Facebook Google+ Twitter

Ścigając opowieści. "Zaćmienie" Agnieszki Wolny - Hamkało

Agnieszka Wolny - Hamkało niczym David Lynch prowadzi dziwnymi ścieżkami fabularnymi dając odczuć czytelnikowi absurd zwykłej zdawałoby się codzienności. "Zaćmienie" to ciekawa lektura, która może być dobrym początkiem do niezwykłych dysput

Czas się przyznać: przemówiło zdjęcie z okładki. Dotąd twierdziłam, że okładka nie ma dla mnie znaczenia, a tu proszę, zdjęcie na okładce sprawiło, że zainteresowałam się treścią. Oczywiście, zdjęcie na okładce sygnowanej przez Wydawnictwo Czarne, toteż mogłam pozwolić sobie na fantazję, że zawartość będzie równie intrygująca. Była. Choć za krótka, miejscami zabrakło rozwinięcia, ale sumarycznie powieść okazała się taką, z którą warto spędzić interesujące popołudnie.

źródło: http://www.polskieradio.pl/13/53/Artykul/984381,Agnieszka-WolnyHamkalo-o-Zacmieniu / Fot. Paolo Castronovo Zdjęcie przywiodło mi na myśl filmy Lyncha i długie dyskusje związane z interpretowaniem ich treści, co wywoływało gorączkowe, całonocne rozmowy, gdy byłam dużo młodsza. Lynch mnie porwał swoimi krętymi ścieżkami, które wiodły donikąd, brakowało rozwiązań, a fabuła doprowadzała do gorączki dyskusyjnej, trwającej nierzadko godzinami, by powtórnie przejść do oglądania z komentowaniem fabuły na bieżąco. Najwięcej czasu zajęła nam chyba Zagubiona autostrada, wówczas najnowszy film i jak zwykle pełen pułapek. Pomimo wielu dni rozmów nie znaleźliśmy satysfakcjonującej interpretacji. Za to jaką przyjemność sprawiało nam prowadzenie owych dysput! I pewnie dlatego odezwał się sentyment, fotografia pobudziła wyobraźnię, a książka powiodła podobnymi labiryntami i scenami rodem z filmów najbardziej zagadkowego reżysera, jakiego znam.

Zaćmienie Agnieszki Wolny - Hamkało to kawał dobrej lektury z popkulturowymi kliszami. Poprzetykane świetnymi zdaniami zdania karły. Ciekawe wątki, którym jednak zabrakło większego sensu. Całość zaś jest zgrabnie opakowana w interesujący twór fabularny, po którym również można zasiąść z przyjaciółmi do dłuższej debaty. Główna bohaterka, która niegdyś pracowała jako policjantka, co jak się okazało, było w jej życiu splotem przypadków, równie przypadkowo zostaje swego rodzaju łowczynią opowieści. Jej zadanie polega w skrócie na odnajdywaniu intrygujących historii, które potem jej wydawca będzie mógł zlecić swoim pisarzom do spisania. Dość nietypowy zawód prowadzi do nietypowych sytuacji w jej życiu. Ewa, bo tak ma na imię łowczyni, nie ma zatem stałego zatrudnienia, bo jej praca wymaga częstego łapania okazji. Kto jej opowie jakąś ciekawą historię tym razem? Czy będzie na tyle dobra, że warta odnotowania? Nigdy nie ma gwarancji, że podróż w jaką wyrusza zakończy się sukcesem, a zatem wypłatą, możliwością zasilenia domowego budżetu. Jest w tym coś niezwykle podniecającego, ale też brakuje stabilizacji. Jednak Ewa jest typowym tworem współczesnych czasów. Samotna, po trudnym związku, gdzie partner okazał się mocno zaburzonym człowiekiem, z pełnym przekonaniem, że macierzyństwo absolutnie nie jest dla niej, zaś podróżowanie pociągami zwalnia ją z wszelkiej odpowiedzialności. Ewa zatem podejmuje ryzyko z jakim wiąże się jej praca z lekkim znudzeniem, a czasami nawet zniechęceniem. Historie, które początkowo wydają się godne zainteresowania muszą być przemilczane, bo opowiadający poprosi o podpisanie zobowiązania do milczenia. Albo ostatecznie okazują się po prostu słabe, tylko początek zapowiadał się całkiem nieźle. Zatem Ewa żyje tak od historii do historii, jest obserwatorem, choć niektórzy z opowiadających na siłę wtłaczają ją w rolę uczestnika, jednak tak naprawdę to, co w życiu Ewy najcenniejsze to odwiedziny u siostry i jej dzieci. Spędzanie czasu z cudzą rodziną, gdy na własną nie ma się dość siły, energii, motywacji.

Jest w tej powieści cała masa scen pełnych absurdu, groteski, które wprowadzają w powieść elementy czegoś paranormalnego. Ożywają martwe piosenkarki, ludzie tworzą całe światy z bursztynu, bawią się w wampiry, bądź ni z tego ni z owego Arnold Schwarzenegger okazuje się poetą lirycznym zakochanym w Polsce, a tytułowe zaćmienie, na które wszyscy czekają, ma prowadzić do końca świata. Kręte ścieżki jakimi podąży Ewa prowadzą czytelnika w ciekawe rejony, by po chwili jednak rozczarować pewnymi mankamentami, brakiem rozwinięcia. Ewa operuje stylistyką policyjną, czasami brak jej lotności języka, chwilami przemawia rodem z podręczników psychologicznych i nie żałuje sobie przekleństw. W swojej seksualności jest zadziwiająco trywialna. Jest w tej nietypowości typowa do bólu, razem z trudną przeszłością, wizytami u psychoterapeuty i samotnością z psem. A jednak, jednak, jest coś świeżego w tej powieści, choć czasami śmierdzi jak w starej kamienicy. Jest coś nowego, choć drąży utarte ścieżki. Agnieszka Wolny - Hamkało sprawnie operuje polszczyzną zarówno tą literacką, jak i tą, której bliżej do rynsztokowej. Bawi się słowem i zdaniami, tworzy truistyczne kalki, a jednocześnie głosi gdzieś między zdaniami całkiem ciekawe i nowe rzeczy. Bardzo mi się podoba ta udziwniona proza i szczerze mówiąc mam żal do autorki, że powieść jest taka krótka.


Zaćmienie, Agnieszka Wolny - Hamkało, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.