Facebook Google+ Twitter

Samo życie. Ja go pchał nie będę...

Łódź. Ulica Przybyszewskiego, około godziny trzynastej. Podróż tramwajem zostaje przerwana z powodu dość niecodziennej sytuacji. Bardziej od wydarzenia zastanawia, a jednocześnie bawi i przeraża ludzka reakcja...

fot. Paweł Łacheta/Express Ilustrowany Jadę tramwajem linii numer 5. Pojazd skręca w ulicę Przybyszewskiego, by po chwili nagle się zatrzymać.
- Co jest - zdenerwowany myślę. Śpieszy mi się. Innym pewnie też. Pasażerowie wysiadają i własnym oczom nie wierzą. Kilka metrów dalej stoi "trójka", a tuż przed nią samochód. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż samochód zablokował ruch tramwajowy.

Jakiś wyjątkowo zdolny kierowca tak zaparkował auto przy chodniku, że nachodziło lekko na szyny i uniemożliwiało przejechanie motorniczemu. Po chwili na miejscu jest przedstawiciel straży miejskiej. Sumiennie spisuje numery rejestracyjne auta, robi zdjęcia. Przez megafon nawołuje właściciela pojazdu.

Nie przynosi to efektów. Czterokołowiec jak stał, tak stoi. Ludzie nerwowo czekają na dalszy rozwój wydarzeń. Wnet do głowy wpada mi pewien, wydawać się mogło dobry, a zarazem najbardziej banalny pomysł.
- Przepraszam, czy nie możemy po prostu przepchąć ten samochód o kilka metrów? - olśniony pytam strażnika.
- Możemy. Ale ja go pchał nie będę. - odpowiada.

Śmiać się, czy płakać? Z nadzieją szukam wsparcia u mężczyzn stojących z boku. Nikt nie jest skory ubrudzić rączek i przesunąć wadzący pojazd. Wolą bezczynnie przypatrywać się. Widocznie nikomu nie zależy na czasie.
Pojawia się policja. Kierują ruchem. Zrezygnowany, a raczej wkurzony odchodzę, udając się na przystanek innej linii. Jak zdrowym rozumem ogarnąć słowa przedstawiciela straży miejskiej i przypadkowych cywilów? Czy aż tak bardzo kochamy utrudniać sobie życie, całkowicie odrzucając najprostsze rozwiązania?

Dziwny jest ten świat... a jeszcze dziwniejsi są ludzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

fajnie napisany tekst i niestety prawdziwy, bo również bywam świadkiem takich sytuacji..

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.01.2007 12:52

Ludzie są tacy niewzruszeni i obojętni na to co sie dzieje dookoła. Bardzo spobobało mi się ostatnio określenie, ze po prostu "panoszy się znieczulica". Nikt nie zaraca uwagi na kogoś kto lezy na ulicy, każdy myśli "Na pewno jakiś pijak!", a może to porządny obywatel, który zemdlał, albo miał zawał o tym myśli dopiero setna osoba która go mija (o ile w ogóle). To straszne co sie ostatnio zrobiło. Czy nie powinnismy współpracować dla dobra naeszgo i innych... ehhh....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za opisanie ciekawego incydentu.
*Czy aż tak bardzo kochamy utrudniać sobie życie, całkowicie odrzucając najprostsze rozwiązania? * -tu bym sie nie dziwił, bowiem taka jest właśnie Polska. Jeśli klient (autor) wysyła artykuł do urzędnika (redaktor) i tekst jest odrzucany, bo termin został przekroczony i nie jest to nius, to mamy dokładnie przypadek tego strażnika - on ma władzę i nie musi popchać auta. Bo nie. Nie musi sie nawet tłumaczyć. I co mu zrobi reszta klientów? Można iść na inny tramwaj jak się nie podoba. Świetny tekst i dobre analogie - muszę coś napisać o polskiej nieuprzejmości. Dalej - ten strażnik wie, że ktoś może to opisać krytycznie i mu wisi, że jego dowódca przecież może mieć kłopoty. I tu mamy podobnie - bezsensowana decyzja zablokowania tekstu nie przydaje nikomu chwały, bo szef przeczyta tekst i w myślach zapyta - o co urzędniczce chodziło, ale na zewnątrz musi trzymac sztamę, czyli solidarność zawodowa (stadna). Oczywiście - pasażer wkurzony idzie na inny tramwaj, a komu zależy na tym jednym pasażerze? Nikomu. Tramwaj pojedzie dalej z małym opóźnieniem. Tramwajarka i strażnik mają małe zawirowanie, ale z roboty przeciez nie wylecą bo i za co? Oto Polska nasza kochana.
A w ofercie napisali - piszcie, dyskutujcie, miejcie swoje opinię...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kuba, winę ograniczyłam do straży, bo ta wynika z tytułu artykułu. Wydaje mi się, że ludzie zaczęli kombinować wtedy, gdy usłyszeli słowa strażnika: Może on zna jakieś przypadki, że potem były nieprzyjemności? Tam, gdzie strażników nie było (jak pisze Maciej), ludzie działali spontanicznie.
Poza tym chętnie poznałabym przykłady zaangażowanego działania straży miejskiej. Tu np. nie mogliby zapobiec takim sytuacjom?
W którym kraju ludzie reagowaliby inaczej?

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst... plusik ode mnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tu skomentowałem "Oto Polska właśnie" I ja słów tych bronił będę, choć już widzę, ze jestem w roli Dawida, a reszta - Goliata :D. To uwaga - powiem więcej - "Tylko w Polsce..." Już tłumaczę. Jolu - nie straż miejska, przynajmniej nie tylko - "Z nadzieją szukam wsparcia u mężczyzn stojących z boku. Nikt nie jest skory ubrudzić rączek i przesunąć wadzący pojazd. Wolą bezczynnie przypatrywać się." Te słowa nie dotyczą tylko straży miejskiej - dotyczą innych ludzi. To było po pierwsze. Po drugie: uważam, że w polskiej mentalności zostało coś z czasów sarmatów - wrodzone lenistwo i "jaśniepaństwo". O tej drugiej cesze słyszało zapewne wielu, jednak mało kto spotkał się z taką nazwą. Już tłumaczę: "jaśniepaństwo" to przejaw postawy - "Ja sobie rąk tym brudził nie będę. Od tego jest pospólstwo. Jestem przecież człowiekiem na poziomie. Niech w takim razie reszta się zajmie tym. Poza tym się spieszę, a więc żwawo, reszta, do roboty". Sytuacja pokazana przez Krzyśka jest ilustracją tej właśnie szlacheckiej cechy. Dlatego też popieram słowa dot. mentalności.

PS: Całkowicie popieram Asię - to jest dla mnie dziennikarstwo obywatelskie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

na własne uszy słyszałam Twoją irytację i jestem pełna podziwu, że ująłeś całą sprawę tak delikatnie. sytuacja idealnie obrazuje stan polskiego społeczeństwa i kierunek w którym dryfuje. wprost na krawędź wodospadu zresztą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.01.2007 20:50

Fajny tekst, ale nie rozumiem komentarzy w stylu "a to Polska właśnie" itd. Po co takie wielkie słowa? Iksiński Wam nasika na wycieraczkę, to zakrzykniecie "co z tą Polską?" Bez żartów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle zaskakująco i z życia.. . Plus.
PS. Kiedyś widziałam, jak dwóch sanitariuszy pchało ambulans.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest też opcja, że strażnik po prostu wolał nie chciał ryzykować... Taki kierowca pewnie się nie pokaże na zawołanie, ale po dotknięciu jego samochodu gotów będzie wyjechać z mordą na Bogu ducha winnych ludzi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.