Facebook Google+ Twitter

SEALsi książki piszą - o "Snajperze" Howarda E. Wasdina

Co robią żołnierze elitarnych jednostek wojskowych Stanów Zjednoczonych po przejściu w stan spoczynku? Wydaje się, że najchętniej piszą i publikują swoje wspomnienia. Okazuje się też, niestety, że większość tych książek ma głównie znaczenie terapeutyczne dla ich autorów, tym bardziej, że o wielu sprawach nie mogą oni pisać ze względu na tajemnicę wojskową.

Jakiś czas temu miałem sposobność recenzować książkę "Przetrwałem Afganistan" starszego bosmana marynarki wojennej USA, Marcusa Lutrella. Zasadniczą część tego "dzieła" stanowi drobiazgowy opis ćwiczeń fizycznych, które codziennie wykonują żołnierze elitarnej jednostki SEAL. Przebrnięcie tych opisów stanowi równie ciężkie zadanie dla czytelnika, jak same zadania dla poddawanych im marynarzy. Nuda, jednostajność, monotonia...

Okładka książki zaprojektowana przez Magdę Kuc. / Fot. www.znak.com.plNiewiele lepiej rzecz ma się w wydanej właśnie przez krakowskie Wydawnictwo Znak książce "Snajper" napisanej przez Howarda E. Wasdina przy współpracy Stephena Templina. Stanowi ona, jak informuje podtytuł, opowieść komandosa Seal Team Six, czyli tego zespołu, którego żołnierze zabili Osamę Bin Ladena (opis tej akcji, wraz ze szkicem sytuacyjnym, znajdzie czytelnik w przedmowie). Wasdin opowiada w swojej książce o tym, jak stopniowo dochodził do tego, by stać się jednym z żołnierzy supertajnego legendarnego zespołu szóstego elitarnej jednostki komandosów Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, wykonującej swoje zadania operacyjne na morzu (SEa), w powietrzu (Air) i na lądzie (Land).

Zaczyna w Korpusie Kadetów Wojsk Lotniczych, potem jest grupa snajperów Korpusu Piechoty Morskiej w Quantico, SEAL 2; szkolenia SAR, BUD/S, piekielne tygodnie ("hell week") i wiele innych męczących ćwiczeń, treningów realizowanych w myśl zasady: "Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju". A wszystko po to właśnie, by stać się szanowanym (choć przez niektórych nazywanym "maszynką do zabijania"), nieustraszonym SEALsem i wziąć udział na przykład w operacji "Pustynna Burza" w Zatoce Perskiej, "Urgent Fury" ("Nagła Furia") na Grenadzie czy w wojnie domowej w Somalii. Autorzy "Snajpera" opisują te akcje w sposób niezwykle drobiazgowy, uwzględniający nawet dane producenta sprzętu używanego przez amerykańskich żołnierzy.

Robią to, niestety, w sposób bardzo statyczny, beznamiętny, nawet gdy opowiadają o akcji bojowej, w której trwa strzelanina i padają trupy. Jeśli do tego dodać fakt, że główny bohater odnosi niemal wyłącznie sukcesy, jest (prawie) zawsze najlepszy, wychodzi cało właściwie z każdej opresji, wszyscy go uwielbiają, a on sam uważa siebie za ponadprzeciętnego - to już możemy przypuszczać, iż mamy do czynienia niemal z bajkową rzeczywistością, na dłuższą metę nie do zniesienia (a "Snajper" ma ponad 400 stron!). Toteż kiedy Wasdin zostaje wreszcie ranny, a żona puszcza mu się z przedstawicielem innej rasy, trudno znużonemu czytelnikowi wykrzesać z siebie choćby odrobinę współczucia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ciekawie napisana recenzja 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aby Polscy b. agenci SB nareszcie pisali o swych wyczynach w poprzednim okresie. Niestety wielu z nich jest obecnie na wysokich stanowiskach. Ale też są tacy co obecnie czynnie współpracują z kościołem katolickim i jego władzami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.