Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28965 miejsce

Schulza oswajanie

"Sanatorium pod Klepsydrą" w olsztyńskim Teatrze im. Stefana Jaracza do twórczości Schulza mnie nie przekonało, ale w warstwie teatralnej to przedstawienie udane i naprawdę ciekawe.

Od lewej: Dariusz Poleszak (Doktor Gotard), Marek Szkoda (Józef), Marzena Bergmann (Pielęgniarka Undula) / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieBruno Schulz wymieniany jest jednym tchem razem z Witkacym i Gombrowiczem jako jeden z najoryginalniejszych twórców polskiej literatury okresu międzywojennego. Stosunek literaturoznawców do jego - skromnego, bo liczącej zaledwie dwa tomy opowiadań, dorobku - można określić wręcz jako nabożny. A co ja poradzę, że - wspomnianego już Gombrowicza parafrazując - "jak zachwyca, skoro nie zachwyca". Niewątpliwą oryginalność stylu Schulza, wizyjne obrazowanie przyćmiewają długie fragmenty pełne młodopolskiego jeszcze manieryzmu, ocierające się momentami o grafomanię. Nie lubię i już.

Sygnałem, że Schulza jednak można oswoić, był powstały blisko 40 lat temu film Wojciecha Jerzego Hasa "Sanatorium pod Klepsydrą" - wybitne dzieło wielkiego stylisty kina. Trudno w teatrze wykreować taki świat jak na ekranie, ale klucz był znany - bogata wizualnie wizja pomaga przebić się prozie Schulza do odbiorcy. I reżyserka olsztyńskiej inscenizacji Julia Wernio po ten właśnie klucz sięgnęła, co zaowocowało pięknym spektaklem.

Milena Gauer (Bianka) / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieW przypadku literatury, w której szczególną rolę odgrywa oryginalny styl i bogaty, wizyjny świat przedstawiony, przy przenoszeniu na scenę czy ekran ogromnie ważny jest nastrój, jaki uda się (lub nie) twórcy zbudować. Łatwiej to zrobić, gdy sięga się po pełne spektrum środków, czyli - używając nowomowy - tworzy spektakl "multimedialny". Tak właśnie jest w przypadku spektaklu Wernio. Reżyserka zadbała i o scenografię czy kostiumy (przygotowane przez jej siostrę Elżbietę Wernio), i o ruch sceniczny, i o muzykę. Ta ostatnia - stworzona przez Piotra Salabera - odgrywa zresztą szczególną rolę. Nie eksploatuje natrętnie motywów żydowskich, co byłoby z pewnością najłatwiejszym, ale pewnie nie najlepszym tropem, buduje atmosferę i nierzeczywisty nastrój zagubionego w czasie tytułowego sanatorium, do którego trafia Józef, by odnaleźć nieżyjącego ojca. Spektakl zaczyna się od długiej sceny "muzycznej", w której nie pada ani jedno słowo, a mimo to widz już czuje się zanurzony w nierzeczywistym świecie Schulza.

Proza pisarza z Drohobycza to z pewnością wyzwanie dla aktorów i ci udowadniają, że nawet trudny tekst dobry aktor potrafi przekazać tak, że przesłanie dotrze do widza. Monologi Jakuba - ojca głównego bohatera są tak istotnymi punktami spektaklu głównie dzięki świetnej interpretacji Mariana Czarkowskiego, świetny jak zwykle jest też Grzegorz Gromek, tu w roli złodzieja Szlomy. Chwilami jednak i najlepszy aktor nie poradzi - tekst Schulza staje się czasem nudny i niezrozumiały, ale tak to już autor napisał dając się ponieść wizji i wyobraźni. Literaturoznawców może to porywa, widzów zdecydowanie mniej.

Od lewej: Marek Szkoda (Józef) i Grzegorz Gromek (Szloma) / Fot. Teatr im. Stefana Jaracza w OlsztynieAle mimo hermetyczności tekstu spektakl chwilami wręcz urzeka. Warto wybrać się do Teatru Jaracza choćby dla sceny monologu ojca-demiurga. Gra Mariana Czarkowskiego to jedno, a niesamowicie oryginalna wizja reżyserki to drugie. Opisywać tu wspomnianej sceny nie ma sensu, wspomnę jedynie, że Julia Wernio zaskakująco (i zachwycająco) odniosła się do popularnego przedstawiania demiurga jako brodatego starca. Warto dla Marzeny Bergmann, świetnej w roli demonicznej, lodowatej pielęgniarki Unduli czy Jarosława Borodziuka w epizodzie starszego subiekta Teodora. To spektakl, dla tych, którzy oczekują od teatru więcej niż dwóch godzin nieangażującej rozrywki.

Bruno Schulz "Sanatorium pod Klepsydrą"

Adaptacja i reżyseria: Julia Wernio
Scenografia: Elżbieta Wernio
Muzyka: Piotr Salaber
Ruch sceniczny: Artur Dobrzański


(Repertuar olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza można znaleźć tutaj.)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.10.2009 22:15

ciekawie napisana recenzja, trochę brakuję mi zdjęć pełnego planu sceny / ale to już zawodowa ciekawość/ i na bazie tych kilku ujęć klimat przyjętej konwencji w scenografii i kostiumach nie przystaje mi do Bruno Schulza, zbyt wszystko "czyściutkie" i nowiutkie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.