Facebook Google+ Twitter

Sándor Márai i jego książka "Zazdrośni"

Być może niektórzy czytelnicy mieli możliwość już wcześniej poznać twórczość Sándora Márai. Ja z tym autorem spotkałam się po raz pierwszy w powieści "Zazdrośni".

Sándor Márai "Zazdrośni" / Fot. Okładka książki Być może niektórzy czytelnicy mieli możliwość już wcześniej poznać twórczość Sándora Márai. Bowiem "Zazdrośni" stanowią drugą część cyklu "Dzieło Garrenów". Część pierwsza nosiła tytuł "Zbuntowani".

Czytając dzieło jednego z najwybitniejszych dwudziestowiecznych pisarzy węgierskich, zastanawiałam się co jest takiego w jego twórczości, że ludzie ją na nowo odkrywają i się nią zachwycają. Zwłaszcza czytelnicy w krajach europejskich.

Muszę przyznać, że "Zazdrośni" nie przypadli mi do gustu. Język Sándora Márai do mnie nie przemówił. Nawet świadomość, że powinnam rozumieć autora bez słów, bo "Polak, Węgier dwa bratanki..." na nic się zdały.

Owszem, kilka pierwszych rozdziałów mnie zainteresowało. Poznawałam myśli głównego bohatera - Petera. To co myślał o sobie, o innych ludziach i o otaczającym go świecie. Ale im więcej stron czytałam, tym bardziej byłam rozczarowana. Brakowało mi tu nagłych zwrotów akcji. Wszystko było zbytnio tajemnicze i zawiłe. Dużo słów nic nie mówiących. Po pewnym czasie stawało się to nudne.

Tłem wydarzeń jest miasteczko rodzinne Petera. Na próżno szukać na kartkach książki jego nazwy. Nie wiadomo gdzie się znajduje. Można jedynie snuć przypuszczenia, że chodzi o Węgry. Nie dowiemy się także skąd przybywa bohater książki. To bliżej nieokreślone miasto Zachodniej Europy.

Akcja książki toczy się wokół ciężkiej choroby ojca głównego bohatera. Świadomość jego niechybnej śmierci gromadzi rodzinę Garrenów w jednym miejscu. I to spotkanie uświadamia im, jak pobieżnie się znają. Kilkakrotnie słyszymy o jakiejś tajemnicy rodzinnej, która doprowadziła do podziałów między rodzeństwem. Można wyczuć ze słów rzucanych mimochodem żal i niesprawiedliwość wzajemną, które nie znikają wraz z upływem lat. O co dokładnie chodzi? Nie wiadomo.

Wszystko jest oderwane od rzeczywistości. Można by rzec, że to całkowita abstrakcja.

Kiedy skończyłam czytać książkę Sándora Márai "Zazdrośni" odetchnęłam z ulgą.
I przyznam, że nadal nie wiem dlaczego inni czytelnicy tak bardzo się twórczością autora zachwycają.

Sándor Márai "Zazdrośni"
przekład: Teresa Worowska
Czytelnik, Spółdzielnia Wydawnicza
str. 252

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Oczywiście, że o gustach się dyskutuje. ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ile czytelników, tyle zdań :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmmm, mogę się nie zgodzić? :-)

"Zazdrośni" to druga po "Zbuntowanych" książka Maraia. Dlaczego jest taka tajemnicza? Bo opisuje świat, który w pewnym momencie stał się obcy autorowi i jego bohaterom. Ten świat kiedyś był "swój", ale zmieniły go zawieruchy dziejowe i dziś w ukochanym mieście żyją "obcy". Jak się to miasto nazywa - nie ma znaczenia; ważnie jest to co dzieje się pomiędzy ludźmi. Galeria postaci pokazana przez autora - rewelacyjna. Co mogą ci ludzie zrobić, gdy kończy się pewna epoka? Starać się za wszelką cenę zachować pewne tradycje. Tej książki nie można czytać, nie pamiętając o wielkim bólu Węgrów, czyli traktacie w Trianon. Ten podział sprzed wielu lat zostawił piętno na mentalności Węgrów na zawsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Literatura współczesna często bywa trudną, niezrozumiałą... Często też zastanawiam się, dla kogo jest ona wydawana? Ale taki już los krytyka, że musi czytać, co mu każą. Podziwiam Ewę za wytrwałość (na szczęście "tylko" 252 strony. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michale, zauważyłam już po zatwierdzeniu. Czeka w moderce poprawione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, ani "Śniegu", ani "Zazdrosnych", więc się nie wypowiadam. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Upss, zgadza się, dzięki za sprostowanie...
Nawet nazwisko już zapomniałem... Czytałaś "Śnieg"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba Orhana Pamuka, Michał :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra krytyka (+). Pokusiłbym się o głębszą analizę, ale teraz to już na pewno tego tytułu nie przeczytam. No czasem i takie książki się trafiają.

Kiedyś męczyłem "Śnieg" Orkana Buruka - książka miała być rewelacją, a nie dotrwałem do końca. Powieść do tej pory leży niedoczytana na mojej półce.

Z uwag: 1 akapit się powtarza. No i od razu dorobiła się Pani sympatyka (1 gwiazdka)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.