Facebook Google+ Twitter

Samoobrona - do opozycji, marsz!

Jeśli Samoobrona chce być liczącą się siłą polityczną w przyszłym parlamencie, powinna przejść do opozycji, a nie pokazywać uległość wobec Kaczyńskiego.

Szef Samoobrony Andrzej Lepper - odwołany w poniedziałek , 9 bm. z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa podczas drugiego już 10 bm. posiedzenia klubu parlamentarnego Samoobrony. / Fot. PAP/Tomasz GzellSamoobrona, nie dawno świętująca piętnastolecie swojej działalności, jeśli chce pozostać liczącą się siłą parlamentarną, powinna definitywnie wyjść z koalicji. Skoro zrobiła już jeden krok, niech pójdzie dalej, jeśli nie chce skończyć podobnie do PSL - partii z długą tradycją, ale słabymi ostatnio wynikami wyborczymi. Zanim jednak dojdziemy do podstaw takiej tezy, prześledźmy historię partii Andrzeja Leppera.

Partia chłopskiego buntu



Partie chłopskie są w Polsce traktowane dość specyficznie, ponieważ duża część społeczeństwa mieszka na wsi, a rolnicy to grupa roszczeniowa, której nie zadowoli tylko "organ rolniczy" przy większej partii - jak to marzy się między innymi Kaczyńskiemu. Samoobrona jest partią sprawdzającą się w tej roli - sprzeciw wobec zmniejszenia składki rentownej, której rolnicy nie płacą, walka z Gilowską, ws. dopłat do biopaliw oraz wiele innych przykładów, czym różni się od PSL, który reprezentuje na każdym kroku umiar, kompromisy.

Samoobrona powstała, jako partia buntu rolników niespłacających kredyty oraz osób ubogich, które zostały poszkodowane przez wprowadzenie w Polsce reform gospodarczych, zmieniających gospodarkę z nieefektywnej centralnie planowanej na zdrową, kapitalistyczną. Z założenia jest więc partią roszczeniowo-populistyczną. I świetnie nadaje się do bycia w opozycji.

Partia Andrzeja Leppera, zdobywając stopniowo od 1992 r. poparcie, pierwszy sukces osiągnęła dopiero w 2001 roku, dostając się do parlamentu, w związku z kryzysem rządów AWS-UW i licznych protestach rolniczych. Samoobrona zdobyła wtedy mocną trzecią pozycję, którą potwierdziła cztery lata później (z większym wynikiem).

Samoobrona parlamentarna



Choć prawdziwa siła i szansa władzy dla ugrupowania chłopsko-populistycznego pojawiła się dopiero w 2005 r. po kompromitacji rządzącej lewicy, to w Sejmie IV (zeszłej - red.) Kadencji, Lepper stworzył dla siebie zaplecze.
Członkowie Samoobrony, znajdując się w opozycji tworzyli dla siebie dodatkowe punkty poparcia, bo to właśnie w krytykowaniu władzy oraz wynajdywaniu cudownych, choć nierealnych rozwiązań gospodarczych byli najlepsi. A to podobało się obywatelom RP, którzy są nastawieniu bardzo roszczeniowo.

Lepper nie raz blokował wraz ze swoimi towarzyszami mównicę, aby atakować z niej znienawidzonych liberałów i postkomunistów, choć m.in. Jarosław Kaczyński oskarżał szefa Samoobrony o przyjaźń z tymi drugimi. No właśnie - Jarosław Kaczyński, w zeszłej kadencji nie przepadał za Andrzejem Lepperem.

Kiedy Polskie Stronnictwo Ludowe traciło poparcie wyborców, Andrzej Lepper konsekwentnie je przejmował. Przygotowywał się do objęcia władzy. I choć początkowo nie miał z kim wejść w koalicję, jak okazało się w 2006 r., szybko ten problem zniknął.

Samoobrona rządząca



W wyborach parlamentarnych w 2005 r., Samoobrona uzyskała 11,41 proc. poparcia, utrzymując trzecie miejsce. Miała po raz kolejny pozostać w opozycji do szykującej się koalicji między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, jednak do wspólnego rządu nie doszło. Pojawiła się szansa dla Leppera.

Jarosław Kaczyński złamał swoją "obietnicę", że jego partia nie będzie uczestniczyć w otwieraniu Samoobronie drogi do władzy. Zawarł z nią oraz z Ligą Polskich Rodzin pakt stabilizacyjny, który już po pewnym czasie przerodził się w koalicję - najpierw w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a następnie w gabinecie Kaczyńskiego.

Choć do koalicji formalnie doszło dopiero w 2006 r., jeszcze w 2005, Andrzej Lepper, który uzyskał trzecią pozycję w wyborach prezydenckich, poparł Lecha Kaczyńskiego, dzięki czemu wygrał on w drugiej turze z Donaldem Tuskiem. PiS odwdzięczył mu się, popierając go w głosowaniu na wicemarszałka Sejmu. Odkąd jednak Lepper włączył się do budowania wspólnie z PiS i LPR IV Rzeczpospolitej i realizacji "Solidarnego Państwa", traci poparcie wyborców, którzy ulokowali swoje głosy w silniejszym PiS, co nie robi im już różnicy, ponieważ obie partie realizują obecnie wspólną politykę. Partia Leppera złagodziła także swój wizerunek - przez co straciła poparcie tzw. "buntowników" oraz co mocniejszych populistów.

Choć Lepper, co jakiś czas urządza PiS awantury, aby przypomnieć, że działa dla polskiego chłopa, to wszyscy już wiedzą, że on i jego partia są bezsilni przeciw strategii wchłaniania elektoratu przez kierowane przez Jarosława Kaczyńskiego PiS. I albo się z tym pogodzi, albo zacznie walczyć.

Samoobrona do boju!



Wczoraj premier Kaczyński wyrzucił Leppera z rządu - on jednak nadstawił drugi policzek, i choć klub Samoobrony i on sam chcą wyjścia z koalicji, to jak na razie zostają w niej "warunkowo". Na to właśnie czekał Kaczyński. Lepper nie będzie już tak silny, aby z nim walczyć - patrząc choćby na słupki poparcia.
Wyrzucenie Andrzeja Leppera z koalicji, jest tylko na pokaz - za jakiś czas najprawdopodobniej szef Samoobrony wróci na dawne stanowisko, ale znowu straci na rzecz "partnera" z Prawa i Sprawiedliwości. I udowodni, że Kaczyński może swoimi koalicjantami pomiatać, jak tylko chce.

Szef Samoobrony ma dwa wyjścia - zgodzić się na takie pomiatanie albo wyjść z koalicji definitywnie, złożyć kilka dobrych ustaw, które pokażą, że Samoobrona dba o Polaków, pokazać się jako ten honorowy. I robić swoje, to w czym Lepper jest najlepszy (pokazał to w zeszłym parlamencie - red.) - być w opozycji. A jeśli przyjdą lepsze czasy, to być może także rządzić? (Czego osobiście Lepperowi nie życzę. Polityka męczy.)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.