Facebook Google+ Twitter

“Samotność w Sieci” - balsam dla duszy inaczej

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-05-02 11:48

Drażni mnie mieszanina łez, alkoholi, seksu i grubszej gotówki oraz przepięknych, inteligentnych kobiet i facetów, którzy w przyrodzie w ogóle nie występują. A jednak, „wzruszenie ściskało mnie za gardło”…

 / Fot. OkładkaNie czytam tego rodzaju literatury. Nie pociąga mnie i nie mam czasu na czytadła. Ale chwilowo na kuracji w Inowrocławiu, miałam go trochę za dużo, a zaintrygowało mnie, gdy w bibliotece ktoś powiedział, że czytając “Samotność w Sieci” płakał i śmiał się, a ktoś inny - wzruszył na to ramionami. Dlatego kilka lat po premierze książki (a także filmu) zdecydowałam się przeczytać książkę Janusza L. Wiśniewskiego.

Gdzieś w połowie lektury zastanowiłam się, co bym powiedziała, gdyby mnie ktoś o nią spytał. Wyobraziłam sobie, jak odpowiadam: wzruszałam się, do łez... to wszystko... Musiałam być rzeczywiście poruszona. Już nie pamiętam w którym miejscu, bo było ich kilka.

Drażni mnie raczej mieszanina łez, alkoholi, seksu i grubszej gotówki oraz przepięknych, inteligentnych kobiet i facetów, którzy w przyrodzie w ogóle nie występują. A jeśli oni jedzą kolację z czerwonym winem przy zielonych świecach, choćby każde po swojej stronie monitora w odległości 1200 km (niebiesko fosforyzuje ekran), to widzę wielki napis „Harlekin” i słyszę ryk jeleni. Nic na to nie poradzę. A „Jakubku” kojarzy mi się nieodparcie ze „snobku”, niestety. (Pamiętacie? - Pamiętamy! - No to przypomnę: z „Love story”). Aha, zapomniałam o muzyce, w tle mamy prawie stale Kinga.

A jednak, „wzruszenie ściskało mnie za gardło” (jakie to dobre określenie, bo nie cierpię tego uczucia ). J. L. Wiśniewski „założył mi nelsona” już na pierwszej czy drugiej stronie. Wściekła, chciałam rzucić w cholerę ten wytwór pismactwa i nie zatruwać sobie duszy, ale po uspokojeniu się, chyba z nałogu czytania, postanowiłam jednak „zobaczyć”. Zobaczyłam nieprawdopodobnego faceta, z nieprawdopodobnym szczęściem, ale tylko 90-cioprocentowym*. Był najlepszy i dostawał wszystko co najlepsze, bo słusznie mu się to należało. Ale albo mu to umierało albo odchodziło albo jeszcze coś.

I, niech mnie gęś kopnie, jeśli postać Jakuba nie powiela ideału średniowiecznego rycerza, na którym, jak pamiętamy, spoczywał obowiązek poszukiwania przeżyć niezwykłych, pierwszeństwa i chwały. Nie wystarczał mu do szczęścia wysoki poziom konsumpcji – ścigał się, niczym dawni odkrywcy i zdobywcy – w dziedzinach, o których zwykli ludzie mają najwyżej mgliste pojęcie, nie wyrzekł się też do końca swojej idealnej miłości. No i w krytycznej chwili, nie zawołał o pomoc...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.05.2009 22:25

Ukazała się nowa powieść J. L. Wiśniewskiego "Bikini", ale nie wiem czy znajdę czas, zeby ja przeczyać, chyba, ęe znowu pojadę do sanatorium :)

Reklama "Świata Książki":

Najnowsza, długo oczekiwana powieść autora "Samotności w Sieci"
Trudno o dwa bardziej różne światy niż wyniszczona przez wojnę Europa i wygodna Ameryka roku 1945. Anna, młoda Niemka z antyfaszystowskiej rodziny, została kompletnie sama i błąka się po zbombardowanym Dreźnie. Stanley, amerykański reporter, ugania się w Nowym Jorku za kobietami, żyjąc dla przyjemności. Obydwoje mają polskie korzenie i są zamiłowanymi fotografami. Anna dokumentuje swoją "leicą" wojenną tragedię. Na ten sam temat robi fotoreportaż Stanley, wysłany przez redakcję do Niemiec. Przypadkowe spotkanie tych dwojga na zawsze odmieni ich losy...
Wiśniewski opowiada tę "małą"” historię na szczegółowym tle "wielkiej", tworząc szeroko zakrojony fresk społeczno-obyczajowy z życia dwóch kontynentów, pełen refleksji na temat odpowiedzialności, kultury i natury człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.05.2009 14:47

... już „wzruszenie ściskało mnie za gardło” gdy założyła mi pani Nelsona ... czy to ładnie i wypada woltą pani Steni tłumaczyć swoje wolty tarasowe? :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.05.2009 10:42

Kliknęłam tag: Samotność w sieci i zobaczyłam, że nasi obywatelscy autorzy już wcześniej napisali kilka artykułów. Przejrzałam tylko, bo nie mam czasu w tej chwili by przeczytać, ale same tytuły już są interesujące i... co autor, to nowe spojrzenie. I to jest fajne :)

Tytuły artykułów:

Szukanie mentalnego przełomu, Marquez i Wiśniewski, czyli samotność razy dwa, Zombie w sieci,
"Samotność w sieci": Internetowy romans na wielkim ekranie, a także: Magdalena Cielecka i Andrzej Chyra – już nie są razem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.05.2009 21:50

Na pierwszy raz się jednak nie zanosi. Ja już byłam gotowa, a tu Stenia wywinęła woltę i zaprosiła mnie tak zwyczajnie na taras :).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.05.2009 21:36

... nie musiałem, niestety, po nic sięgać..... w kranach mamy wodę z czwartorzędu:-))

Po konsultacji jednak z Dżygitem i Belfim stwierdziliśmy, że dla dobra nauki i poszerzania wiedzy realnej, dla kotów najwłaściwszej, jakieś źródła by się (w pobliżu tarasu) przydały :-))

Primum - non przegapić!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.05.2009 20:40

... no, dobrze ... i ja też się zanoszę ... ale tylko ze śmiechu, czy to nie optymistyczne ?

.... ale nie mniej - pytam, bo nie chcę czegoś przegapić, a lubię być podatny na doinformowania, i koty są ciekawe- wiadomo, małolaty, wiosna, taras ... więc kiedy ten pierwszy raz ? :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.05.2009 16:55

Maćku, jeśli Ty coś przegapiłeś, to ja na pewno też, bo i ja nie wiem nic o "demokratycznym cyberseksie"; ale jestem zaintrygowana (o mało nie napisałam zainteresowana, a przecież nie mogę być zainteresowana, jeśli nie wiem dokładnie o co chodzi :)). Trzeba się dinformować, żeby nie powiedzieć douczyć :)

---"Do kogo to mówi się : "Kiedyś musi być pierwszy raz?" - ha?"--- - Cha, cha, cha... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.05.2009 16:30

El_Li!
... z panią Stenią - ekran i wymiana płynów - to jeszcze rozumiem, zaproszenie na taras - może też, bo nie tylko jeden taras się do tego nadaje, koty - rozumiem, bo koty mogą i na północy i nawet na Kaszubach wystepować ale..
Jak wywołać odpowiednią reakcję, pani Nicol, w kimś, kto nie był nigdy nawet w przedsionku, a co dopiero w pokojach erotycznych i kto nie wie co to demokratyczny cyberseks...?
Do kogo to mówi się : "Kiedyś musi być pierwszy raz?" - ha?
Czy mam być cały czas za czy odrobinę przeciw i kiedy...?
Czy ja coś przegapiłem? ... gdyby jednak nie - koty, taras i net - są u mnie "pod ręką" i na miejscu...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.05.2009 16:04

---Jakub nie może sobie poradzić, gdy opuszcza go kobieta, z którą tylko raz, na krótko, spotkał się „w realu”. Poznał ją przypadkiem w sieci, i "w wirtualu" przeżywali wszystkie fazy swojego, do granic wyidealizowanego, romansu.--- Cóż, uczucia były jak najbardziej prawdziwe...

Jakie czasy, jaka komunikcja, takie flirty, romanse, miłości. A także seks. Ten prywatny, z bliską, choć oddaloną, kochaną osobą i ten na sprzedaż (bo i sexbiznes w sieci ma się bardzo dobrze).

W sieci flirtują wszyscy, to prawda. Tym bardziej, że naszego błskotliwego rozmówce mozemy sobie wyobrazić jak tylko chcemy i w jego wyobraźni możemy błyszczeć jak najjaśniejsze gwiazdy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Elu, reszta na priv :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.