Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13206 miejsce

"Samotność w sieci": Internetowy romans na wielkim ekranie

Pierwsza w Polsce recenzja filmu! Ekranizacja książki informatyka Janusza L. Wiśniewskiego nie mogła być łatwa. Jak przenieść na wielki ekran wirtualną rzeczywistość? Twórcy filmu mieli wiele pomysłów. Nie wszystkie wypaliły...

plakat filmu Fenomen książki "Samotność w sieci", można wytłumaczyć tym, że powieść dotknęła zjawiska, o którym jeszcze wówczas nikt głośno nie mówił. Miłości w wirtualnym świecie. Takie uczucie przeżywa główna bohaterka – Ewa. Od dłuższego czasu tkwi w nieudanym związku, ale osoby, z którą mogła by przeżyć coś ekscytującego, szuka w Internecie. Przeglądając internetowe aukcje, trafia na mężczyznę o pseudonimie eljot (Jakub), któremu spodobał się ten sam obraz, co jej. "Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić. Nareszcie przyda się na coś ten cały Internet. Trafiło na Ciebie. Czy mogę Ci o tym opowiedzieć?" – napisze do niego w mailu, rozpoczynając historię internetowego romansu, który zmieni się w prawdziwe wyzwanie, rzucone jej przekonaniom, zasadom i moralności.

Twórcy filmu okroili fabułę zawartą w książce do minimum. Skupili się na emocjach, towarzyszących internetowej znajomości. Jak przyznaje sam reżyser Witold Adamek, książka ma tak wielowątkową fabułę, że na jej podstawie można by stworzyć trzy odrębne filmy. Z tego powodu wątek księdza, czy głuchoniemej Anastazji pojawia się tylko po to, by lepiej scharakteryzować głównego bohatera.

Chyra zbyt piękny


Taka oszczędność fabuły ma też swoje minusy. Uczucie, którym darzą się bohaterowie pojawia się w filmie jakby znikąd. Po krótkiej wymianie maili z nieznajomym, Ewa odkrywa, że Jakub staje się dla niej bardzo bliską osobą. Tego rodzaju niedopowiedzeń w filmie jest dużo więcej. Poza tym niektóre wątki pojawiają się jakby "na siłę" – na przykład informacja o katastrofie samolotu, którym miał przylecieć Jakub. Wątpliwość budzi także sama scena spotkania Ewy i fot. Agata ŚlusarczykJakuba. Bohaterowie nie wypowiadają do siebie ani jednego słowa. Czy tak wyglądają relacje między bohaterami w realnym świecie? Z jednej strony są skrępowani swoją obecnością, a z drugiej pogrążeni w palącym pożądaniu. Pytanie, czy uczucia do wirtualnej osoby przetrwają zderzenie z rzeczywistością pozostaje niewyjaśnione.

Słabo wypadł Andrzej Chyra, grający Jakuba. Widzowie kojarzyli go do tej pory głównie z czarnymi charakterami, które grał w "Długu" i "Komorniku". Tym razem wcielił się w postać mężczyzny idealnego. Jego gra jest jednak zbyt słodka, cukierkowa. Chcąc pozbyć się łatki niegrzecznego chłopca, Chyra popadł w romantyczny patos. Jest zbyt idealny, by można było się z nim utożsamiać.

Z kolei Magdalena Cielecka stworzyła swoją postać znakomicie. Może dlatego, że jest fanką powieści Magdalena Cielecka, fot. Agata ŚlusarczykWiśniewskiego? – Przeczytałam ją zaraz po tym, kiedy została wydana. To wielka radość zagrać rolę, która odzwierciedla niepokoje i pragnienia kobiet w naszych czasach – mówi. Jej Ewa jest pełna ekspresji, kobiecości. Widz obserwuje cały proces jej przemiany – od braku świadomości siebie po akceptacje swoich pragnień.

W pozostałych rolach zobaczymy m.in. Kingę Preis, Elżbietę Czyżewską, Jacka Borcucha, Jana Englerta, Annę Dymną i Pawła Kukiza. Swój epizod ma też autor powieści – Janusz Wiśniewski. Gra bezdomnego na berlińskim dworcu w scenie, od której zaczyna się książka. – Nigdy bym nie podejrzewał, że książka doczeka się ekranizacji, a co dopiero tego, że sam w niej zagram – mówi.

Opowieść o oddaleniu


Bohaterowie "S@motności w sieci" porozumiewają się ze sobą głównie poprzez maile i dzięki internetowym komunikatorom. Twórcy filmu podkreślają, że trudno było przenieść to wszystko na ekran. Treść rozmów Ewy i Jakuba najpierw pojawia się na ekranie monitora, a potem jest jeszcze odczytywana przez bohaterów. Każde słowo musiało być więc wypowiedziane tak, by nie rozczarowało widza.

Film był przygodą dla aktorów. – To pierwsza taka produkcja, w której zazwyczaj byłam sama na scenie. Było w tym coś twórczego i pociągającego – mówi Magdalena Cielecka, która wcieliła się w rolę Ewy. Aktorzy zachowali jednak dystans do wirtualnego świata. – Nie korzystam zbyt często z komputera i internetu. Używam ich tylko do korespondencji zawodowej – mówi Andrzej Chyra. Podobnie filmowa Ewa. – Nie korci mnie, żeby flirtować w sieci – mówi dla Wiadomości24.pl Cielecka.

Świetne zdjęcia i muzyka


Na uznanie zasługuje muzyka, stworzona przez Ketila Bjornstada z Oslo. Artysta, uznawany za emblemat skandynawskiego jazzu, postawił na prosty, fortepianowy motyw przewodni i kilka wariacji. Także zdjęcia stoją na niecodziennym w przypadku polskiego kina poziomie. – Film nie pędzi, zainwestowaliśmy w refleksję i niedopowiedzenie. Zdjęcia i muzyka są więc bardzo mocnym nośnikiem akcji – tłumaczy Andrzej Chyra, grający postać Jakuba. W ekranizacji zobaczymy nietypowe w rodzimych produkcjach plenery – Paryż, Berlin i zniszczony przez huragan Katrina Nowy Orlean.

Ocena redakcji : 4 / 6 (warto zobaczyć)

Recenzję przygotowali: Agata Ślusarczyk i Adam Plona

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Właśnie wróciłam z Kina - niestety nie jestem obiektywna, bo czytałam książkę a wcześniej przeżyłam internetowy romans, który przetrwał zderzenie z rzeczywistością, ale potem życie go wykończyło... Nie śledziłam "marek" ale rozpoznałam OD RAZU Wiśniewkiego w roli bezdomnego:) właśnie przeczytałam, że miałam rację - a tak ogólnie to od krytyki głowa mnie boli... jest książka, jest film, jest internet, ta historia - fikcyjna czy autentyczna - a potem real, jest OK - tylko nie zwariować... Pozdrawiam! Ewa:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Zdjęcia stoją na niecodziennym w przypadku polskiego kina poziomie"? Niecodziennym?! Przecież polscy operatorzy należą do światowej czołówki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę iść koniecznie na ten film, ale żółw by sie wczesniej doczołgał do Jeleniej Góry, niż nasze kina cos puszczą:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja 4! :) Ale też nie zdradzę

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja wylapalam 2 marki. Jakie? Nie będę psuć zabawy tym, którzy filmu jeszcze nie widzieli....:) Bądźcie uważni..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.