Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Ścieżki krasnostawskiego heraldyka ks. Niesieckiego

Pozycja materiału w rankingach:

62406 miejsce

Dział: Historia

Ocena: 0pkt

Oceń:

Ścieżki krasnostawskiego heraldyka ks. Niesieckiego


Zapraszam w reportażową podróż ścieżkami życia i twórczości krasnostawskiego jezuity, heraldyka twórcy "Herbarza Korony Polski" - ks. Kacpra Niesieckiego.


Księdza dziekana Henryka Kapicę doganiam w progu. Przedstawiam się i mówię, w jakiej sprawie przychodzę. Poruszony ksiądz zaprasza mnie do środka. Wita mnie duży hol wyścielony dywanem, fotele i drewniane schody, którymi na górę już wchodzi ksiądz proboszcz. Na moją zdziwioną minę odpowiada, że zaraz wróci i mi pomoże, przyniesie także wydruk wygłaszanego niegdyś kazania o księdzu Niesieckim. Kapica mówi mi o Jezuicie przez wspomniane wcześniej kazanie, które było czcią złożoną ku jego pamięci. W 260. rocznicę śmierci wybitnego syna ziemi Krasnostawskiej i poświęcenia pamiątkowej tablicy w muzeum. Pytam o osobę, która mogłaby powiedzieć mi więcej, która dysponuje obszerniejszą wiedzą i przybliży mi życie Jezuity. Pada jedno nazwisko, lokalny historyk i nauczyciel miejscowego liceum - Marek Nowosadzki.

Co wie nauczyciel Nowosadzki?


Zadzwonił dzwonek, drzwi kilku klas otworzyły się z hukiem. Korytarz, II Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida w Krasnymstawie, zapełnił się młodzieżą. Jedni powoli przemieszczali się w kierunku innej pracowni, inni dynamicznie pędzą do wyjścia. Całemu zamieszaniu towarzyszy dźwięk rozmów, śmiechów, otwieranych napoi, konsumowanych kanapek w szeleszczących plastikowych woreczkach, od których narożny śmietnik będzie za chwilę pełny. Jeden wielki chaos, na moje szczęście kończy go ponownie wołający dzwonek, tym razem jednak na powrót nauczyciela historii. Miedzy filarami widzę młodocianą park w namiętnym uścisku i nieustannych pocałunkach, to zapewne namacalny efekt wczorajszych Walentynek. W końcu zaczepiam chłopca z gąbką w dłoni. Pytam o pokój nauczycielski i poszukiwanego Nowosadzkiego. Chłopak wskazuje mi drogę. Pomieszczenie okazuje się puste, a zapytana o historyka woźna mówi, że już go dziś nie zastanę. Ścieżka moich poszukiwań zostaje pierwszy raz załamana.

W książce telefonicznej, znajduję numer. Dzwonie i okazuje się, że wybierany numer, pod którym zgłasza się przyjemny i uprzejmy głos, należy do matki nauczyciela. Ta jednak, na moje szczęście, udostępnia obecny numer, pod którym dostępny jest poszukiwany przeze mnie nauczyciel. Dzwonię i umawiam się na rozmowę w niedzielę, przed południem.

Dom Marka Nowosadzkiego znajduje się przy jednej z wyjazdowych ulic miasta. Wąska ulica z dużym natężeniem ruchu. Początkowo nie mogę znaleźć miejsca do zaparkowania samochodu. Po chwili odnajduję zatoczkę w której pozostawiam czerwonego fiata Sienę i już pieszo odnajduję budynek. Jest nim wysoki dwupiętrowy dom, za którym znajdują się już tylko błonie i boiska piłkarskie.

Naciskam dzwonek, drzwi otwiera sam gospodarz. Wchodzę do środka, zostaję zaproszony do pokoju na piętrze. Po krętych, stromych drewnianych schodach wchodzimy do pracowni. Usiadamy w wygodnych fotelach.
Korona / Fot. archiwum

Zobacz także:

Marek Szymaniak OFFline profil autora

Autor: Marek Szymaniak

Napisz do autora

Artykuły (133) Galerie (5) Średnia ocen (4.81)

Wiek: 24 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.