Facebook Google+ Twitter

Schlierenzauer wygrywa w Bischofshofen, Jacobsen w TCS!

Dzisiejsze zawody w Bischofshofen wygrał Austriak Gregor Schlierenzauer, wyprzedzając Andersa Jacobsena, który zwyciężył w 55. Turnieju Czterech Skoczni. Trzecia pozycja dla Simona Ammanna, Adam Małysz dziś był ósmy, w imprezie siódmy.

Anders Jacobsen, zwycięzca 55. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Fot. PAPPowrót Schlierenzauera, średni Małysz

Konkurs otworzyli Stefan Thurnbichler i David Lazzaroni. 118.5 metra tego pierwszego wystarczyło na pokonanie Francuza i awans do drugiej serii.

Po chwili na skoczni pojawił się znany ze swojego wzrostu (najwyższy skoczek na świecie) Florian Liegl, który odległością 124 metrów pokonał Czecha Jana Maturę i jako drugi z Austriaków wygrał swój pojedynek.

Słabo wypadł również inny z naszych południowych sąsiadów, zwycięzca Pucharu Świata i Turnieju Czterech Skoczni z zeszłego sezonu - Jakub Janda. 123.5 metra na pewno nie może cieszyć zarówno samego zawodnika, jak i czeskich kibiców wciąż liczących na renesans formy Jandy.

Prowadzących Liegla i Jandę wyprzedzili po chwili Rosjanin Denis Kornilov (126 m) i Roar Ljoekelsoey (125.5 m). Norweg rok temu zakończył zawody w Bischofshofen na trzeciej pozycji, lecz obecnie znajduje się w o wiele gorszej dyspozycji i ze swojego występu nie może być do końca zadowolony.

Nieco ożywienia wnieśli Balthasar Schneider i Martin Schmitt, którzy uzyskali po 129 metrów i wysunęli się na czoło stawki. Ten drugi pokonał w parze, nomen omen, rekordzistę obiektu - Japończyka Daiki Ito, którego skoki są jednak od początku sezonu sporym rozczarowaniem.

Doskonale wypadł reprezentujący Austrię Arthur Pauli, który ma polskie korzenie. Młody zawodnik poszybował aż 132 metry i wyprzedził swojego rodaka Schneidera, ponownie dając wyraz doskonałemu zapleczu, jakim mogą pochwalić się Austriacy.

Już siódmym podopiecznym Alexandra Pointnera, który zapewnił sobie awans do drugiej serii był doświadczony Andreas Widhoelzl. Po chwili jego los podzielił również Mario Innauer. Niespełna 17-letni chłopak skokiem na odległość 138.5 metra zwyciężył w dzisiejszym treningu. W samym konkursie wylądował dziesięć metrów bliżej, lecz z łatwością pokonał Niemca Joerga Ritzerfelda.

Granicę 130 metrów przekroczył natomiast Dmitry Vassiliev (133.5 m) i zmienił na prowadzeniu rewelacyjnego Pauli, co rozradowało niemieckiego szkoleniowca Wolfganga Steierta, którego owoce pracy z reprezentacją Rosji są coraz bardziej widoczne.

Nieco poniżej oczekiwań austriackich i niemieckich kibiców spisali się srebrny medalista olimpijski Andreas Kofler i Michael Uhrmann, którzy wylądowali stosunkowo blisko, bo odpowiednio na 125. i 127. metrze. W ekipie Niemiec od dłuższego czasu daje się zaobserwować duży kryzys. Zawodnicy są regularnie wysyłani na treningi zamiast na oficjalne zawody, a nad Peterem Rohweinem zbierają się czarne chmury.

Szczytu formy nie może odnaleźć Matti Hautamaeki, który uzyskał 124 metry. Fin przyzwyczaił jednak fanów do lepszych występów w drugiej części sezonu.

Nie wiadomo natomiast, kiedy dobrą dyspozycję osiągnie Stefan Hula. Polak skoczył tylko 113.5 metra i zdecydowanie przegrał z weteranem skoczni Martinem Hoelwarthem (125.5 metra). O wiele lepiej spisał się natomiast drugi z naszych reprezentantów, Kamil Stoch. 126.5 metra zapewniło mu udział w drugiej serii, mimo że jego rywal, mistrz olimpijski Thomas Morgenstern poleciał sześć i pół metra dalej i wskoczył na drugą pozycję w konkursie. Polskich kibiców mogą jednak cieszyć coraz równiejsze występy Stocha i regularnie gromadzone punkty w klasyfikacji Pucharu Świata.

Udany skok zaliczył wicelider Turnieju Czterech Skoczni - Fin Arttu Lappi (131 m), lecz była to jedynie przystawka do dania głównego, jakie podał austriackim kibicom obchodzący dzisiaj 17-ste urodziny Gregor Schlierenzauer. Rewelacyjny nastolatek pofrunął, bo to chyba będzie najwłaściwsze słowo, aż 139.5 metrów i z ogromną przewagą objął przodownictwo w konkursie.

Udanie zaprezentowali się również zajmujący ex aequo trzecie miejsce w klasyfikacji turnieju Szwajcarzy. Simon Ammann uzyskał 135 metrów, a Andreas Kuettel cztery i pół metra mniej. Biorąc pod uwagę końcowe rozliczenia, zadowolony ze swojego występu może być jednak chyba tylko ten pierwszy.

W parze z Kuettelem skakał drugi w kwalifikacjach Adam Małysz. Niestety Polak zaliczył zaledwie 129.5 metra i tracił bardzo dużo punktów do prowadzacych Schlierenzauera i Ammanna.

Na zakończenie pierwszej serii na rozbiegu pojawili się Janne Ahonen i Anders Jacobsen. Doświadczenie i spryt Fina kontra przebojowość norweskiego lidera turnieju. Ahonen nie zachwycił, bo wylądował na 128. metrze, lecz oczy widzów skierowane były na Jacobsena. Młody zawodnik wytrzymał olbrzymią presję i wynikiem 137.5 metra znacznie przybliżył się do końcowego triumfu.

Po pierwszej serii na czele "młode wilki" - Gregor Schlierenzauer i Anders Jacobsen. Trzecia pozycja dla podwójnego mistrza olimpijskiego z Salt Lake City Simona Ammanna. Adam Małysz dopiero dziewiąty, znów wysoko, bo na 16. miejscu Kamil Stoch.

Emocje na zakończenie, niespodzianka Stocha

Jako pierwszych w drugiej serii oglądaliśmy Austriaków: Stefana Thurnbichlera i Wolfganga Loitzla, którzy uzyskali odpowiednio 122 i 129 metrów. Podzielił ich Włoch Sebastian Colloredo, lądując metr bliżej niż Loitzl.

Znów blado wypadł Jakub Janda, który jest cieniem siebie sprzed kilkunastu miesięcy. Czy Czech zdąży odrodzić się na mistrzostwa świata w Sapporo?

Pozytywnie nie zaskoczył ponownie Matti Hautamaeki, skacząc 124 metry i tylko umacniając swoją lokatę w trzeciej dziesiątce.

Ze swoich prób nie mogą być także w pełni usatysfakcjonowani walczący o miejsce w drużynie Austrii Andreas Kofler, jego imiennik Widhoelzl i Martin Hoelwarth, którzy z czasem chyba będą musieli ustąpić miejsca w reprezentacji młodszym kolegom.

Po skokach dziesięciu zawodników na czele plasowało się czterech Austriaków, lecz odległości uzyskiwane przez skoczków były krótsze niż w pierwszej serii.

Po chwili na rozbiegu pojawili się kolejni kadrowicze gospodarzy. Manuel Fettner skoczył 125.5 metra, zaś Martin Koch 131 metrów, pewnie obejmując prowadzenie.

Jako szestasty od końca na swoją próbę czekał Kamil Stoch. Polak znów zadziwił wszystkich, lecąc aż 134.5 metra i wspaniale wieńcząc swój udany występ w całym turnieju. Oczywiście Stoch zdecydowanie wysunął się na czoło stawki i spokojnie obserwować mógł wyczyny swoich rywali.

Naszego reprezentanta nie zdołali wyprzedzić Michael Uhrmann (132.5 m), Tom Hilde (129.5 m), Balthasar Schneider (125 m), Mario Innauer (127.5 m), Martin Schmitt (124.5 m), a nawet Janne Ahonen (130 m).

Uczynił to dopiero dziewiąty po pierwszej serii Adam Małysz. Polak skoczył 133.5 metra, lecz dzięki przewadze z pierwszego skoku wyprzedził Kamila Stocha.

Małysza szybko na drugie miejsce "zepchnął" jednak Andreas Kuettel (132 m), również pozostający jednak bez większych szans na podium Turnieju Czterech Skoczni. Kompletnie zawiódł natomiast Arttu Lappi (128 m), również grzebiąc swoje nadzieje na piewszą trójkę imprezy.

Dobry skok z pierwszej serii powtórzył, ku zaskoczeniu kibiców, Arthur Pauli, który po lądowaniu na 131. metrze objął prowadzenie, co dla młodego skoczka jest olbrzymim sukcesem. Po chwili wyprzedził go jednak rodak Thomas Morgenstern, uzyskując 132.5 metra.

Z mistrzem olimpijskim wygrał jednak Dmitry Vassiliev (136 metrów), odnosząc najlepszy rezultat w tym sezonie.

Na górze skoczni pozostała już tylko wielka trójka: Simon Ammann, Anders Jacobsen i Gregor Schlierenzauer.

Szwajcar w pięknym stylu osiągnął 137.5 metra, wysuwając się na prowadzenie. Nie cieszył się jednak z niego zbyt długo, gdyż po chwili pewny już swojego Anders Jacobsen wylądował na 142. metrze, to jest zaledwie metr bliżej niż rekord obiektu.

Jacobsen mógł już się cieszyć z końcowego zwycięstwa w TCS, lecz w dzisiejszym konkursie wygrywał kto inny. Reprezentant Austrii, lecąc niesiony dopingiem tysięcy fanów, sprawił sobie wspaniały prezent urodzinowy i po położeniu nart na 141. metrze mógł cieszyć się pierwszą pozycją w Bischofshofen.

Niedzielne, jakże emocjonujące zawody na skoczni im. Paula Ausserleitnera zwyciężył Gregor Schlierenzauer, wyprzedzając Andersa Jacobsena (końcowego triumfatora turnieju) i Simona Ammanna. Adam Małysz zakończył konkurs na ósmym miejscu, zaś Kamil Stoch tylko pozycję niżej.

Jacobsen zwycięscą 55. Turnieju Czterech Skoczni

Norweg Anders Jacobsen dzisiejszym występem przypieczętował swoją wygraną w klasyfikacji końcowej Turnieju Czterech Skoczni. Dzięki dzisiejszym skokom, na drugie miejsce w całej imprezie zajął Gregor Schlierenzauer, zaś trzecie podobnie w Bischofshofen, jak i w turnieju przypadło Simonowi Ammannowi. Adam Małysz nie zdołał wskoczyć na podium TCS, który zakończył na siódmym miejscu. Drugi z Polaków - Kamil Stoch - piętnasty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

+ za fantastyczną relację. Dzięki temu artykułowi przeżyłam ostatni konkurs z Turnieju Czterech Skoczni jeszcze raz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przynajmniej narodowości na podium udało mi się dobrze wytypować (choć kolejność już nie bardzo) ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.01.2007 21:18

duży plus dla ciebie krzyśku. Za to, że piszesz bardzo obszerne relacje ze skokow :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękny konkurs...a Stoch jak pięknie nam skoczył...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.