Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12979 miejsce

Schizma polskich biskupów. Co kieruje arcybiskupem Michalikiem?

Schizma to poważne i do niedawna złowróżbne słowo. Cóż mogło doprowadzić arcybiskupa Józefa Michalika do wejścia na ścieżkę prowadzącą do oddzielenia się od Watykanu?

Benedykt XVI / Fot. PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEOŻyjemy w bardzo ciekawych czasach i nikomu nie trzeba chyba tego tłumaczyć. Wiele dzieje się zarówno w polityce jak i w Kościele Katolickim.

Schizma to poważne i do niedawna złowróżbne słowo. Kodeks Prawa Kanonicznego w kanonie 751 mówi, że jest to "odmowa uznania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to zwierzchnictwo". Cóż mogło doprowadzić arcybiskupa Józefa Michalika do wejścia na ścieżkę prowadzącą do oddzielenia się od Watykanu? Przyjrzyjmy się początkom konfliktu.

26 października 2009 roku papież Benedykt XVI podpisał dekret "Omnium in mentem", zmieniający pięć kanonów w prawie kanonicznym. Polski przekład jest dostępny na stronie Opoki. Dwa z nich dotyczyły diakonów a trzy "formalnego wystąpienia" z Kościoła. Zmiana, która wywołuje głęboki sprzeciw arcybiskupa Michalika i której on nie akceptuje, dotyczy drugiej części tego postanowienia. Papież pisze, że taki zapis jest szkodliwy i niepotrzebny dla Kościoła i kończy uroczyście: "Polecamy, aby wszystko, co zostaje zarządzone tym listem apostolskim motu proprio, było w mocy, niezależnie od jakichkolwiek przeciwnych rozporządzeń, również godnych szczególnego uwzględniania, i aby zostało opublikowane w organie urzędowym Acta Apostolicae Sedis". Oznacza to ni mniej ni więcej, że "instrukcja o apostazji" z 27 września 2008 roku w świetle prawa kanonicznego nie istnieje od 9 kwietnia 2010 roku, kiedy to "Omnium in mentem" weszło w życie w całym Kościele.

Dlaczego arcybiskup Michalik ignoruje zmiany w prawie kanonicznym? Jednym z powodów jest to, że on sam, wraz z sekretarzem generalnym KEP-u, biskupem Stanisławem Budzikiem, podpisał instrukcję określającą „Zasady postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła”. Możliwe więc, że uznał "Omnium in mentem" za niweczenie pracy arcybiskupa Andrzeja Dzięgi, przewodniczącego kościelnej Rady Prawnej, który ją stworzył na polecenie biskupa Piotra Libery. Swoje stanowisko potwierdził podczas 355 zebrania plenarnego KEP w Licheniu w czerwcu, czyli półtora roku po publikacji w Watykanie samego papieskiego dekretu 15 grudnia 2009 roku!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

No więc w komentarzach są odpowiedzi. Ja chciałbym może tak powiedzieć. Najpierw zapytam. Jaka jest mentalność społeczeństw krajów zachodnich, wyłączając Hiszpanię i Polskę? Młody człowiek jest utrzymywany, wychowywany i kształcony do 18 roku życia. Po osiągnięciu pełnoletności dostaje wyprawkę i wyrzuca się go na "głęboką wodę". Jest jednak tak przygotowany, że daje sobie doskonale radę. Kto mu może podskoczyć? A jak podskoczy, to skutek będzie odwrotny do zamierzonego celu. Czy zatem decyzja Benedykta XVI była słuszna? Moim zdaniem tak!
No a dlaczego nie w Polsce? O! To inna beczka soli! Żeby tą puszkę otworzyć, trzeba specjalny wytrych.
Jakie możemy wykorzystać elementy nacisku na niepokorną owieczkę? Można wyliczać bez końca.
Sąsiadka, rodzina, środowisko, zbiorowa mentalność i jak na ten czas przeogromna presja kościoła na społeczeństwo w każdej dziedzinie życia społecznego, poczynając od szkoły podstawowej a na urzędach skończywszy. No i hierarchowie polscy wykalkulowali przejście okresu do następnego skoku cywilizacyjnego dziejowych przemian. Musieli tak postąpić, bo owieczki zaczną brykać jak te w Niemczech.
Kiedyś miałem możliwość zapytania pewnego doktora nauk teologicznych (większość zna, więc bez nazwisk) na temat haniebnej według mnie doktryny celibatu.
Reasumując powiedział: "Potęga kościoła opiera się na jedności, celibacie i konfesjonale."
Tak więc, jeżeli ktoś myśli o jakimśkolwiek rozdziale, podziale, to grubo się myli.
Tym bardziej, że jesteśmy w tej formie Europie potrzebni jak woda źródlana. A dlaczego?
Może podpowie Wam sen, przez którego teraz po nocach nie mogę spać i już raz go na "W24" opisałem:
"Byłem żołnierzem w stopniu pułkownika. Jednostka, którą dowodziłem miała jakiś dziwny sprzęt. Samochody bez kół?! Lufy sprzętu bojowego nie wystawały?! Ale dużo ludzi od tego ginęło po obu stronach.
Toczyliśmy wojnę od kilku dni. Co to za wojna?! Bez frontu?! Straszna! Myślałem że w słusznej sprawie.
Tym bardziej, że przed rozpoczęciem działań pobłogosławił nas sam kardynał z Torunia! Stolica została dla bezpieczeństwa przeniesiona do Torunia. Głównodowodzącym w tym czasie był Generalissimus Kaczynski Bonaparte. Z moich żołnierzy zostało jedna trzecia. Ja byłem jakimś świństwem poparzony, ale postanowiłem wytrwać do końca. Pozostali w rezerwie, to ludzie 15-17 lat i powyżej 60-ciu lat. Zanim trafili do mnie, Generalissimus odznaczył ich orderami. Było wiadomo, że i tak wszyscy zginą, więc ordery trzeba było wcześniej zawiesić. Nadszedł pamiętny dzień. Rozszalałe jednostki wroga zostawiały po sobie spaloną dosłownie ziemię. Nikogo żywego nie zostawiano a rannych na miejscu dobijano. Wrogowie przyparli nas aż pod sam Szaniec Generalissimusa, nie tek znowu daleko od Krakowa. Generalissimus przemianował okolice swojej siedziby "Waterloo".
Co ja mogłem zrobić z garstką dzieci i starców?! Kiedy została nas garstka ludzi, nawiązuję łączność z kwaterą główną . Kiedy zobaczyłem wodza na ekranie, wołam: "Wodzu, giniemy!!!" A on: "Spieprzaj dziadu!"
Ręce mi opadły, postanowiłem zakończyć tą rzeź, ale to poddanie się nic nie dało. Rozebraliśmy skafandry,
wystawiliśmy spod bluz na wierzch nieśmiertelniki w postaci krzyża. Piękne były te nieśmiertelniki. Ja miałem jeszcze lepszy od moich podwładnych. Rozpięliśmy bluzy. Sprzączki od pasów były wykonane ze złota a na nich wygrawerowane: "Gott mit uns". W języku Słowian znaczy: "Bóg z nami". Byliśmy dumni, że Bóg jest z nami. Żołnierze wychodzili z pojazdów rękoma do góry. Mający nadzieję na miłosierdzie Boga krzyczeli: Kaczynski kaput! Kaczynski kaput! Kaczynski kaput! Roznosiło się echo po polu bitewnym, ale ogrom nieszczęść zagłuszył sumienia. Dziwiło mnie, dlaczego w koło wszyscy padają a mnie nic? Dopiero później zorientowałem się, że namierzyli iż ja jestem dowódcą i chcą mnie żywego. Broniłem się do ostatka. Zabrali mnie do bunkra mojego wodza. Wodza już nie było, uciekł jakimś dziwnym pojazdem. Pozostał tylko jego spalony sobowtór, ale tak spalony, żeb

Komentarz został ukrytyrozwiń

Muszę to włożyć w zakładki, bo artykuł arcyciekawy, ale i widzę ze komentarze "galante". Jak to skończę skomentuję. W stosunku do artykułu jestem niezgodny. Zupełnie inny wniosek z tego wynika. Z zasadami współczesnej polityki jest Pani na bakier.

Komentarz został ukrytyrozwiń
żenada
  • żenada
  • 03.08.2011 14:29

Jak można pisać artykuł o czymś czego się kompletnie nie rozumie. Jedyna schizma jaką zauważyłem, to schizma intelektualna autorki artykułu, która zerwała jedność ze swoim rozumem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
masza
  • masza
  • 28.07.2011 15:38

Nie jest to takie jednoznaczne, jak piszesz. Podejrzewam Cię o brak wyczucia Kościoła (może nie byłeś zaangażowanym katolikiem?). Świadczy o tym przeciwstawianie polityki obecnego papieża i polskich biskupów. Te dwie składowe nie są w opozycji, pod wieloma względami są spójne. Zgadzam się, że "kanony małżeńskie" wykorzystano do osłabienia sensu apostazji, a podkreślenia nienaruszalności sakr. chrztu. Za tym wzmocnieniem stoi konserwatywny BXVI.
Dziś na omawiany temat pojawił się taki komentarz:
http://wystap.pl/giodo-ujawnia-sejmowi-kolo-ratunkowe-dyrektor-krasinskiej/
A więc proboszcza nadal obejść się nie da.
Całość przepisów jest niespójna, ale chyba trudno o spójność prawną w kwestiach tak niesprawdzalnych jak niebo, piekło, czyściec i zamieszkujące ich duchy. Liczy się to, co musi zrobić obywatel/-ka IV RP, gdy chce wstąpić lub wystąpić z Kościoła. Nadal nie wygląda to dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kardynał
  • kardynał
  • 25.07.2011 20:37

Masza, daj spokój z tym małżeństwem. To był właśnie pic na wodę i na tym zbudowano to "formalne wystąpienie", które i tak nie było wystąpieniem tylko takim dziwolągiem (jak sama słusznie zauważyłaś). Apostazja nie znika, bo wg KPK to "całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej". Znika za to zawracanie d... proboszczom i kuriom, bo na to niepotrzebnie tracili mnóstwo czasu. Taka jest decyzja Papieża... nieuznawana przez KEP.

Komentarz został ukrytyrozwiń
masza
  • masza
  • 25.07.2011 18:51

Zauważ, że dawniej małżeństwo apostatów było dla Kościoła ważne, a teraz nie, bo włożyli ich do szufladki "ochrzczeni w Kościele". Gdyby więc apostata chciał wziąć ślub z katoliczką, a jej zależałoby na małżeństwie wg Kościoła ważnym, to musi stanąć przed ołtarzem (inaczej ta pani będzie ekskomunikowana, bo żyje w grzechu). Trochę to dziwne, ale jakoś tak to wynika z przerobionych kanonów. A że chrzest jest wg Kościoła znakiem nieusuwalnym, to ani apostazja, ani inne wystąpienia, ani nic go nie rusza. Dusza jest zapisana w księdze parafialnej na amen.
Czyli po nowemu katolicy dzieliliby się na będących w komunii z Kościołem i ekskomunikowanych (i do tych grzeszników należeliby apostaci).
W samym akcie apostazji jak na razie zmian nie widzę, za to w statusie prawnym apostatów - tak.
Nie jest chyba możliwe, żeby apostazja zniknęła - co by zrobili Niemcy z niepłacącymi podatków? Ekskomuniką by ich obłożyli? Niemcy nie przepadają za swoim rodakiem, więc będą dalej robić po swojemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kardynał
  • kardynał
  • 25.07.2011 15:05

@Masza
Papież niczego nie zastąpił tylko usunął jeden zwrot z trzech kanonów. Przeczytaj dokładnie "Omnium in mentem" to sama to zobaczysz. Natomiast ksiądz prof. Sobański przyznał przecież, że to sformułowanie "całkowicie znika z Kodeksu". Nie ma go w ogóle - a KEP zachowuje się "po staremu".

Komentarz został ukrytyrozwiń
masza
  • masza
  • 25.07.2011 11:31

Z zalinkowanej przeze mnie poniżej interpretacji zmian w prawie wynika, że Papież wykreślił formułkę "osoby, która odstąpiła od Kościoła formalnym aktem", a zastąpił ją formułką "osoba ochrzczona w Kościele katolickim lub po chrzcie do niego przyjęta". Czyli teraz apostaci są traktowani jak osoby ochrzczone (bo kiedyś przecież przyjęły chrzest). To znaczy, że jeszcze mocniej włączono apostatów do Kościoła niż do tej pory.
Dlaczego? Bo Kościół nie zgadza się z niemiecką procedurą apostazji: " Zgodnie z długą prawnokanoniczną tradycją, odmowa płacenia podatku jest traktowana w tym kraju jako równoznaczna z aktem wystąpienia z Kościoła. Hiszpańscy (a potem także polscy) gastarbeiterzy masowo odmawiali płacenia takiego podatku. Zatem w Niemczech traktowani byli jak odstępcy od Kościoła. Natomiast episkopat hiszpański zajął stanowisko odmienne. Także w Polsce panowało w tej sprawie zamieszanie. Jedne diecezje odnotowywały w aktach chrztu polskich katolików fakt formalnego wystąpienia z Kościoła, skoro z Niemiec przychodziła taka adnotacja, inne diecezje ten fakt ignorowały."
Zgodnie ze stanowiskiem Papieskiej Rady ds. Interpretacji Tekstów Prawnych, która wydała w marcu 2006 instrukcję precyzującą akt apostazji, "do właściwego formalnego aktu wystąpienia z Kościoła potrzebna jest stanowcza wola "zerwania tych więzi wspólnoty - wiary, sakramentów, władzy pasterskiej - które pozwalają wiernym otrzymywać życie łaski w Kościele". Zatem gastarbeiterów, którzy jedynie z powodów finansowych występowali z Kościoła, nie można określić mianem odstępców w rozumieniu wspomnianych wyżej trzech kanonów, gdyż nadal może im towarzyszyć wola trwania we wspólnocie wiary".
Instrukcja ta nadal obowiązuje, ale biskupi niemieccy jej przyjęli akceptując "apostazję podatkową" : "Co ciekawe, instrukcji nie przyjął episkopat Niemiec, na co kard. Herranz [autor instrukcji] się zgodził. Sądzę, że ta dwoistość stanowiska niemieckich biskupów i Papieskiej Rady przyspieszyła decyzję Papieża o wykreśleniu z kanonów Kodeksu Prawa Kanonicznego na temat małżeństwa owej klauzuli czyniącej wyjątek dla osób, które formalnym aktem odłączyły się od Kościoła."
Wygląda na to, że papież ukrócił samowolę niemieckich hierarchów i wszystkich apostatów włączył do kategorii "ochrzczonych w Kościele". Czyli zmiany wprowadzone przez BXVI uderzają nie tyle w abp.Michalika, który tak jak biskupi hiszpańscy w kwestii apostazji instrukcji watykańskiej z 2006r. się trzyma, ale episkopat niemiecki, który wobec Watykanu często zachowuje się dość niezależnie.
Autorem zalinkowanego wyjaśnienia jest ks. prof. Remigiusz Sobański, kanonista, twórca polskiej szkoły prawa kanonicznego, emerytowany profesor UKSW i UŚ, doktor honoris causa Uniwersytetu w Bonn, przewodniczący katowickiego Sądu Metropolitalnego. Więc chyba umie czytać kościelne papiery i wie, co pisze.

@ Rafał - jak widać, formalnie można, jeśli się spełnia te trzy warunki - odejścia od wiary, sakramentów i władzy pasterskiej. Jednak wg Kościoła nadal pozostaje się osobą ochrzczoną. Nie sądzę, że to się kiedyś zmieni. A już liczyć na konserwatywnego BXVI to, moim zdaniem, czysta naiwność.

Komentarz został ukrytyrozwiń
rafal
  • rafal
  • 25.07.2011 11:01

reasumując: z Kościołem Katolickim jest gorzej niż z Unią Europejską, z której TEORETYCZNIE można wystąpić (zdaje się, że takie zapisy zostały wprowadzone w Traktacie Lizbońskim /wcześniej można było tylko przystąpić/). Kościół Katolicki schodzi na psy ;-))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Pitol
  • Pitol
  • 25.07.2011 09:36

Koszmarnie się czyta ten art - nie bardzo wiadomo czy jest on o Michaliku, schizmie czy apostazji... Innymi słowy mało konkretnie i nie przejrzyście... a temat ciekawy... Szkoda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.