Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9937 miejsce

Sara Müldner: „Życie to sztuka wyboru“

W 2008 roku wyjechała na studia do Paryża, a teraz wróciła do Polski. Jak mówi, marzy jej się dobrze napisana rola, w wartościowym projekcie, ale poczeka, bo nie lubi niczego planować.

Przed kamerami zadebiutowała Pani w wieku 6 lat, była Pani twarzą wielu spektakli telewizyjnych a także twarzą seriali dla dzieci m.in. ''Swoja'', ''Dalej niż na wakacje'',''Trzy szalone zera'' czy seriali telewizyjnych - ''Na dobre i na złe'', ''Palce lizać'', ''Lokatorzy''. Którą z ról z dzieciństwa wspomina Pani z największym sentymentem i dlaczego?
(Zdjęcie: film Chopin.Pragnienie Miłości-reż. Jerzy Antczak) / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
-Jest kilka takich ról, między innymi w ''Dalej niż Wakacje'', ''Pragnieniu Miłości'', ''Beatryks Cenci''. W każdym z tych przypadków wspaniale pracowało mi się z reżyserami, była świetna atmosfera na planie.

W 2007 roku po 8 latach pracy na planie wspominanego „Na dobre i na złe“ zrezygnowała Pani z dalszego wcielania się w rolę Julki Burskiej, a wszystko działo się z powodu, że dostała się Pani na studia aktorskie do Paryża. Jak podsumowuje Pani czas, spędzony w Paryżu?
(Zdjęcie: film Chopin.Pragnienie Miłości-reż. Jerzy Antczak, na zdjęciu z Danutą Stenką) / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
-Był to czas wypełniony zajęciami w szkole aktorskiej, które trwały od rana do wieczora, bieganiem do teatru, głównie do mojej ukochanej Komedii Francuskiej, spotkaniami z cenionymi aktorami , którzy byli zapraszani do mojej szkoły na warsztaty aktorskie. Spotykaliśmy się też często po zajęciach z kolegami i profesorami w kafejkach, gdzie gadało się do nocy przy stygnącej kawie albo odrobinie czerwonego wina.

Czy studiowanie w Polsce, od studiowania za granicami kraju różni się od siebie czymś szczególnie?
(Zdjęcie: Chopin.Pragnienie Miłości-reż. Jerzy Antczak, na zdjęciu z reżyserem Jerzym Antczakiem i z Jadwigą Barańską) / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
-Byłam w specyficznej szkole, którą trudno porównać z tradycyjnymi szkołami aktorskimi. O ile mi wiadomo, taki system nauczania jak w Classe Libre nie ma swojego odpowiednika poza Francją. Jest bardzo ostra selekcja. Na moim roku była na przykład dziewczyna, która miała na swoim koncie nominację do Cezara. Zdaje się trudny trzy etapowy egzamin na którym prezentuje się z partnerem sceny klasyczne, współczesne i monolog z filmu. Później, już w trakcie zajęć, traktują nas raczej jako gotowy materiał aktorski, a nie jak osoby, które trzeba uczyć wszystkiego od podstaw. Spektakle szkolne przypominają próby w zawodowym teatrze. Przyznam, że brakowało mi trochę relacji typu uczeń - profesor.

Czy podczas swojego pobytu we Francji oprócz nauki znajdowała Pani czasem chwilę na zwiedzanie? Jakie miejsca najbardziej Panią zachwycały?
Zdjęcie prywatne / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
-Raczej można powiedzieć, że odwiedzałam miejsca, które znałam od dawna. Paryż to moje drugie miasto po Warszawie. Znam je bardzo dobrze od wczesnego dzieciństwa, jest tam wiele miejsc, które bardzo lubię (plac Colette, Rivoli, Champs Élysées, dzielnicę łacińską), wolę jednak Warszawę.
Zdjęcie sesyjne: Fot. Magda Langer / Fot. Fot. Magda Langer
Czy niczego Pani nie żałuje?

-Życie to sztuka wyboru. Jeśli się na coś decydujesz, to rezygnujesz z czegoś innego. Nie wiem jak potoczyłyby się sprawy gdybym zdecydowała się zdawać na przykład do Akademii Teatralnej w Warszawie. Tamten egzamin w Paryżu odbył się wcześniej, więc nie brałam wtedy pod uwagę innych opcji. Zdałam, pojechałam i tyle. Może gdyby było odwrotnie, studiowałabym w Warszawie, a może w ogóle bym się na te studia nie dostała. Nie wiadomo. Trudno rozpatrywać to w kategoriach żałuję czy nie.

Czy podczas, kiedy nie było Pani w Polsce, nie brakowało Pani pracy na planie i ról?

-W szkole pracowaliśmy nad scenami z różnych sztuk i przygotowywaliśmy spektakle z publicznością. Była to stricte praca aktorska, więc nie brakowało mi tej na planie. Zresztą to był okres, kiedy dostawałam propozycje z Polski, między innymi udział w bardzo popularnym serialu czy programie rozrywkowym o dużej oglądalności. Chciałam jednak dotrwać w szkole do dyplomu, więc nie zdecydowałam się na przyjęcie tych propozycji.

Zdarza się Pani jeszcze utrzymywać kontakt z osobami, z którymi kiedyś Pani pracowała – np. na planie „NDiNZ“?

-Nie, nie mam żadnych bliższych kontaktów z aktorami z ''Na dobre...'', co nie znaczy, że nie wspominam mile i z sentymentem niektórych z nich.

Co spowodowało, że na stałe postanowiła Pani wrócić do Polski?

-Nigdy nie wyjeżdżałam z Polski ''na stałe'', więc powrót był czymś oczywistym. Pojechałam tam do szkoły aktorskiej, potem studiowałam krotko filozofię na Sorbonie. Nie wiązałam przyszłości z Francją. Polska jest moją ojczyzną, tu się urodziłam, tu jest moje miejsce.

Ostatnio pojawiła się Pani (co było Pani pierwszym, po latach, publicznym wyjściem na salony) na pokazie Flesz Fashion Night. Jak została Pani przyjęta przez kolegów z branży?

-Miło.
Zdjęcie prywatne / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
Pozostając w temacie mody – na jakie trendy najczęściej Pani stawia? W czym dobrze się Pani czuje?

-Nie interesuję się specjalnie modą. Zakładam to w czym mi jest wygodnie. Mam swoje ulubione kolory i rozśmiesza mnie jeśli ktoś mówi, żeby na przykład nie zakładać nic niebieskiego bo był modny w zeszłym roku, a w tym nie.

Jest może coś takiego, czego nigdy nie zdecydowałaby się Pani założyć?

-Większości rzeczy, które tak zwane ''wyrocznie mody'' uznają za doskonałe.

Wracając jednak do aktorstwa. Czy w najbliższym czasie będzie można Panią zobaczyć w jakiejś produkcji?
Zdjęcie prywatne / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
-Nie było mnie dość długo, nie przypomniałam też o sobie po powrocie. W tym zawodzie istnieją różne uwarunkowania i niewiele zależy od tego czego chcemy i co planujemy. Tak więc na razie nie.

Biegle porozumiewa się Pani m.in po hiszpańsku i włosku. Nigdy nie myślała Pani o zagraniu w zagranicznej produkcji?

-Jeśli producenci zagraniczni decydują się zaangażować Polkę to tylko do roli Polki właśnie, albo kogoś z Europy Wschodniej. Nie zdarza się, żeby do roli Francuzki, Włoszki, etc., szukano Polki, nawet mówiącej idealnie w danym języku, no bo właściwie po co? Zwykle mówiono mi, ze wyglądam na Angielkę, albo Irlandkę, więc nie mogę zagrać Polki... mimo, że nią jestem. Stereotypy obsadowe funkcjonują powszechnie i rzadko zdarza się, aby ktoś chciał je przełamać.

Czy na ten moment ma Pani wymarzoną rolę?

-Dobrze napisaną rolę w wartościowym projekcie, w reżyserii kogoś, komu ufam i kto będzie wierzył, że podołam temu, czego się ode mnie oczekuje. W dobrej, inspirującej atmosferze. Tylko tyle. Aż tyle?

Proszę na koniec o kilka słów nt. najbliższych planów zawodowych.
(« Na dobre i na złe ») - z Leszkiem Zduniem. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Sarę Müldner
-Nigdy niczego nie planuję, zwłaszcza rzeczy których po prostu zaplanować się nie da.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)









Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.