Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12450 miejsce

Sara Chmiel: „Na estradzie trzeba być sobą“

W Cieszynie, między próbą a występem, miałam okazję porozmawiać o muzyce z wokalistką zespołu Łzy, Sarą Chmiel. Spotkanie miało miejsce pod koniec października w Domu Narodowym.

Na początku 2011 roku została Pani wokalistką zespołu Łzy, zastępując Anię Wyszkoni. Co jednak działo się wcześniej? Jak wspomina Pani swoją przygodę z Tercetem Moca?
Backstage - zdjęcie z przebiegu wywiadu z Sarą Chmiel / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
-Przygodę z moimi koleżankami wspominam bardzo dobrze, występowałyśmy wcześniej na Festiwalu w Opolu, gdzie w Debiutach zdobyłyśmy drugie miejsce.

Z zespołem Moca swego czasu wystąpiła Pani w pr. “Mam talent”. Jak z perspektywy czasu patrzy Pani na ten krok? Czy teraz, gdyby dostała Pani taką propozycję, zdecydowałaby się Pani po raz kolejny na występ w programie o formule talent-show?

-Wydaje mi się, że teraz już nie. Wiadomo, że w pewnym momencie osiąga się poziom, na którym już nie wypada brać udział w takich programach. Nie chodzi o to, że nie wypada, bo ktoś może czuć się lepszy, czy gorszy, ale o to, że kiedy osiąga się już coś w danej dziedzinie, wtedy trzeba dać szansę innym, tym, którzy nie miały szansy się wybić. Uważam, że takie programy są fajne.

Mówi się, że właśnie dzięki występowi w wspomnianym programie “Mam talent” , została Pani zauważona przez chłopaków z zespołu. Ile w tym prawdy?
Backstage - zdjęcie z przebiegu wywiadu z Sarą Chmiel / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
-Tak, chłopcy mnie zauważyli, po czym skontaktowali się ze mną. Na samym początku myślałam, że to jakiś żart. Dostałam maila, w którym napisali, że szukają nowej wokalistki, widzieli mnie w “MT” i że jeżeli chciałabym wziąć udział w castingu, to zapraszają. Wzięłam udział w tym casting I tak się stało, że wygrałam, z czego jestem bardzo do dzisiaj zadowolona. Myślę sobie, że nasze życie składa się z łańcuszków. Dlaczego? Bo gdybym nie pojawiła się w programie “Mam talent”, to najprawdopodobniej nie byłabym wokalistką Łez.

Debiutowała Pani 9 stycznia 2011 podczas koncertu WOŚP Jurka Owsiaka. Jak wspomina Pani ten pierwszy występ?

-Niepamiętam z niego wiele, bo byłam mocno zestresowana, ale jak oglądałam filmiki nay t, to było nawet dobrze, jak na pierwszy raz. Wiadomo, że przez te 4 lata sporo się nauczyłam, scena wychowuje. Zrobiłam ogromny krok do przodu, występowałam na wielu scenach, w tym roku nawet na Woodstocku. Im dalej, tym lepiej. Tak jest ze wszystkim.

Wspiera Pani liczne akcje charytatywne, oprócz WOŚP także “Bieg po nowe życie” (Wisła). Co jest dla Pani najważniejsze w pomaganiu potrzebującym?

-Jeżeli jest się osobą publiczną albo w jakiś sposób rozpoznawalną, ludzie patrzą na to bardziej przychylnym okiem. Jeżeli na akcji charytatywnej pojawia się osoba znana, wzbudzająca jakieś emocje, ludzie chętniej przychodzą na takie wydarzenie. Artyści powinni dawać przykład ludziom, że warto pomagać. Wiadomo, że wtedy zwolennicy danego artysty do niego przychodzą i w ten sposób udaje się akcja. Bardzo lubię takie akcje I już nawet kiedyś je wspierałam, regionalnie, czy wojewódzko. W zeszłym roku zaczęłam grać w hokeja, z Hokejową Reprezentacją Artystów Polskich, do tej drużyny należą m.in Bracia Mroczek oraz inni aktorzy z całej Polski, a także Stachursky. Gramy te mecze charytatywne dlatego, żeby pomagać innym.

Koncert w Cieszynie jest również akcją charytatywną, orientuje się Pani na jaki cel przeznaczone zostaną zebrane środki?
Mariola Morcinková z Sarą Chmiel, wokalistką zespołu Łzy, tuż po przeprowadzonym wywiadzie. / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
-Pieniądze zostaną przeznaczone na sprzęt do leczenia pewnej dziewczynki.

W jakich jeszcze akcjach charytatywnych weźmie Pani udział w najbliższym czasie?

-Będziemy grać w hokeja w Oświęcimiu, Nowym Targu, Tychach, ale także w WOŚP i w dorocznym Biegu po Nowe Życie w Wiśle.

Przechodząc do zespołu 25 marca 2014 miała miejsce premiera Waszej ostatniej płyty, czy ma Pani ulubiony utwór z tego krążka.

-Jestem autorką piosenki “Kiedy nie ma w nas miłości” i jestem sentymentalnie z nią związana. To moja pierwsza piosenka, napisana przeze mnie w całości. Dlatego jest to dla mnie ważny utwór, bo był on pierwszym podzieleniem się ze słuchaczami tym, co czuję. Można powiedzieć, że lubię swoją twórczość.

W tym roku zespół Łzy obchodzi swoje…18-te urodziny! Czy z tej okazji przygotowujecie jakieś niespodzianki dla fanów, bądź urodzinową trasę koncertową?

-Nie będziemy przygotowywać specjalnej trasy koncertowej na 18-tkę, ponieważ szykujemy dosyć duże wydarzenie na 20-te urodziny, czyli za dwa lata, będzie też duża niespodzianka dla najwierniejszych fanów, będących z nami od początku.

Co jest dla Pani najważniejsze podczas grania koncertów?

-Kontakt z publicznością, który bardzo sobie cenię. Na estradzie trzeba być sobą. Kiedy artysta śpiewa swoje utwory, jest wtedy najbardziej prawdziwy. Bo przekazuje swoje emocje, a nie te, które napisał ktoś inny. Wielu artystów śpiewa piosenki, kórych nie komponują sami. Ważne jest to, aby artysta sam dla siebie tworzył utwory. Publiczność wyczuwa fałsz, więc trzeba być naturalnym i prawdziwym na scenie. Powtórzę to raz jeszcze, że kontakt z publicznością jest dla mnie najważniejszy.

Tak na koniec – czy wyobraża Pani sobie życie bez muzyki?

-Nie, bo robię to od samego początku, zawsze robiłam wszystko, żeby w tym kierunku pójść I bardzo się cieszę, że mi się udało. Muzyka jest dla mnie najważniejsza.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)






Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.