Michaela Claytona), można było spodziewać się czegoś więcej, niż dobrego.

Salt to obraz niezły do obejrzenia w długie i nudne jesienne wieczory. Można się rozerwać, ale na pewno nie należy zbyt wiele oczekiwać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.