Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Scarlett Johannson - "Anywhere I Lay My Head"

Dział: Muzyka

Ocena: 30pkt

Oceń:

Scarlett Johannson - "Anywhere I Lay My Head"


Jakież było moje zaskoczenie, gdy przypadkowo odkryłem płytę nagraną przez Scarlett Johansson. Wiedziałem, że ona czasem śpiewa, widziałem nawet teledysk popierający Baracka Obamę, gdzie występuje. Ale Scarlett śpiewa piosenki Toma Waitsa!

"Anywhere I Lay My Head" - Scarlett Johansson / Fot. www.scarlettalbum.com Kiedy pojawiają się płyty nagrane przez aktorów, albo ludzi sztuki niezbyt dotychczas związanych z muzyką, na ogół nie są to wydawnictwa interesujące i wartościowe. Dlatego spotykając się z "Anywhere I Lay My Head" moje obawy były podobne. Zwłaszcza, że nie wiedziałem jakie piosenki kryją się na krążku młodej aktorki. Spojrzałem na tytuły piosenek i przetarłem oczy ze zdumienia. Czyżby aż taki zbieg okoliczności? Przecież to są utwory Toma Waitsa! Scarlett Johansson śpiewa piosenki Waitsa? Śpiewa. I to jak!

Całość zaczyna się utworem "Fawn", instrumentalną miniaturką w oryginale, u Johansson przybierającą rozmiarów niemal patetycznych, rozdmuchanych, dających duże nadzieje co do reszty materiału. Nadchodzi czas kiedy stykamy się z głosem Scarlett. "Time with no cheer" to taka barowa ballada, leniwa wręcz lekko monotonna. Okraszona wokalem Waitsa jest przepełniona bólem starszego, zmęczonego życiem mężczyzny, ale teraz wykonuje ten utwór kobieta. Scarlett Johansson śpiewa niskim głosem, bardzo niskim głosem, o oryginalnej barwie, słychać, że nie próbuje się popisywać, że zna ograniczenia swojego wokalu i warsztatu. Czyni to piosenkę bardzo szczerą i ujmującą w odbiorze. Ciągle nie jest źle.

Na "Anywhere I Lay My Head" występuje jeden znamienity gość, a mianowicie David Bowie. Po raz pierwszy pojawia się w utworze promującym płytę http://pl.youtube.com/watch?v=8GIQnLhXWBI&"Falling Down", do którego nakręcono bardzo ciekawy teledysk. To jeden z najjaśniejszych momentów płyty. Ciekawie zaaranżowany dobrze zaśpiewany, mimo skromności Bowiego, który przyznał z rozbrajającą szczerością "widziałem doniesienia prasowe na temat mojego udziału w tej płycie i wydaje mi się, że firma fonograficzna chciała podkręcić to znacznie bardziej niż jest tego warte. Tak naprawdę moje jest tam parę "ooo" i "aah" w dwóch utworach". W tej piosence Scarlett brzmi bardzo dobrze, jej niski, mocny głos idealnie się wpasowuje. Oprócz niego umiejętności wokalne aktorki wypadają dobrze jeszcze w "Song for Jo", notabene jedynym utworze skomponowanym na potrzeby albumu. Jeszcze dwie piosenki zasługują na wyróżnienie i pochwałę "No one i knows i'm gone" przepiękny utwór i rewelacyjnie wykonany. Pochwał czas skończyć na zamykającej album piosence "Who are you" uroczej balladzie, która pozostawia słuchacza w takim przyjemnym rozleniwieniu.

Jednak nie wszystko na "Anywhere I Lay My Head" jest tak udane i ciekawe. Na pewno na wyróżnienie zasługuje praca wykonana przez producenta Dave'a Sitka, muzyka TV On The Radio, który stworzył naprawdę dobre aranżacje. Niestety, można się przyczepić czy czasem jednak nie za bardzo zdominował Scarlett Johansson jak np. w utworze "Green Grass" gdzie głos aktorki został zepchnięty na dalszy plan. Można się zastanowić czy był to zabieg celowy, czy po prostu próba zamaskowania niedoskonałości wokalnej Scarlett. Tych niedoskonałości jest na płycie więcej i na ogół właśnie tyczą się one wokalistki/aktorki. Czasem jej głos wydaje się nazbyt monotonny i "płaski" tak jakby komuś zabrakło pomysłu jak wykorzystać potencjał wokalny Scarlett Johansson, jak choćby w "I wish I was in New Orleans", który jest chyba najsłabszym punktem płyty. W tej piosence mającej być kołysanką, aranżacja brzmi świetnie, taka pozytywkowa miniaturka, ale sposób w jaki została zaśpiewana - niestety - nieco rozczarowuje.

Wracając do aranżacji, całość brzmi spójnie i ciekawie, słychać nawiązania do muzyki Waitsa z domieszkami współczesnych brzmień, czasem są to tła wyjęte prosto z muzyki Sigur Ros czy Mum. Czasem są to nawet utwory wręcz dyskotekowe jak np. "I don't want to grow up", jednak w większości są to odświeżone pomysły Toma Waitsa i to nie jest zarzut. Dave Sitek był świadomy możliwości wokalnych Scarlett Johansson i na ogół udało mu się uzyskać maksimum potencjału aktorki. Żeby nie być gołosłownym, oto próbka tychże możliwości w znakomitym standardzie George'a Gershwina "Summertime".
Podsumowując, "Anywhere I Lay My Head" to dobra płyta. Dobrze zaaranżowana, interesująco wykonana przez Scarlett. Przede wszystkim odważna jeśli chodzi o względy komercyjne. Na pewno nie stanie się hitem. Zresztą wybór Toma Waitsa na patrona debiutanckiej płyty potwierdza aspiracje Scarlett Johansson. To album - hołd dla artysty, którego podziwia i od którego czerpie inspirację. I oby większość gwiazd nie związanych bezpośrednio z muzyką stać było na taki mało popularny krok, nie dający pieniędzy, ale satysfakcję artystyczną, a ta jest gwarantowana.

Wypowiedź Davida Bowiego zaczerpnięta z serwisu infomuzyka.pl
Dawid Kuc OFFline profil autora

Autor: Dawid Kuc

Napisz do autora

Artykuły (28) Galerie (1) Średnia ocen (4.96)

Wiek: 62 | Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 25

Sortuj komentarze:

Marek Bonarski 26.06.2008 06:32

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 49

ciekawa recenzja, zainteresowałeś mnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Julia Kuc 26.06.2008 01:54

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 45

Lubię Scarlet i już. Plus za recenzje:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Benedykt Kowalski 25.06.2008 22:08

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 38

a mi podoba się i weil i waits w wykonaniu Kazika;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Benedykt Kowalski 25.06.2008 22:06

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 42

nie wiedziałem , że ś[piewa;-) i to napewno nieźle

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawid Kuc 25.06.2008 22:03

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 49

I z tym się w pełni zgodzę. Kazik świetnie wypadł w roli interpretatora muzyki Waitsa:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Dąbrowska 25.06.2008 22:01

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 35

O niebo bardziej podoba mi się płyta Kazika, który śpiewa Toma Waitsa. Scarlett do mnie nie trafiła
Ale za recenzję plus się należy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawid Kuc 25.06.2008 21:37

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 36

Przepraszam za błąd.
Profanacją nie nazwałbym tej płyty. Nie jest doskonała, ale nie trzeba jej od razu skreślać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Dąbrowska 25.06.2008 21:06

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 41

Nasze gusta trochę się mijają. Uwielbiam Scarlett Johansson, kocham Toma Waitsa, ale to co ona dla mnie zrobiła z jego utworami to profanacja. Aż chyba w ramach wyleczenia moich nadszarpnietych uszu próbą słuchania tej płyty (jak fortuna się do mnie uśmiechnie) w lipcu pojade do Pragi na koncert Toma.
I jeszcze jedna uwaga napisałeś w tytule: Johannson, czy nie powinno być Johansson...?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 25.06.2008 18:48

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 42

no:) tak właśnie pomyślałam;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Świerczek 25.06.2008 18:41

Ocena: Ocena pozytywna 38 Ocena negatywna 39

"świerk, wydłub ty lepiej;]"

ten argument to miażdży. ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.