Facebook Google+ Twitter

Sandomierz - miasto tysiąca schodów

Będąc w tym niewielkim, ale urokliwym mieście, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w Sandomierzu wszędzie mamy pod górkę. Coś w tym jest, gdyż nie bez powodu zwany jest on "małym Rzymem", leżącym na siedmiu wzgórzach.

Sandomierz,schody prowadzące do Katedry / Fot. Elżbieta "Rudy" RubiecPrzemieszczając się z miejsca na miejsce, pokonuje się setki, jeśli nie tysiące wznoszących się i opadających poręczy i schodów. Już na przystanku autobusowym zaczyna się nasza wędrówka po sandomierskich górach i dolinach. Gdy wydaje się, że wspinaczka dobiegnie końca, na horyzoncie pojawiają się kolejne schody. W ciepły, majowy piątek pokonujemy niewielkie wzniesienie, by znaleźć się na zabytkowym Starym Mieście, gdzie kręci się leniwie garstka turystów z aparatami fotograficznymi. Z pewnością wizytówką tego miasta są niepowtarzalne pod względem architektonicznym i krajobrazowym miejsca. Sandomierz, leżący na siedmiu wzgórzach, opadających ku Wiśle, z najstarszymi Górami Pieprzowymi w tle, rozciąga się pomiędzy wąwozy, doliny i różnej wielkości wzniesienia. Centralne miejsce na Rynku zajmuje prezentujący się okazale ratusz z II połowy XIV w., a turyści od razu zwracają swoją uwagę na zapadającą się Starówkę, wokół której krążą różne legendy. Trzeba więc korzystać z dobrodziejstw kultury, póki jeszcze istnieją.

Spacerując ulicą Zamkową w dół, zbliżamy się do kolejnych schodów, położonych malowniczo wśród zieleni i omszałych kamieni. Prowadzą nas one na górę - do urzekającej swoją bajkowością Katedry w stylu gotyckim, którą mijamy, podążając w dół w stronę Zamku.
Sandomierz to nie tylko burzliwa historia, ale także około trzydziestu kamienic, okalających Rynek, które dawniej posiadały swoje składy towarowe, spiżarnie, piwnice kupieckie i legendarne lochy - ciągnące się pod miastem podziemne labirynty w stylu katakumb, powiązane między sobą nie czym innym, jak tylko… kolejnymi schodami.

Sandomierz,schody w drodze do "Ucha Igielnego" / Fot. Elżbieta "Rudy" RubiecGodna polecenia jest Podziemna Trasa Turystyczna pod rynkiem i ośmioma kamienicami, w której najgłębiej położona komora sięga dwunastu metrów pod ziemią. Owiane legendami sandomierskie lochy to połączone dawne składy kupieckie i piwnice, które niestety wraz z upływem czasu zaczęły się zapadać, stwarzając zagrożenie, dlatego zdecydowano się poddać je remontowi, by uratować choć część historii. W rezultacie mamy do zwiedzania piękne, kilkukondygnacyjne labirynty, prowadzące to w górę, to w dół schodami, których w samych tych podziemnych korytarzach jest prawdopodobnie ponad trzysta. Miasto targane najazdami oprawców musiało posiadać jakąś alternatywę - ścieżkę schronienia, ewakuacji, a położenie na wzgórzach z pewnością ułatwiało wydrążenie podziemnych tuneli i kryjówek.

By pozostać w klimacie wiecznej wędrówki przypominającej momentami wdrapywanie się po nierównej drabinie, warto udać się na jedyną istniejącą jeszcze bramę wjazdową do miasta. To wysoka, niemalże 30-metrowa Brama Opatowska pochodząca z XIV w., na którą wejść można jedynie po ciągnących się stromo setkach wewnętrznych schodów, przytrzymując się drewnianej poręczy. Na jednej z kondygnacji oko przyciąga wystawa fotograficzna dotycząca okolicznych zabytków. Komu dane było odwiedzić lubelską Wieżę Trynitarską, ma wyobrażenie o takiej wspinaczce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

To ma i swoje plusy.
Bieganie po schodach jest dobrym sposobem na odchudzanie.;)
ufff *5))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Księży też;D.ale jednak schody dominują;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie się zawsze wydawało, że to miasto księży :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.