Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

89955 miejsce

San Marino - Polska. Jeśli nie teraz, to kiedy?

Reprezentacja San Marino podejmować będzie dziś wieczorem w Serravalle Polskę w ramach eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii. Gospodarze są tak samo spragnieni gola, jak Polacy sukcesu na mistrzowskiej imprezie.

 / Fot. Radek PietruszkaSanmaryńczycy to jedna z najsłabszych reprezentacji piłkarskich na świecie. Złożona praktycznie z samych amatorów. Niczego jej jednak ujmować nie można, bo przede wszystkim jak to często mawiają trenerzy na konferencjach pomeczowych „chwała zawodnikom, że zagrali”, tak też „chwała San Marino, że pomimo wielu porażek, często bardzo wysokich, im się nadal chce”.

W 119 rozegranych meczach strzelili zaledwie 19 bramek, co daje 0,16 bramki na mecz. Stracili ich natomiast aż 517. W tych eliminacjach gospodarze dzisiejszego meczu jeszcze gola nie zdobyli. Stracili natomiast 38, w tym 5 w starciu z Polakami. Ostatnie trafienie, a w zasadzie dwa zdobyli 14 sierpnia 2012 roku w przegranym spotkaniu z Maltą 2:3. Najwyższą porażkę 0:13 zanotowali w starciu z Niemcami w 2008 roku. W ostatnim spotkaniu ulegli uskrzydlonej Ukrainie 0:9. Jedyny mecz jaki udało im się wygrać, rozegrany był w Serravelle w 2004 roku. Pokonali wtedy Liechtenstein 1:0.

Działacze i piłkarze San Marino zapowiadają, że chcą strzelić Polakom bramkę. Prawda jest taka, że jak nie teraz, to kiedy? Do rozegrana pozostają im w tych eliminacjach tylko trzy spotkania. Najbliższe z Polską, a następne z Mołdawią i ponownie z Ukrainą. Patrząc na tabelę, wydawać się może, że teoretycznie największe szanse na gola mają w spotkaniu w Kiszyniowie. Mołdawia w tych eliminacjach straciła zaraz po San Marino najwięcej, bo aż 15 goli.

Polacy zagrają w „eksperymentalnej” obronie. Najlepsi defensorzy biało-czerwonych są poza składem. Łukasz Piszczek wraca do zdrowia, Jakub Wawrzyniak (choć określanie piłkarza Legii Warszawa mianem najlepszego defensora może wzbudzić niemałe kontrowersje) nabawił się urazu w ostatnim spotkaniu, Kamil Glik pauzuje za nadmiar żółtych kartek, Marcin Wasilewski pozostaje bez klubu, a wariant z Marcinem Komorowskim się nie sprawdzał. Na placu boju pozostaje „świeżo upieczony” reprezentant Łukasz Szukała, trzymający dystans do przeciwnika Sebastian Boenisch, gwiazda Twittera Jakub Rzeźniczak, niedoceniany Piotr Celeban, ostatnio mało grający Bartosz Salamon i niemal najpewniejszy w tym zestawieniu, choć mający wpadki Artur Jędrzejczyk.

Najbardziej prawdopodobny układ na dzisiejszy wieczór, to na środku Szukała i Salamon, a na bokach Jędrzejczyk z Boenischem. Należy przyznać, że ta obrona jest do pokonania, nawet przez reprezentacje złożoną z amatorów. Wady tej defensywy są ogromne. Przede wszystkim brak zgrania, co będzie niewątpliwie skutkowało w częstych nieporozumieniach (domena Szukały w meczu z Czarnogórą). Niedobieganie do przeciwnika i brak „agresywności” (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) w odbiorze (przypadłość Boenischa). Brak ogrania i doświadczenia (Salamon, Szukała). Wszystkich na raz nie zaasekuruje Jędrzejczyk, a nawet jeśli będzie próbował, to na pełne 90 minut sił mu nie wystarczy. Pozostaje mieć nadzieję, że San Marino bardzo nie przyciśnie Polaków.

Wysoka porażka z Ukrainą niewątpliwie wpłynie pozytywnie na zaangażowanie piłkarzy San Marino. Może się okazać, że motywacją i chęcią wywalczenia honorowego i zarazem pierwszego w tych eliminacjach trafienia przebiją, czujących się pewnie Polaków. Jedynym stwarzającym pozory niepewności wyniku jest selekcjoner reprezentacji Waldemar Fornalik.

Dopóki na tablicy wyników widniał będzie bezbramkowy remis, o tyle San Marino broni nie złoży. Po szybkiej bramce biało-czerwoni mogą (ale nie muszą) gospodarzom podciąć skrzydła. Na nokaut jednak nie ma co liczyć, gdyż Polacy w Serravalle nigdy dużo goli nie zdobyli. W trzech spotkaniach do bramki Sanmaryńczyków trafili zaledwie 7 razy (1993 - 3 bramki, 2002 - 2, 2008 - 2). W dwóch pierwszych potyczkach do przerwy był bezbramkowy remis, a w trzeciej Polacy prowadzili jedną bramką. Kluczowa w tym momencie będzie druga połowa spotkania. Z Czarnogórą wszyscy wiedzą jak wyglądało drugie 45 minut w wykonaniu Polaków. W każdym razie na sensacje i wielkie emocje się nie zanosi. Chyba że, gospodarze przejmą inicjatywę i wyczują swoją wielką szansę na sukces.

Przewidywany skład Polaków: Wojciech Szczęsny - Artur Jędrzejczyk, Bartosz Salamon, Łukasz Szukała, Sebastian Boenisch - Grzegorz Krychowiak - Jakub Błaszczykowski, Mateusz Klich, Piotr Zieliński, Waldemar Sobota - Paweł Brożek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

nie mamy defensywy, ataku również. Nawet jeśli nasi "kopacze" stworzyli sobie sytuacje, nie potrafili ich wykorzystać. Najlepsi na boisku Błaszczykowski, choć nieskuteczny i Zieliński. Reszta? bez komentarza... Jeśli z Anglią i Ukrainą zagramy tak jak z San Marino, to również będzie 5:1, tyle że dla rywala

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2013 23:31

DLaczego gra kiepska? Nie oglądałem, ale znam wynik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Kończ waść, wstydu oszczędź" chciałoby się powiedzieć. Jest zwycięstwo, ale nie cieszy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale męczą ale męczą nasi ten mecz . 4 gole ale gra kiepściutka .

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i stało się, San Marino strzeliło gola ... Polakom...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, ale San Marino może pokusić się o gola :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2013 20:19

Przegramy ten mecz..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.