Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20879 miejsce

Samotne wyspy

"Chwile szczęścia się w życiu zdarzają ale nie zostają na długo"

 / Fot. InternetCharlotte Link – Ciernista róża, Wydawn. Sonia Draga, 2014

O autorce:
Charlotte Link urodziła się 5 października 1963 roku we Frankfurcie nad Menem.
Jest autorką siedemnastu powieści, na podstawie kilku z nich zrealizowano seriale telewizyjne.
W 2007 roku dostała nagrodę Golden Feder.
Mieszka z rodziną w Wiesbaden.
O książce:
Akcja „Ciernistej róży” toczy się na różnych płaszczyznach czasowych i w różnych miejscach ale głównie na jednej z Wysp Normandzkich – Guernsey.
Leżą one na Kanale La Manche blisko wybrzeża Normandii, głową państwa jest brytyjska królowa.
W 2012 roku było tam 164 tysiące mieszkańców – osiadłych na ośmiu wyspach.
W czasie II wojny światowej wyspy były okupowane przez Niemców co negatywnie wpłynęło na losy wielu mieszkańców. Podobnie jak w wielu podbitych krajach.
Autorka jest Niemką i ciekawa jestem co wpłynęło na jej decyzję opisania faktów dotyczących tamtego czasu. Może przodek – nazista z niechlubną przeszłością?
Główną bohaterką powieści jest Beatrice Shaye, współcześnie (1999 rok) 77-letnia, mieszkająca w kamiennym domu po rodzicach na skraju wsi. Jej towarzyszką życia od 60 lat jest Helene Feldman, dziesięć lat od niej starsza.
W dodatku towarzyszką niedobrowolną, bo Beatrice jej nie lubi i trudno się temu dziwić. Dlaczego tak się stało?
Tę psychologiczną zagadkę autorka wyjaśnia opisując czas II wojny światowej gdy Helene wraz z mężem Erichem Feldmanem bezprawnie (bo zwycięzcy zawsze biorą co chcą) zamieszkali w domu rodziców Beatrice. Ona miała wtedy 11 lat, jej rodzice w wojennej zawierusze popłynęli, jak 20 tysięcy mieszkańców tych wysp, do Anglii.
Wojny i rewolucje często powodują, że władzę mają ludzie chorzy, uzależnieni, bez oporów wykorzystujący swoje stanowisko, w tym psychopaci. Taki był mąż Helene. Nikogo nie oszczędzał łącznie z żoną.
Kto ma władzę ten ma rację – naziści tak uważali i nie zważając na nic mordowali, grabili, znęcali się bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Wojna to nie tylko śmierć na polu bitwy, to przede wszystkim cierpienia cywilnej ludności. I to także Link opisuje.
Po wojnie Beatrice, mimo ukończonych studiów, wraca na wyspę i choć bardzo tego nie lubi zarabia hodując róże.
„Z pewnymi rzeczami człowiek nie może nigdy się pogodzić”. „Pewne wspomnienia są jak klej błyskawiczny, nie sposób ich się pozbyć, choćby nie wiem co”.
Pozostali bohaterowie też nie są szczęśliwi. Prawie każdy z nich to ciernista róża.
Syn Beatrice bez wzajemności kocha o wiele młodszą kobietę co skutkuje nałogiem.
Niemka Karin jest ciągle na lekach, bo ma ataki paniki paraliżujące każde jej działanie. Mąż zamiast pomóc nieustannie ją poniża.
Kevin ogrodnik i gej jest w ciągłych finansowych tarapatach co doprowadza do zgubnych decyzji.
Helen manipuluje otoczeniem za pomocą narzekania, a Maja wyglądem i brakiem zahamowań.
Toksyczni ludzi, toksyczne związki i układy dominują w życiu bohaterów, co skutkuje morderstwem. W dodatku niewyjaśnionym przez policję ale dowiadujemy się kto i dlaczego zabił starszą panią.
Ponuro jest przez całą powieść. Widocznie jednak autorka się zreflektowała, bo na końcu mamy małą i dość nieprawdopodobną nutkę optymizmu.
Jedynym pozytywnym elementem w tej powieści jest przyroda kojąca czasem traumy bohaterów.
Ta książka to połączenie powieści psychologicznej, historycznej i kryminalnej.
A że jest sprawnie napisana i tłumaczona więc polecam.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To morderstwo przyjęłam jako słuszną karę. Natomiast niczym nieuzasadniona psychologicznie nutka optymizmu mnie zirytowała. Nic nie wiedziałam o Wyspach Normandzkich a dzięki autorce trochę już wiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo lubię czytać książki o tematyce wojennej. Gustuję w powieściach, w których teraźniejszość ma ścisły związek z przeszłością. Delektuję się powolnym ujawnianiem faktów. „Ciernista różą” jest właśnie taką książką.
Jest to, według mnie, powieść głównie psychologiczna, w której na siłę wprowadzono wątek kryminalny. Nie jestem przeciwniczką „mieszania” gatunków, ale uznaję je tylko wtedy, kiedy są uzasadnione w jakiś logiczny sposób. Końcówka książki to dla mnie totalna porażka.
Wydawca wprowadza czytelnika w błąd, ponieważ w nocie na końcu książki informuje go o morderstwie, które wydarzy się dopiero po przeczytaniu 2/3 książki. W trakcie czytania czekałam na zasygnalizowane przestępstwo i czekałam… wydawca oszukał mnie. Uznał widocznie, że kryminał lepiej się sprzeda…
I tak się zastanawiam: czy można polecić dobrą książkę z kretyńskim zakończeniem? Sorry za wyrażenie…
Irenka, Twoją recenzje przeczytałam z dużą uwagą. Dobrze, że różnimy się w odbiorze. Będzie, o czym rozmawiać w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.