Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2350 miejsce

Schudnąć 8 kg w ciągu doby? O jaką cholerę chodzi?

Sposobów na zmniejszenie wagi ciała są setki. Niektóre zdrowsze, niektóre mniej. Trwające dłużej, bądź krócej. Mnie się udało zrzucić 10% wagi ciała w dobę. Zupełnie niezamierzenie!

A to cholera :) / Fot. David SchwalkDzisiaj podczas pływania zauważyłem znaczący spadek kondycji. Codzienna celebracja opierała się na dopłynięciu do statku zakotwiczonego około 300 metrów od molo, okrążeniu go i powrocie. Co najmniej dwukrotnie.

Pływanie w morzu znacznie się różni od basenu. Wyporność wody ułatwia unoszenie się na powierzchni. Szczególnie w strefie podrównikowej, w której zasolenie wody jest znaczne. Chwile w wodzie wykorzystuję na medytację, przemyślenia, czy ułożenie planu dnia. Łatwo się więc zamyślić, płynąc wolno żabką. Nagle okazuje się, że byłem w wodzie 90 minut i wcale nie jestem zmęczony. Obiecuję sobie wówczas, że następnym razem będę płynął dynamiczniej, częściej wtrącając styl kraula.

Jeszcze wczoraj płynąłem 3 rundy, w tym sporo kraulem, a dzisiaj po dwóch wyłącznie żabką jestem jak dętka. Coś się dzieje!

W krajach orientalnych często dopadają podróżnych niedyspozycje gastralne. Nigdy nie zapomnę Zemsty Faraona, która mnie rozłożyła na trzy dni w Maroku. Zmiana flory bakteryjnej jest typowa dla osób przemieszczających się, więc częste rozwolnienia nie są niczym nadzwyczajnym.

Aby unikać przeczyszczeń, stosuję dietę bogatą w papryczkę chili. Mój organizm już się do nich tak przyzwyczaił, że mogę sobie je chrupać niczym chipsy ziemniaczane. Od wczoraj mam problem, który staram się bagatelizować. Zatrucia pokarmowe zwykle trwają od jednego do trzech dni. Do jutra na pewno minie, powtarzam sobie...

Tym razem jednak się zaniepokoiłem. Tak raptowny spadek kondycji się nie zdarza. Staję się podejrzliwy i czytam o endemicznych chorobach obszaru Azji południowo-wschodniej. Większość z nich wykluczam, ale jedna wydaje się pasować do objawów.

Cholera!

Bakterie vibrio cholerae wywołujące chorobę same w sobie nie są niebezpieczne. Natomiast ich wydzieliny powodują ostrą biegunkę, która niezwykle intensywnie odwadnia organizm.

Od rana byłem w toalecie kilkanaście razy, wypiłem w tym czasie puszkę coli. Z poprzedniego posiłku w jelitach nic nie zostało, bo i całą noc mnie goniło. Wydostająca się z jelit woda nie jest więc płynem przyjmowanym doustnie.

Cechą charakterystyczną cholery jest wydzielina przypominająca strukturą wodę po gotowaniu ryżu – czytam w mądrej encyklopedii. Z reguły jest biała, lub lekko żółta. Zapach także jest specyficzny, ponieważ trąca surową rybą. Przy kolejnej wizycie w toalecie dokonuję bliższej obdukcji. Wszystko się zgadza, zapach też niczym na kutrze rybackim. Idę do znajomego porozmawiać. Dzielę się przypuszczeniami i pytam, czy nie uważa, że zmienił mi się głos od wczoraj. Właśnie miałem się o to zapytać, odpowiada. No tak! Samo-diagnoza postawiona.

Obraz kliniczny cholery jest bardzo różny. Niektórzy chorują bezobjawowo, innych choroba zabiera w ciągu kilku godzin. Wskaźnikiem jest szybkość odwadniania organizmu. Zgon jest wywołany brakiem wody – serce nie ma czego pompować.

Staję przed lustrem. Ale fajnie! Zginęły fałdy na brzuchu, mięśnie się zarysowały, twarz wyszczuplała. Widok sylwetki poprawia humor obniżony zbyt częstym wypróżnianiem się. Uświadamiam sobie jednak, że to nie efekt pływania, a ubytku płynów ustrojowych. Waga wskazuje atrofię 10% ciała. Encyklopedia podpowiada, że nieobce jest dobowe tracenie 10-20 litrów. Zastanawiam się kiedy wyschnę na wiór kompletnie...

Narastający ból głowy dowodzi wzrastającego odwodnienia. Miałbym 20 litrów płynu wypić? Jak niby mam to zrobić! Przecież wszystko przelatuje przeze mnie, jakbym był dziurawy. Hmmm... Obawiam się, że mój przypadek jest zbyt ostry, bym mógł go ogarnąć domowymi metodami. Ostateczną decyzję przyspiesza krótka adnotacja na stronie Wikipedii: śmiertelność nieleczonej cholery oscyluje wokół 50-60%. Natomiast prawidłowo leczona i zdiagnozowana we wczesnym stadium, nie stwarza zagrożenia.

Złapany na ulicy kierowca tok-tuka zawiózł mnie do małego ośrodka zdrowia, pełniącego funkcję pogotowia ratunkowego i niewielkiego szpitala. W klinice poinformowano mnie, że muszę zostać dłużej i od razu wkłuto mi w rękę igłę kroplówki. Z boku tej igły znajduje się dodatkowe wejście na wlewy. Wstrzyknięto mi kilka medykamentów nazywając je serum. Po przypięciu do butelki z jakimś płynem, zaprowadzony zostałem na salę z moim łóżkiem. Lekarz nie znał angielskiego, kilka zwrotów. Tłumaczenie przeprowadziła jedna z pielęgniarek, choć jej poziom daleki był od doskonałości. Ponownie musiałem zawierzyć mój los przypadkowym osobom z nieweryfikowalnymi kwalifikacjami. W Kambodży błąd lekarski kwitowany jest najwyżej głuchym „upsss...”

Szpital zionął pustkami. Lokalnej społeczności nie stać na usługi medyczne. Klinika powstała wyłącznie ze względu na turystów. Nie ma ich zresztą tutaj wielu. Podczas rozmowy pielęgniarka zdradziła, że zgłasza się do nich zaledwie kilku pacjentów dziennie, nierzadko nie mają nikogo. Najczęściej zajmują się poszkodowanymi w wypadkach drogowych, głównie motocyklowych. Jestem nielicznym wyjątkiem zgłaszającym się w sprawie zatrucia.

W trakcie monotonnego liczenia kropel spostrzegłem, że ustaje ból głowy. Po kilku godzinach energia wróciła a biegunka zelżała. Wypisano mnie, wyposażając w zestaw leków. Za uratowanie życia zainkasowano zaledwie 60 dolarów. Albo wartość życia w Kambodży jest niewielka, albo cena mojego spadła na psy...

W roku 2010 na cholerę zachorowało od 3-5 milionów osób w niemal 60 krajach, z czego 58-130 tysięcy zmarło. Dane te są mocno szacunkowe, ponieważ w krajach trzeciego świata nie prowadzone są statystyki. Tam też umieralność jest największa.

Powagę cholery potwierdzają jej historyczne ofiary. Wśród nich należy wymienić kompozytora Piotra Czajkowskiego, jedenastego prezydenta Stanów Zjednoczonych Jamesa Polka, króla Francji Charlesa X, czy choćby naszego wieszcza Adama Mickiewicza. Do dnia dzisiejszego, choć jest wyleczalna, cholera zbiera krwawe żniwo.

Kluczowym faktorem przeżywalności zakażonych jest szybkość podjęcia kuracji. Niekiedy od wystąpienia pierwszych objawów do zgonu upływa zaledwie kilka godzin. Niezwykle ważne jest więc wczesne rozpoznanie zagrożenia. Szczególnie wybierając się do krajów ubogich należy bardzo uważnie obserwować symptomy zakażeń. W przypadku rozwolnień trzeba dokładnie monitorować wagę ciała. Przy utracie 10% masy należy natychmiast skontaktować się z lekarzem. Od naszej reakcji zależy w jakiego typu imprezie będziemy uczestniczyć za kilka godzin, balu, czy stypie. Po paru godzinach pod kroplówką odzyskamy pełną sprawność fizyczną, po paru godzinach ignorowania objawów czeka nas długotrwała rekonwalescencja, bądź nawet śmierć.

Mój przypadek zakończył się szczęśliwie. Pomimo bardzo ostrego przebiegu, szybka reakcja zapobiegła jakimkolwiek konsekwencjom zdrowotnych. Przygoda zainspirowała mnie do napisania tego ostrzeżenia, aby absolutnie nie bagatelizować zatruć. Sam tak do tej pory robiłem. Szczęśliwym trafem pływanie mnie obudziło. Nie każdy jednak pływa. … I nie każdy ma tak dobrą karmę...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dawno temu, w Chinach, w jakimś peryferyjnym szpitalu w Szanghaju, do którego wszedłem z ulicy, przeprowadzono u mnie zabieg ortopedyczny za równowartość 3 dolarów. Na miejscu, w ciągu godziny od pojawienia się.

Swoja drogą, trzeba by uściślić pojęcie "schudnąć". Antonimem "chudego" jest zarówno "gruby" jak i tłusty. A przecież różnica jest kolosalna. Zwykle chcemy się odtłuścić, a nie schudnąć, co mogłoby znaczyć pomniejszanie chudego, a więc na przykład mięśni.
A utrata wagi tylko ze względu na utratę wody? Jak to nazwać ..? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.