Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

106747 miejsce

Samotne macierzyństwo

Samotne matki w Polsce należą do grup najbardziej narażonych na trafienie do tzw. struktury underclass. Ich życie sprowadza się często do walki o przetrwanie.

 / Fot. krolixRodziców samotnie wychowujących dzieci, z roku na rok przybywa. Często zakładają drugie rodziny, w związku z czym przybywa coraz więcej tzw. rodzin patchworkowych. Dzieci coraz częściej posiadają dwie mamy, dwóch ojców, czworo, a nawet więcej dziadków i mnóstwo cioć i wujków. Nie ma w tym nic złego, jeżeli dzieci mają zapewnione odpowiednie warunki do rozwoju oraz jeżeli biologiczni rodzice wywiązują się ze swoich obowiązków najlepiej jak potrafią, by zaoszczędzić dziecku niepotrzebnego stresu, związanego z brakiem pełnej biologicznej rodziny. Nie zawsze bywa tak kolorowo.

W momencie rozpadu rodziny zwykle opiekę nad dzieckiem przejmuje matka. I choć przybywa związków broniących praw ojca, niezaprzeczalny jest fakt, że niemowlakowi i małemu dziecku najbardziej potrzebna jest obecność mamy. Jej rola jest nadzwyczaj ważna. Karmienie, opieka w dzień i w nocy oraz niezbędne do prawidłowego rozwoju malucha ciepło macierzyńskie, to tylko część obowiązków, które spadają na barki samotnej mamy. Nawet jeżeli tata stara się jak najlepiej sprawować swoje obowiązki nad dzieckiem, nie ma możliwości, by przebywał z nim tak często jak mama. To sprawia, że ojcowie są trochę odizolowani od swoich dzieci, ale niestety, często na własne życzenie. Tutaj pojawiają się schody i trudności, z jakimi muszą borykać się młode mamy. Tata, który przestaje interesować się dzieckiem, nie wypełnia chociażby obowiązku alimentacyjnego czy sam ogranicza swoje widzenia z dzieckiem, nawet nie zasługuje na miano ojca. Jego zaniechane obowiązki musi przejąć mama.

Jak trudno być samotną matką w Polsce, domyśla się chyba każdy, ale nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak jest w rzeczywistości. Pomyślmy, jak trudno jest obojgu młodym rodzicom pogodzić choćby pracę zawodową z opieką nad dzieckiem. Borykają się z wieloma problemami, pomimo tego, że jest ich dwoje. Jaką więc ogromną trudność może mieć samotna mama? Skąd czerpie środki do życia w momencie, kiedy malutkie dziecko potrzebuje jej stałej opieki? Czy 200, 300, może 400 zł alimentów przeznaczyć na rachunki czy na wyżywienie, zakładając, że ojciec dziecka terminowo płaci? Za co kupić pieluchy, mleko modyfikowane, ubranka czy artykuły higieniczne, podczas gdy szacunkowe koszty utrzymania małego dziecka wynoszą miesięcznie ok. 1000 zł, biorąc pod uwagę tylko potrzeby pierwszego rzędu. A mogą być dużo wyższe. Dochodzą wizyty u lekarza, lekarstwa, zabawki i wiele innych potrzebnych artykułów do prawidłowego rozwoju dziecka. W kolejnym etapie dochodzi problem, jak pogodzić obowiązki mamy i jednocześnie zapracować na utrzymanie dziecka? Który pracodawca zgodzi się zatrudnić samotną mamę, wiedząc, że to wiąże się często z nieobecnością w pracy, chociażby w przypadku choroby dziecka? To są realne problemy, z którymi borykają się samotne matki.

Państwo polskie nie pomaga w żaden sposób. Opieki prorodzinnej praktycznie nie ma. Bo czy sześćdziesiąt kilka złotych miesięcznie zasiłku rodzinnego w czymkolwiek pomoże? Dzieci samotnie wychowywane przez matkę nie mają pierwszeństwa w dostępie do żłobków czy edukacji przedszkolnej, jak to kiedyś bywało. Trudno o miejsce w przedszkolu, gdy mama nie pracuje. Z drugiej strony, sporym problemem jest znalezienie pracy w momencie gdy nie ma osoby, która mogłaby podjąć się opieki nad dzieckiem zanim ono pójdzie do przedszkola. Wielkim błogosławieństwem w takich chwilach są dziadkowie. Ale pamiętajmy, że nie zawsze mogą być obecni i sprawować opiekę nad wnukiem. A często ich po prostu brak. Z kolei ojciec dziecka zwykle w takich sytuacjach pracuje, jest zajęty swoim życiem, zakłada nową rodzinę. I coraz mniej czasu poświęca dziecku. Przestaje się spełniać w roli ojca. Nawet jeżeli ma pełne prawa rodzicielskie, bywa, że wymiguje się ze swoich obowiązków, nie szanuje byłej partnerki czy żony, widząc w niej tylko pasożyta żerującego na jego pieniądzach, które de facto należą się dziecku. Nie zdaje sobie sprawy z roli, jaką wypełnia w tym momencie matka jego dziecka. Dla niej to jest wielki trud, a dla dziecka przede wszystkim ogromna strata zarówno emocjonalna, jak i materialna, gdyż jest zmuszone wychowywać się w drugorzędnych warunkach.

To jest ciemniejsza strona medalu. Często realna. Ale są również samotne mamy, które doskonale sobie radzą ze wszystkimi obowiązkami. Nie znaczy to, że jest im łatwo. Jest ogromnie ciężko żyć i funkcjonować ze świadomością czy zdołam zapewnić dziecku byt i w miarę dobrą przyszłość? Co się stanie, kiedy mnie zabraknie? Kto zaopiekuje się moim dzieckiem czy dziećmi? Jak one sobie poradzą beze mnie? Ale przede wszystkim pogodzenie wszystkich obowiązków wymaga wielu wyrzeczeń ze strony mamy. Jest wiele wątpliwości, trudnych chwil i przeszkód do pokonania. Ale takie mamy istnieją, radzą sobie lepiej niż niejeden mężczyzna i kochają równie, albo i bardziej swoje dzieci, niż niejedna pełna rodzina. Te dzieciaki wyrastają na mądrych ludzi. Przynajmniej pozostaje mieć taką nadzieję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

gimnazjalista
  • gimnazjalista
  • 17.02.2012 11:37

@(a )-tak się podpisałaś,eś


"Jak ja nie cierpię takiego jęczenia ! Byłam samotną matką 20 lat , skończyłam 2 szkoły "Z tym się zgadzam ,ze skończyłaś dwie szkoły;w jednej dwie klasy szkoły podstawowej a w drugiej kopniakami przepchnęli cie przez szkolę podstawowa .Ukończyłaś nawet w dwóch szkołach , ale mi dokonania.To ja więcej juz mam na koncie edukacji , bo jestem w gimnazjum.Ha,ha ,ha.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest Pani zdanie i absolutnie nie zmienia faktu jak jest w rzeczywistości. A to że sobie radzą to jest oczywiste. Nie mają wyjścia. Dziś skończyć studia to nie żaden fenomen. Biznesy swoje również zakładają. Ale nie takie przesłanie ma ten artykuł. I nie rozumiem co Pani zdaniem wspólnego ma życie w nieformalnym związku z otrzymywaniem pomocy społecznej. Chyba dla 68 zł zasiłku rodzinnego nikt nie żyje w nieformalnym związku.

Komentarz został ukrytyrozwiń
a
  • a
  • 14.02.2012 19:35

Jak ja nie cierpię takiego jęczenia ! Byłam samotną matką 20 lat , skończyłam 2 szkoły [ aby więcej zarabiać] praca na 2 etaty [ zbierałam na własne M] i w wieku 25 lat byłam członkiem spółdzielni. Nie można tylko patrzeć na państwo . Tylko chcieć i nie użalać się nad sobą. Wiele samotnych matek żyje w nieformalnych związkach , bo to korzystne - oszukuje się państwo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.