Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

122528 miejsce

Sanatorium - centrum seksu i biznesu. Cz I

Jedziemy do wód! Rozterki doktora wypisującego coś, na co on nie ma czasu. Drodzy pacjenci leczcie się sami, odchudzajcie się, spacerujcie i nie oglądajcie tusków, kaczyńskich, i innych oszołomów. Oglądajcie ciekawsze zwierzątka...

Mnie, konsyliarzowi podstawowej opieki zdrowotnej, przypadł zaszczyt kwalifikowania pacjentów na stopień kandydata na kuracjusza. Najczęściej z inicjatywą wystawienia skierowania wychodzą pacjenci. W zdecydowanej większości to panie w wieku 40 - 60 lat. No i oczywiście konieczność leczenia dotyczy niewielkiej grupy osób.

Najczęstsze odpowiedzi na moje pytanie - w jakim celu jadą do sanatorium - wypocząć, bo jeszcze nie była, a tyle lat płaci składki, bo dawno nie była (2 lata temu), sąsiadka była i się lepiej poczuła. Chętnie bym odmówił skierowania na leczenie uzdrowiskowe. No, tylko bym spróbował! Nie wiem czym mogłaby się dla mnie skończyć taka zachcianka. Dlatego też potulnie wystawiam skierowania na potrzebne analizy, które muszą być dołączone do wniosku na leczenie sanatoryjne. Jeszcze tego samego dnia, najdalej następnego badania są wykonane.

I już mam przed sobą tylko spełnienie społecznego-charytatywnego obowiązku, biorę pióro (piszę piórem) i po kilku minutach jest skierowanie. Pacjent z twarzą jak na reklamie budyniu biegnie do NFZ, aby złożyć zapotrzebowanie na wypoczynek. Niektórzy kandydaci mają wymagania co do terminu i miejsca pobytu. Jedna pani powiedziała mi, że jeśli nie będzie to lipiec lub sierpień i Kołobrzeg to nie jedzie!

Niektórzy, tuż po powrocie z sanatorium, zjawiają się po kolejne skierowania, aby wniosek dojrzewał, wszak oczekiwanie na wyjazd trwać może od kilku do kilkunastu miesięcy. Jest w skrzynce zawiadomienie o terminie i miejscu leczenia balneologicznego. I dreszcz emocji, jak tam będzie? Nigdy po powrocie pacjenci nie opowiadają o warunkach pobytu, posiłkach, pokojach, osobach z którymi przebywali w pokojach.

Jedna z moich pacjentek niedawno opowiedziała mi o szaleństwach kuracjuszy i o tym "że nie była święta".W czasie, kiedy byłem zawodowo związany z Nałęczowem, osobiście przyglądałem się życiu płynącemu na masażach, diatermiach, inhalacjach, itd. A potem, no cóż, trzeba być przygotowanym do kolejnych tortur zabiegów. Wypoczynek, pełen relaks, środki rozweselające, no i oczywiście wspaniałe rytmy. Dalej będzie dalej.....

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Grażyna Kosma
  • Grażyna Kosma
  • 16.10.2010 09:34

Marto, wysnuwam wniosek, że jest jak jest (i to w całej Polsce we wszystkich sektorach) za ogólną aprobatą.
Jednak uważam, że gdyby obywatel się z tym nie godził, to i u nas mogło by być jak w Szwecji, Norwegii czy w Szwajcarii (nie lubię półśrodków, sięgam do najwyższej półki ;))).
Ale jak widać, sposoby cwanych dobrze się przyjmują także i w Brukseli - patrz: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, muszę korzystać z pomocy sanatorium aby podratować swój stan zdrowia. I niestety muszę potwierdzić to co pisze Pan Piotr, ale lekarz nie ma innego wyjścia, jak tylko wystawić skierowani na leczenie, bo panie i panowie którzy mają ochotę jechać do sanatorium mają swoje sposoby żeby przekonać lekarzy...

Ci co potrzebują leczenia muszą niestety bardzo długo czekać. A leczenie sanatoryjne naprawdę daję zakasujące skutki, bardzo pozytywne. Pełnopłatne wyjazdy są bardzo drogie i dlatego tak wielkie zainteresowanie tymi z NFZ (za który też częściowo się płaci...).

A lekarze o tych zabawach w czasie pobytu sanatoryjnego mówią że to też jest część leczenia i chyba mają rację. Poczytajcie o Fajfach i dancingach... link

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.10.2010 18:39

Nie byłam i nie wybieram się, nie pasuje mi forma takich turnusów. Znajomi moi jeżdżą co roku i to w parach, podobno nie ma wielkiego problemu załatwić skierowania na ten sam termin, miejscowość. Znajome mi panie od lat jeżdżą na takie turnusy i bardzo sobie chwalą, a jak dbają o siebie przed wyjazdem... tak też jest z zabiegami rehabilitacyjnymi, ciągle te same osoby. i to kilka razy w roku:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Skrupulatna
  • Skrupulatna
  • 15.10.2010 17:45

Proponuje poprawić błąd w tytule, jakaś redakcyjna myszka zjadła A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na stan zdrowia, jak dotąd, narzekać nie mogę,
nigdy więc, o skierowanie nie starałam się.
Jednak znam osoby korzystające z lecznictwa sanatoryjnego
i wiem, że motywacje często bywają właśnie tego rodzaju, jak opisane.
Równocześnie znam przypadki, kiedy osoby przewlekle chore, nie
spotykały się z taką przychylnością lekarza prowadzącego.
Nie wiem Piotrze, czy Cię za to chwalić, czy raczej pogrozić paluchem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.