Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69629 miejsce

Samochodowy rajd turystyczny - Rajd liderów

Każdemu kto choć trochę lubi jazdę samochodem, dobrą zabawę i element współzawodnictwa zapewne przemknęła kiedyś przez myśl, aby pościgać się z innymi i sprawdzić kto jest lepszy za kółkiem. Jak to zrobić?

Rozdanie pucharów i nagród / Fot. Hubert PiątekKażdemu kto choć trochę lubi jazdę samochodem, dobrą zabawę i element współzawodnictwa zapewne przemknęła kiedyś myśl, aby pościgać się z innymi i sprawdzić kto jest lepszy za kółkiem. Ale czy to kto szybciej przejedzie z punktu A do B jest takim wyznacznikiem? Nie wydaje mi się… wszak zależy to przede wszystkim od tego co autko potrafi, jak poczuje wciśnięty pedał gazu. Znakomitą alternatywą dla takiego ścigania się na łeb na szyje, są turystyczne rajdy samochodowe. Takie imprezy organizowane są między innymi przez Automobilklub Wielkopolski średnio dwa razy w miesiącu z odchyleniami w obydwie strony. Ba… rajd…
napotykając informacje o takiej imprezie niejednemu kierowcy błyśnie myśl, że chętnie by spróbował, ale pojawiają się „ale”… Jednym się wydaje, że na rajd konieczne jest auto co najmniej WRC, innym, że terenówka, a jeszcze innym, że rower.

Czym pojechać na rajd?


Tymczasem na turystyczne rajdy samochodowe wystarczy najzwyklejszy samochód osobowy: maluch, bandzior, Seicento, czy inne Modeno, którym się poruszamy na co dzień jadąc do pracy. I tak też ja, kiedyś wiedziony ciekawością postanowiłem wystartować w takim rajdzie. I jak się okazało auto i prędkość były tam mało ważne. Ważniejsza była spostrzegawczość, orientacja w terenie i umiejętność myślenia, aby przypomnieć sobie kilka zasad, które można spamiętać w pięć minut.

Jak to się jeździ?


Od tego pierwszego razu minęły już dwa lata, przez które coraz częściej i gęściej na rajdy się jeździło. I tak w ostatnią niedzielę 28 września byłem na „I Rajdzie Liderów”. Start został zorganizowany przed ratuszem na śremskim rynku. Zjechało się tam ekip 24, każda w podobnym składzie: kierowca - pilot, a przyglądając się dokładnie koligacjom i powinowactwom to: mama z synem, tata z córką, brat z siostrą, koleżanka z koleżanką, chłopak z dziewczyną itd. itp. Na początek spacerowym krokiem po zabytkach Śremu, kto by pomyślał, że to taka stara mieścina? Mi się najbardziej podobało więzienie, koło którego przechodziliśmy, niestety bez opcji zwiedzania od środka. Później już zapięci w pasy z kółkiem w ręku wjechaliśmy na plac przed ratuszem, aby się popisać swoimi umiejętnościami precyzji jazdy pomiędzy słupkami na czas. Miejsce na taki test wyśmienite, wszak nie zawsze można zostawić trochę gumy z swoich opon na środku miejskiego rynku. Zaraz potem dostaliśmy od pani Komandor itinerer, czyli instrukcję jak i którędy mamy dojechać na metę zlokalizowaną gdzieś w Mosinie, w której co rajd to poznaję nowe uliczki. W linii prostej to niby 23 kilometry, ale organizator już o to zadbał aby tą liczbę potroić. Tak więc w samochodach oklejonych numerami startowymi mknęliśmy po asfalcie i po szutrze oglądając i szukając, poszukując i spisując to, co nam kazano, a wszystko po to, że może tym razem uda się wygrać, dostać puchar, uznanie w oczach współzawodników oraz oczywiście uścisk ręki Komandora, którym tym razem była Ania Sudoł. Trasa fajna i ciekawa, łatwa i przyjemna, ale jak zwykle nie obyło się bez sprzeczek w samochodzie i braków w papierach rajdowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.