Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17232 miejsce

Sebastian Wątroba: „Wszystko można pogodzić“

Człowiek wielu pasji i talentów. Kiedyś był policjantem, ale zdecydował, że czas na inne wyzwania i odszedł z zawodu. Teraz udziela się w akcjach charytatywnych. Rozmawialiśmy przed 6. PZU Biegiem po Nowe Życie w Wiśle.

21 marca 2015, Sebastian Wątroba podczas wywiadu w Hotelu Gołębiewskim w Wiśle, na chwilę przed rozpoczęciem 6. PZU Biegu po Nowe Życie, którego organizatorem jest Przemysław Saleta, a sponsorem głównym PZU. / Fot. Fot. Sylwia Wantulok„Z uwagi na moje nazwisko nie sposób jest odmówić udziału w tak wspaniałej inicjatywie” – w ten sposób skomentował Pan w zeszłym roku swój udział w „BPNŻ“ w Wiśle. Jak przywita się Pan ze zgromadzonymi w tym roku?

-To hasło wpisało się w historię BPNŻ. Rzeczywiście, śmieję się, że nazwisko zobowiązuje. Tutaj wszystko dzieje się na rzecz propagowania i popierania idei transplantologii, więc miło mi, że moje nazwisko mogę połączyć z promocją tej idei.

Co według Pana jest najważniejsze w całym przedsięwzięciu?

-Przede wszystkim chodzi o to, żeby dotrzeć z tą informacją do największej rzeszy ludzi. By każdy wiedział, że możemy ratować życie innych ludzi, nie tracąc na jakości swojego życia. Wiele osób po przeszczepach wątroby, nerek, które czynnie uprawiają sport, które są z nami na Biegu, które są z nami w drużynach, są to fantastyczni, pełni energii i charyzmy ludzie. Da się żyć i ratować życie innym.

Należy Pan do osób, których nie trzeba szczególnie namawiać do pomocy potrzebującym. Oprócz wsparcia inicjatywy BNPŻ bardzo aktywnie wspiera Pan działania Fundacji Krwinka. Jak wygląda Pana współpraca z Nimi? Czy dalej odwiedza Pan podopiecznych?

-Jeżeli chodzi o „Krwinkę“, mam tam znajomą, która k zmagała się z chorobą. Oczywiście, utrzymujemy kontakt. Oprócz „Krwinki“ jestem ambasadorem Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci, także staram się swoją rozpoznawalność wykorzystywać do tego, żeby promować wszelkiego rodzaju akcje charytatywne. Uważam, że są one potrzebne. Skoro mogę swoją „buźką“ przyciągnąć ludzi i zwrócić uwagę na cel charytatywny, to poprostu to robię.

Wspiera Pan także Małopolskie Hospicjum dla Dzieci i akcję „Budujemy radość Dzieciom“. Może coś więcej na ten temat? Jak można pomóc i wesprzeć działania?

-Teraz jest taki okres, w którym swoim 1% możemy wesprzeć Hospicjum, 26 kwietnia odbędzie się III edycja bardzo dużej akcji charytatywnej, na którą firma DREWDOM MĘTEL przekazała drewniany dom, który można wylicytować. Można zobaczyć cały opis szczegółowo na stronie Hospicjum. Finał akcji odbędzie się we wspomnianym kwietniowym terminie w Krakowie, będę miał zaszczyt i ogromną przyjemność poprowadzić tę aukcję po raz trzeci. Mam nadzieję, że uda nam się sprzedać ten dom za jeszcze więcej pieniędzy, niż w zeszłym roku. To dom, który jest bardzo dużo wart, a całość pieniążków zasili konto Małopolskiego Hospicjum, które z kolei właśnie ruszyło z budową Domu Opieki Wyręczającej. To też jest bardzo duży projekt i wart tego wsparcia.

Jest Pan osobą niezwykle aktywną w wielu dziedzinach. Prowadzi Pan konferansjerkę podczas wielu eventów (ostatnio impreza charytatywna w BCK Bielsko – Biała), pomaga potrzebującym, a teraz jeszcze, założył Pan firmę – „Limo Kraków“. Jak tak to pogodzić? Nie bywa czasem trudno?

-Czasem bywa trudno i tego czasu jest bardzo mało. Szkoda, że doba ma tylko 24 godziny, powinna być zdecydowanie dłuższa. Uważam, że jestem osobą dobrze zorganizowaną i w miarę szybko umiem się przemieszczać i ogarniać wszystkie tematy. Można połączyć jedno z drugim i wszystko można pogodzić.

Proszę coś więcej opowiedzieć o działalności swojej firmy.

-To był zupełny spontan. Właściwie z moim wspólnikiem znamy się już trochę czasu. Z resztą w jednej z akcji charytatywnych korzystałem już z jego pomocy, otrzymując od niego bezpłatnie do dyspozycji samochód do jednej takiej akcji charyatywnej, którą organizowałem. I gdzieś właśnie przy stoliku kawiarnianym zdecydowaliśmy, że połączymy swoje siły i tak właśnie dołączyłem do Limo-Kraków.

Prócz tego wszystkiego, warto też wspomnieć, że był Pan kiedyś policjantem. Nie brakuje Panu tego zawodu?

-Powiem szczerze, że czasem mi go bardzo brakuje, ale jednak jest już to przepaść czasowa od momentu, kiedy odszedłem z czynnej służby i zostałem telewizyjnym policjantem. Teraz przyszedł czas na inne wyzwania. To taki dobrym moment i dobry wiek, jeżeli zdrowie pozwoli, będę dalej aktywmy.

Kiedy występował Pan w „W11-Wydział Śledczy“, zdarzało się Panu korzystać z doświadczenia uzyskanego w zawodzie?

-To było główne założenie, że do tego serialu najbardziej nadawać się będą policjanci, jako aktorzy. Właśnie poprzez takie wyuczone zachowania, poprzez język, którym posługujemy się na co dzień. To było założeniem i wielokrotnie sięgałem do swoich doświadczeń zawodowych.

Kiedy serial został zdjęty z anteny, fani bardzo długo protestowali, walcząc o jego powrót. A Panu, czego najbardziej brakuje z produkcji?

-To dobre pytanie. Powiem tak, był to etap 10 lat. Można powiedzieć: „szmat czasu“. Był to bardzo fajny czas w moim życiu. Ale czy brakuje mi kamer? Myślę, że zdecydowanie brakuje mi ludzi, z którymi mogłem przez ten czas pracować. Ludzie są najważniejsi w tym wszystkim. Serial to nie tylko my, ale także olbrzymia ekipa ludzi, których tak naprawdę nigdy nie widać, są po drugiej stronie kamer, a bez ich pomocy nie zrobilibyśmy nic, więc na pewno brakuje mi ludzi. Mam już pomysły na nowe projekty, nowe zaproszenia.Kto wie, co się z tego urodzi? Zobaczymy…

Co w najbliższym czasie ma Pan zaplanowane na gruncie zawodowym?

-To słodka tajemnica. Nie lubię mówić o czym, co się jeszcze nie wydarzyło, więc nie chciałbym zdradzać, ale na pewno pojawią się informacje na moim fanpage, jak tylko już będzie to coś bliskie finału.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)










Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.