Facebook Google+ Twitter

Salvatti.pl - proszeni, pomagamy

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2015-01-28 15:40

„Kiedy śmieje się dziec­ko, śmieje się cały świat” – mawiał Janusz Korczak. Wiele dzieci jednak płacze, bo płacze świat. Z powodu wojen, przemocy, ubóstwa.



Sara z Syrii ma dopiero siedem lat, a już wiele wycierpiała. Od trzech lat mieszka w Libanie w obozie dla uchodźców. Wraz z rodzicami musiała uciekać ze swojego domu. Nie chodzi do szkoły. Nie ma szans na normalne życie. Podobnie jak Jacques. Właśnie minęło pięć lat odkąd wraz z czwórką braci zamieszkał w namiocie, który miał być tylko „tymczasowy”. – Jest bardzo zimno. Czasami pada śnieg – skarży się. – Wtedy wszyscy przytulamy się do siebie, żeby się ogrzać – dodaje. Na szczęście w miejscowości Kaa, przy granicy z Syrią jest szkoła dla dzieci, w której powoli nadrabia zaległości w nauce. Ma swoje wielkie marzenia. Chce zostać profesorem.

Toma mieszka z trójką rodzeństwa, mamą i babcią w jednopokojowym zrujnowanym mieszkaniu na przedmieściach Tbilisi, w Gruzji. Wyposażenie wnętrza stanowią dwa łóżka, stolik i kilka krzeseł. Taty nie ma. Nie wspominają o nim. Na utrzymanie rodziny pracuje tylko mama, która już traci siły.

Tata Dymitra z Odessy na Ukrainie zginął na Majdanie. Chłopiec wraz trójką rodzeństwa mieszka tylko z mamą. Wojna na Ukrainie zrujnowała ich życie. Pieniędzy ledwie starcza im na jedzenie. Rachunki za mieszkanie pomagają im opłacać pallotyńscy misjonarze, którzy tworzą fundusz pomocowy na rzecz najbardziej poszkodowanych.

Ingabire żyje na przedmieściach Kigali. Jej dom to lepianka z gliny. Zamiast łóżka na podłodze zwitek szmat. Zamiast krzeseł - deska z krzywo przybitymi drewnianymi nogami. Ma jeszcze czwórkę rodzeństwa. Tata zmarł z powodu AIDS. U mamy też wykryto tę chorobę. Dzieci są dożywiane w ośrodku zdrowia prowadzonym przez siostry pallotynki-misjonarki. – Boję się myśleć jaki będzie dalszy los tych dzieci – mówi siostra Angelina, opiekująca się ubogimi.

Jose z Kolumbii marzy o tym, żeby zostać piłkarzem. Trenuje na ulicy szmacianką, którą pomogła mu uszyć sąsiadka. Ma rodziców, ale ci niewiele się nim interesują. Ojciec wplątał się w gang narkotykowy. Matka trudni się prostytucją, bo w te sposób najłatwiej jej zarobić marny grosz na życie. Wsparcie pallotyńskich misjonarzy jest dla chłopca jedynym światełkiem w ciemnym tunelu jego życia.

Możemy wiele pomóc tym i innym dzieciom, czyniąc tak niewiele - przekazując jeden procent podatku na rzecz Pallotyńskiej Fundacji Misyjnej SALVATTI.pl. Bo warto żyć nie tylko po to, aby inni nas kocha­li i podzi­wiali, ale przede wszystkim po to, abyśmy to my kochali i działali na rzecz innych!
(Katarzyna Matusz)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.