Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11550 miejsce

Scheaffer zmusza do refleksji - "Scenariusz dla trzech aktorów". Recenzja

Dla laika sztuka ta wydawać się może scenicznym wygłupem ówczesnej awangardy, jednak po zapoznaniu się z ideą teatru instrumentalnego oraz twórczością Bogusława Scheaffera jasny staje się prawdziwy przekaz.

Bogusław Schaeffer bez wątpienia jest najznamienitszym sztukmistrzem XX-wiecznej sceny polskiej, zarówno muzycznej, jak i teatralnej. Z pełną świadomością użyłam określenia „sztukmistrz”, gdyż w przypadku tej postaci, każde inne jest niewystarczające. Jego kompozytorskie eksperymenty od kilkudziesięciu lat wzbudzają podziw i doprowadzają do żywych dyskusji na temat ograniczeń ludzkiej fantazji i granic abstrakcji, które bez pardonu przekracza w kolejnych utworach. W podobne zdumienie wprawiają także spektakle teatralne Schaeffera. Jego dramatopisarstwo w dużym stopniu nawiązuje do muzyki, czego najlepszym przykładem było podjęcie się już w latach 60. trudnego, prekursorskiego zadania - mianowicie wprowadzenia do polskiej sztuki teatru instrumentalnego.

To pojęcie skrywa w swym znaczeniu wiele form wyrazu. Przede wszystkim łączy sztukę teatralną z ideą muzyki audiowizualnej, która w moim rozumieniu nie musi być wcale generowana przez instrumenty i być tworzywem muzycznym, w podstawowym tego słowa znaczeniu. W tym przypadku, to nie muzyka ma być podporządkowana idei teatralizacji, lecz elementy teatralne powinny być traktowane muzycznie. Dlatego to gra aktorska, która w teatrze instrumentalnym często stanowi ekwiwalent muzyki, jest podstawową formą wyrazu. Jej głównymi atrybutami są: niewybredna mimika twarzy, odważne gesty, ruchy, słowa, szepty i krzyki, śpiewy, a często nawet pokraczne tańce. Sam Schaeffer, nazywając aktora instrumentalnym, nazywa go również aktorem „muzykalnym, brawurowym, pantomimicznym i ogromnie scenicznym”.
Sztandarowym przykładem dla tego rodzaju sztuki, jest „Scenariusz dla trzech aktorów” – spektakl, do którego scenariusz Schaeffer napisał z myślą o konkretnych aktorach - Janie Peszku oraz braciach: Mikołaju i Andrzeju Grabowskich.

Po wielu latach współpracy z wybitnymi aktorami, Schaeffer przedstawił w tym spektaklu nieco groteskową wizję ograniczeń, które niosła ze sobą ówczesna sztuka teatralna. Mając na uwadze kunszt zarówno samego autora, jak i występujących na scenie aktorów, odnosi się wrażenie, jakby celem spektaklu, było uzmysłowienie odbiorcy przepaści pomiędzy sceniczną prawdą a sceniczną iluzją. Choć myślą przewodnią tej inscenizacji zdaje się być spotkanie trzech bohaterów przy pracy nad kolejnym przedstawieniem, prawdziwy sens jest ukryty. W sztuce pojawiają się prywatne konflikty, spory, dyskusje, kłótnie o zawodowe pryncypia. Każdy z aktorów inaczej pojmuje sens sztuki, jednak próbują uzgodnić wspólne stanowisko - próby te przełamując jednak co chwilę, wzajemnym parodiowaniem i wyszydzaniem. Sztuka jest niezwykle dynamiczna i zaskakująca, zauważalna jest niezwykła gradacja uczuć - od wyciszenia do zupełnej ekstazy; lecz choć w wielu miejscach napięcie sceniczne rozładowywane jest za pomocą humoru, ironii, a nawet swoistej błazenady, celem takiej aktorskiej kreacji nie jest wcale zabawa. Schaeffer podsuwa bowiem odbiorcy rzecz, która zmusza do refleksji nad naturą teatru i sztuki oraz ich ról społecznych. Spektakl jest bowiem zarówno apoteozą sztuki, jak i kpiną z jej doniosłości.

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.