Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18948 miejsce

Sandra Nasic z Guano Apes: Artysta może mówić prawdę

Współautorzy: Justyna Kosior

Po "Bel Air", Guano Apes przygotowują właśnie nowy album. Jaki on będzie? Czym się inspirują? Jak pracują nad nowym materiałem? Wokalistka zespołu odpowiada na wszystkie te pytania.

Sandra Nasić podczas wywiadu / Fot. Justyna KosiorEwa Kuryło: To Wasz szósty raz w Polsce po długiej przerwie od waszego pierwszego koncertu w latach 90. Teraz zagraliście już 5 koncertów w ciągu 2 lat. Co możesz powiedzieć o polskiej publice?
Sandra Nasic: Wiesz, w polskiej publice najbardziej lubimy to, że ludzie doceniają dobrą zabawę i czują tę samą pozytywną energię co my. Lubią się zabawić i szaleją trochę pod sceną. Więc naprawdę fajnie się nam tu gra. Pamiętam Woodstock 4 lata temu. Pojechaliśmy na ten festiwal, ja i moja rodzina. To jakąś godzinę drogi od jeziora, nad którym wtedy byłyśmy. To był dla nas naprawdę wyjątkowy festiwal, bo jeden z pierwszych po wspomnianej przez Ciebie przerwie. I było naprawdę wspaniale. Jesteśmy bardzo wdzięczni, to była wyjątkowa noc.
 
Czy możesz opowiedzieć mi trochę o nowym albumie, który nagrywacie? Jaki będzie jego kierunek? Będzie podobny do "Bel Air"? Idziecie w stronę elektro czy może... jazzu?
Och, obawiam się, że tym razem jazzu nie będzie. Ten album nie będzie taki jak "Bel Air", damy więcej rocka. Teraz jesteśmy w fazie pre-produkcji. Pracujemy z dwoma niemieckimi producentami.
 
Czy to ci sami producenci, którzy tworzyli przy projekcie "Bel Air"?
Nie, inni. Zawsze pracujemy z różnymi producentami przy różnych projektach. Dobrze jest wprowadzić kogoś nowego, to inspirujące. Chciałam też móc zostać w domu, blisko mojego studia w Berlinie. Uwielbiam tam pracować. Pozwala mi to uwolnić umysł, kiedy nie mam na coś pomysłu. Chłopaki chcieli lecieć gdzieś daleko, do Francji albo USA.... Ale tym razem nie chciałam nagrywać przez 3 tygodnie w obcym miejscu. Potrzebowałam wyspać się w swoim łóżku.
 
Ale jednak podróżujecie podczas nagrywania. W tym roku byliście w górach.
A, tak! Ale to niedaleko naszego rodzinnego miasteczka. Pochodzimy z dolnej Saksonii w Niemczech i dwóch chłopaków z zespołu dalej tam mieszka. Jadę tam jakieś 3 godziny. Moja rodzina też tam mieszka, więc w sumie wszyscy są zadowoleni.

Niedaleko, ale inspirująco...
Naprawdę inspirująco! Nikt się nie kręci dookoła, otaczają Cię ośnieżone góry, jesteś w środku bardzo starej wsi. Mogliśmy zamknąć drzwi i usiąść przy kominku. To było tylko pięć dni, więc nie mieliśmy szansy wpaść w rutynę. A rutyna i kreatywność to rzeczy, które trudno ze sobą pogodzić.
 
No właśnie. Czym się inspirujesz? Piszesz może muzykę, jak na "Bel Air" czy pozostajesz przy tekstach?
Zbieramy wszystkie pomysły i jammujemy tak długo aż "to'' poczujemy. Potem zabieram materiał do Berlina i z reguły wszystko od nowa przearanżowuję aż będzie miało odpowiednią formę. Potem mam czas na pisanie tekstów i nagrywanie wokali.
 
Ale rozumiem, że dyskutujecie o wszelkich zmianach...
Tylko jeśli ktoś z nas nie zgadza się z jakąś partią albo riffem. Wtedy mamy twórcze dyskusje aż wszystko się dobrze ułoży. Ale piosenka to piosenka.

Wracając do inspiracji...
Wszystko mnie inspiruje. Dyskusje z przyjaciółmi, jakiś obraz, książka, malowidło, artykuł w internecie, telewizja....

Telewizja - to muszą być smutne wiadomości...
Dokładnie! Ale one także inspirują. Bycie artystą, jeśli chcesz, daje Ci ogromną szansę mówienia prawdy. Wiesz jak to jest, politycy mówią to co muszą, jak większość ludzi.
 
Wspomniałaś, że razem piszecie muzykę. A jak wygląda sprawa tekstów? Chłopaki Ci pomagają?
Nie, to zawsze było moje terytorium i uwielbiam sama pracować nad tekstami. To bardzo intymne przeżycie. Muszę mieć na to chwilę spokoju.

Czy masz jakiś główny temat nowego albumu? Będziesz śpiewać o miłości czy może tych smutnych newsach z telewizji?
To będzie mieszanka, jak zawsze. Dla mnie to nudne nagrywać cały album o jednej rzeczy. Może jeszcze nie czas na concept album. Wiesz, nasze piosenki są bardzo różne, chcemy zawrzeć w nich wszystkie uczucia i nastroje. Nieśpieszno nam do pisania tylko o jednej sprawie. Jest tyle rzeczy, o których można śpiewać.
 
Znasz już datę premiery nowego krążka?
Och! Wytwórnia już zna! (śmiech) Kiedy ostatnio u nich byłam krzyknęli: "Hej, Sandra, mamy już datę premiery. Wiesz o tym?". Odpowiedziałam: "NIE!". Spytali więc "No to jak uważasz? Kiedy płyta będzie gotowa?", a ja im na to: "Pracujemy nad tym!"
Tylko żartuję. Album wyjdzie na początku przyszłego roku. Dobrze jest mieć ustaloną datę premiery, szczególnie gdy jest się artystą!

Znasz jakieś polskie zespoły?Henning Rümenapp i Sandra Nasić na koncercie Guano Apes podczas Europejskiego Stadionu Kultury 2013 w Rzeszowie / Fot. Justyna Kosior
Niestety nie. Trochę wstyd. (z uśmiechem) Ale dzisiaj będzie ich sporo [wywiad przeprowadzony przed koncertem Guano Apes na Europejskim Stadionie Kultury 2013 w Rzeszowie]. Czy ktoś pisze teksty po angielsku? Bo nie rozumiem po polsku... (uśmiechając się) jeszcze.
 
Polscy piosenkarze z reguły śpiewają po polsku. Czasami mają jakieś angielskie piosenki, ale raczej nie jest to regułą.  
Tak, to dobrze. Mamy to samo w Niemczech. Wiele zespołów i artystów śpiewa po niemiecku. Ale jest ogromna konkurencja ze strony anglojęzycznych artystów. Trudno jest niemieckim kapelom zyskać popularność poza krajem, tylko dlatego, że ten kraj nie jest tak duży jak na przykład USA. To smutne. My akurat nie mieliśmy tego problemu, bo ja zaczęłam od śpiewania po angielsku. I to wcale nie był taki zły pomysł.

Skoro mówimy o promowaniu lokalnych zespołów, uczestniczyłaś w projekcie o tajemniczej nazwie "X-Factor"...
I wygraliśmy! Mrs. Greenbird wygrali!
 
Możesz mi coś więcej na ten temat powiedzieć? To było dla Ciebie nowe doświadczenie. Jak na to patrzysz? Czy to była ciężka praca, czy może sama przyjemność? 
Dla mnie to było niezwykle ciekawe. Po raz pierwszy dopuścili zespoły. Nigdy wcześniej nie robili tego w Niemczech. Dlatego pomyślałam, że dobrze byłoby to wesprzeć. Co mogę powiedzieć? Telewizja to zupełnie inny świat w porównaniu do tego co my robimy jako zespół rockowy. My spędzamy większość czasu w trasie. Z reguły ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Siedzenie w studiu, bycie filmowanym i stylizowanym - to zupełnie co innego. To zawsze ryzykowne pokazać się przed kamerami w show, szczególnie dla muzyków, którzy startują w konkursie.
Myślę, że to też dobry znak dla mediów i w ogóle ludzi. Mogli zobaczyć, że mamy naprawdę dobre zespoły. Ważne jest też to, że media je teraz bardziej wspierają. Mrs. Greenbird dostali złotą płytę (ponad 100.000 sprzedanych krążków), a teraz właśnie są w trasie koncertowej. Mają szczęście, a ja cieszę się razem z nimi.
  
Czas kończyć. Dziękuję bardzo.
 
Dziękuję.

Fotograf: Justyna Kosior

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Sympatyczna rozmowa! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.