Facebook Google+ Twitter

Scheda Kim Ir synów

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-04-16 13:37

Od pewnego czasu kołacze mi się myśl po głowie, że pewnego dnia Kim Dzong Un podzieli los Nicolae Ceausescu, Saddama Husajna i Muammara Kaddafiego...

Phenian. Najsmutniejsze na świecie wesołe miasteczko ma się nadzwyczaj dobrze. Setna rocznica urodzin Kim Ir Sena miała być okazją do zadziwienia świata i okolic podbojem kosmosu, a skończyło się na hucznym bum na cztery duże kawałki.

Jak dotąd, żadna z agencji nie podała, ile osób z północnokoreańsiego programu kosmicznego, miast do encyklopedii, trafiło do łagrów o bardzo zaostrzonym rygorze. Póki co, jedyne dożywocie dostał Kim Dzong Il. Zupełnie tak, jak ojciec i dziad.

I znów zakwitają kwiaty jednej nocy w hołdzie trzeciemu wcieleniu "Dożywotniego Najwyższego Przywódcy" dynastii Kimów, co nie wróży niczego dobrego narodowi miłującemu pokój, socjalizm i coś do zjedzenia.

Telewizja koreańska wypuściła zarejestrowany festiwal sztucznych ogni, które na czas jakiś rozświetliły pheniańskie niebo minionej nocy.

Widziałem byłem także zdjęcia satelitarne półwyspu, które przypominają stary dowcip o debiutującym w roli przewodnika zakopiańskim góralu. On, tenże góral, z poziomu Równi Krupowej pokazywał ceperskiej gawiedzi pasmo tatrzańskich szczytów.
- Widzicie te górę za skocznią na lewo? - zapytał frekwencję turystyczną, a frekwencja odpowiedziała, że widzi, a jakże!
- No, to nie jest Giewont.
- A widzicie ten szczyt na lewo od Gubałówki? - padła kolejna krajoznawcza wysokogórska zagadka i gdy ludzkość najezdna spojrzawszy za końcem palca przewodnika odrzekła, że także widzi, góral ponownie zaskoczył pytanych dementującą podejrzenie odpowiedzią, iż to też nie jest Giewont. Do trzech razy sztuka.
- A to, co nad restauracją Harenda widzicie? - zaskoczył indagowanych ceprów znienacka, czym zupełnie zdumiał wycieczkę, bo absolutnie widać nic nie było prócz neonu o wściekłej kolorystyce. - To jest Giewont - odparł i westchnął ciężko nad równie ciężką dolą przewodnika.

Tak samo westchnąwszy nie dostrzegłem zarysu Korei Ludowej na nocnym zdjęciu satelitarnym, bo tam się światła gasi w gospodarstwa domowych o stosownej porze, gdy zapada zmierzch na dworze. Nie wiedzieć dlaczego.

Od pewnego czasu kołacze mi się myśl po głowie, że pewnego dnia, Kim Dzong Un podzieli los Nicolae Ceausescu, Saddama Husajna i Muammara Kaddafiego, którzy tak bardzo uwierzyli w swą boskość, że nie uciekali z kraju nawet wtedy, gdy bunty rewolucyjne narodu były równie gorące jak powszechne uwielbienie dla przywódcy i jego portretów.

Bo kiedyś zgasną podłogi i powietrza, a pomniki runą z łoskotem, który potoczy się echem po placach, gdzie dziś kwitną świeże kwiaty ku czci i na cześć kolejnego Kim Ir syna...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Cała ich nadzieja w tym, że znajdą nieoczekiwanie złoża czegokolwiek... No chyba, że już znaleźli tylko się nie przyznają z lęku żeby ich USA nie "wyzwoliło"...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.04.2012 22:45

Gdyby Korea Północna miała przynajmniej jakieś marne złoża ropy naftowej, to USA zaraz znalazło by pretekst do interwencji zbrojnej w ramach obrony praw człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
bratek
  • bratek
  • 16.04.2012 18:20

dobry kawałek

Komentarz został ukrytyrozwiń

:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.