Facebook Google+ Twitter

Salvatore Jurkowski: Dlaczego boję się bezdomności?

W której fazie bezdomności się znajduję? Czy także i teraz poradzę sobie z sytuacją, w której się znalazłem? Dlaczego boję się walczyć z bezdomnością? Czemu wybieram kawiarenkę internetowa a nie ośrodek opieki społecznej?

Slavatore JurkowskiStrach przed fazą chronicznej bezdomności

Będąc już drugi raz bezdomnym zastanawiam się, w której fazie bezdomności jestem – używając języka fachowego. Wiem sam, iż nie jest to faza przejściowa, bo już drugi raz dopadła mnie bezdomność. Mam wrażenie, że jest to faza adaptacyjna. Tak właśnie to czuję, bo jakoś staram się “adaptować” bezdomność. Pozwala mi ona utrzymywać powściągliwość, myślę o alkoholu czy narkotykach. Staram się utrzymywać na powierzchni. Zaczynam się przyzwyczajać do sytuacji. Wszystko co robię, staje się normalnością.

Nie widzę szansy na wyjście z bezdomności

Boję się z niej wychodzić. Wkraczam chyba w fazę chronicznej bezdomności, bo często tłumaczę sobie, iż gdy tym razem ekscentryczny pan X czy pani Y pomoże mi wyjść z tego bagna, to zawsze mogę ponownie zostać bezdomnym. Mógłbym pójść do ośrodka dla bezdomnych, ale jako były wychowanek domu dziecka i więzień mam mieszane uczucia co do takich placówek. Domy noclegowe tak naprawdę nie pomagają. Człowiek jest traktowany w Noclegownia dla bezdomnych w Zabrzu. Fot. Mikołaj Suchan/ Dziennik Zachodnitakiej placówce jak "sztuka", której trzeba udzielić biernie schronienia, nakarmić... Takie domy nie pomagają stawić czoła życiu za jego murami (nie chciałbym tu w swoim artykule generalizować wszystkich takich miejsc w Polsce). Bezdomni żyją tam we własnym świecie, odcięci od rzeczywistości rozmawiają tylko z sobą – są jakby dużymi dziećmi, usidleni i ograniczeni do posiłku oraz noclegu. Brak dla nich mieszkań "treningowych", socjalnych. To są "domy dziecka dla dorosłych". Wielu bezdomnych, tak jak ja, ma zwichnięte umysły poprzednimi przeżyciami, nie potrafią tak naprawdę długofalowo planować życia, planują życie z dnia na dzień. Wegetując...

W kawiarence internetowej czuję się "wolnym" człowiekiem

Ale jest coś, co mi pomaga odreagowywać. To pisanie! Jakoś czuję się zawsze lepiej. Muszę wybrnąć z tego stanu stagnacji, w jakim się znalazłem. Myślę, by wynająć pokój. Tylko muszę uzbierać odpowiednią kwotę, szukam dodatkowych źródeł zarobku staram się planować, ale jak już pisałem mam z tym problem – jestem w tej dziedzinie po prostu jakby ułomny! Tak naprawdę w kawiarence internetowej czuję się "wolnym" człowiekiem. Jestem sobie statkiem, marynarzem, majtkiem, kapitanem... Wolność jest dla mnie tak cenna, iż tak naprawdę wolę taki stan i boje się, że popadam w stan chronicznej bezdomności. Tak naprawdę mam" iluzję" wolności a nie wolność prawdziwą. Wiem, że wkrótce zacznę chorować i sielanka się skończy. Będę musiał jakoś wygrać z przeznaczeniem.

Każdego dnia gdy udaje mi się bezpiecznie (bez żadnych konfliktów, bójek, kłopotów) doczekać końca dnia, modlę się do Stwórcy, dziękując mu za kolejny dzień. Wiele bym dał, by wydostać się z bagna bezdomności, odbić się od dna. Lecz życie to ciągła walka, by utrzymywać się na powierzchni. Dziś spotkałem emerytowanego pięściarza, który mówił mi: - Trzymaj Salvatore gardę, mianowicie chodzi tu o twoje życie.

Pomyślałem, że ten dziadek bredzi, ale coś w tym jest – stawiając czoła codzienności muszę walczyć z sobą, by utrzymywać się w trzeźwości, gdyż tak łatwo jest popłynać... zatracić człowieczeństwo. Tak jak wielu z ludzi bezdomnych przegrać z czartem swe życie i stoczyć się do rynsztoka, gdzie nikt nawet nie chce spojrzeć!

Pozdrawiam.
Salvatore bezdomny Wars... 2007.02.24.

* Salvatore to prawdziwe imię, ale on sam nie wie kto mu je nadał. Jest sierotą, od małego wychowywał się w domu dziecka. Gdy skończył 18 lat wylądował na bruku. Udało mu się wyjść z bezdomności, bo jak mówi, pomógł mu “ambitny socjolog”. Pracował na budowie, dostał mieszkanie, radził sobie przez 12 lat. Stracił dom, bo trafił do więzienia...

Czytaj również: Kawiarenka internetowa stała się moim domem - opowiada bezdomny Salvatore
Marzenia bezdomnego

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Andzelika Rodak
  • Andzelika Rodak
  • 14.06.2011 18:47

BZDURA. "Warszawiak" nie jest sierotą a własciwie nie był, jego mama zmarła na raka w 2006 roku. Imię jest włoskie bo jego tata jest rodowitym włochem i WIE o jego istnieniu.A Salvatore jest bezdomnym na własne życzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.12.2008 21:08

współczuję i życzę więcej szczęścia..........

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • M P
  • 23.05.2008 22:14

Czesc nazywam się Monika i piszę prace magisterską na temat bezdomności. W związku z tym ma do Ciebie prośbe a zarazem pytanie czy nie zechciał bys opowiedziec mi swojej historii dajscia do bezdomności. Jeżeli tak prosze napisz do mnie to moj adres e-mail monia.p@wp.pl.

Komentarz został ukrytyrozwiń

łatwo jest mówic żeby ktoś sobie poradził, ale tak jest ze wszystkim, jeśli już raz w coś wszedł, istnieje duża możliwośc że wejdzie w to znowu i znowu i znowu.
No chyba że sytuacja diametralnie sie odwróci [los na loterii, krewni, miłość]
ale na to trzeba czekać, i walczyć z przeciwnosciami. Najważniejsze to nie poddawać się iść ciągle do przodu, szukać możliwości, poznawać świat :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisane w sumie ja tez zaczynam znajdowac sie w takzwanych stadium wstepnej bezdomnosci, tyle ze ja wpadlem w nia na wlasne zyczenie. A i czasami siedzimy w tym samym Kafe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, ciekawie napisane. I myślę, że umiejętność oparcia się pokusie stoczenia się w używki wiąże się u Ciebie z niechęcią (nawet nieistotne z czego wynikającą) do miejsc takich jak noclegownia. Niestety noclegownie to tylko jeden z przykładów tego jak można pomagać promując bierność (w odróżnieniu od pomagania promującego aktywność). Pomogą na głód i zimno a zaszkodzą odbierając podmiotowość, czyli w efekcie wpychając głębiej w bezdomność. Myślę, że to ważne, że radzisz sobie bez noclegowni. Nie tylko że ich unikasz, ale że sobie bez nich radzisz. To tak jakbyś był nie do końca bezdomny. To znaczy nie masz domu, ale nie masz umysłu bezdomnego człowieka, tak jakbyś tkwił w bezdomności tylko jedną nogą... tylko ciałem ale nie duchem...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • - -
  • 24.02.2007 18:51

Nie tak dawno pojawił się wpis "Wyjście z bezdomności i noworoczne postanowienie", który chyba "przenika się" z tym

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba większość z nas odreagowuje pisaniem. Witamy w klubie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.