Facebook Google+ Twitter

Secondhandy online

Sklepów z używaną odzieżą nie brakuje, a o klienta również nie trzeba szczególnie zabiegać. Gwarancja niepowtarzalności, a przede wszystkim niska cena powodują, że niejeden gotów jest przeglądać setki ubrań, w poszukiwaniu tego jednego, wyjątkowego.

Jeżeli ktoś pragnie znaleźć coś unikalnego, ale nie lubi przekopywać stosów odzieży, co zresztą nie jest czymś łatwym, szczególnie w dniu dostawy, kiedy pojawia się najwięcej klientów, z pomocą przychodzą secondhandy ...online.

Pojawia się coraz więcej witryn tego typu. Ich oferta wciąż się rozszerza. Mają one trochę inny charakter niż typowe "ciuchlandy". Warto przyjrzeć im się bliżej.

1. Wjeszak.pl. Pierwszy polski secondhand w internecie. Działalność zawieszona z powodu braku czasu twórców i... nadmiaru klientów. To dowód, że tego typu działalność może rozwijać się nawet wirtualnie.

2. Miszmasz.net. Jak twierdzi twórca strony Aleksander Wypiorczyk, prowadzenie tego typu działalności można traktować jako hobby. A na nie zawsze znajdzie się czas. Potwierdza moją tezę, że sklepy te różnią się od tradycyjnych secondhandów. Jakość, dobre zaprezentowanie produktu. To są priorytety. I choć witryna istnieje od niedawna, to z dnia na dzień zyskuje coraz więcej klientów. Nie odstrasza ich nawet cena. Bo ta jest wyższa niż w typowym lumpeksie. To jednak nie dziwi, bo wybranie i opisanie każdego produktu zabiera sporo czasu.

Jak się okazuje odzieży używanej można nadać zupełnie inny charakter. Tym zajmują się witryny oferujące odzież używaną, określaną mianem vintage. Unikalny, wyjątkowy, w starym stylu, choć wpisujący się w obecny nurt w modzie. Właśnie taka powinna być odzież vintage.

3. Vintageshop.pl. to jedna ze stron oferująca tego typu ubrania. Ciuchów jest zdecydowanie mniej, bo jak twierdzi Marta Kaźmierczak, jedna z twórców sklepu, stawiają oni przede wszystkim na jakość produktu. Wyjątkowość również odgrywa rolę niebagatelną, więc często odwiedzają kilka hurtowni z odzieżą używaną, by znaleźć coś niepowtarzalnego i oczywiście w stylu vintage. / Fot. vintageshop.pl

I choć fotografowanie i opisywanie każdego produktu jest bardzo pracochłonne to jak zapewnia Marta - z zawodu fotograf, sprawia prawdziwą przyjemność. Sklep celuje w wąską grupę, a więc internet sprzyja rozwojowi jego działalności. Bo ułatwia dotarcie do oferty osobom zainteresowanym. Celem witryn tego typu nie jest konkurowanie z typowymi lumpeksami.

Wyjątkowość ma swoją cenę. I choć jest ona dość wysoka to, produkty znikają z "internetowych półek" w ekspresowym tempie. Podobnie jak w "stacjonarnych" secondhandach, również w wirtualnych zdarzają się promocje. Choć rzadziej. Głównie gdy wyprzedaje się towar po sezonie.
Tym co wyróżnia vintageshop.pl jest również to, że współpracuje z młodymi projektantami.

Kupując ich projekty, zwiększamy swoją szansę na niepowtarzalność. I choć prowadzenie tej strony to raczej hobby, z czasem ma szansę przekształcić się w dochodowy interes.

4. Glam.pl. Kolejna witryna typu vintage. Jej twórczyni Joanna Draus zapewnia, że to idealna propozycja dla kobiet, które nie lubią przerzucać stosów ubrań w typowych lumpeksach, ale chcą otrzymać wybrany produkt w nienagannym stanie, pachnący i wyprasowany wprost do domu czy biura. Towar, podobnie jak w przypadku poprzednich witryn, przechodzi ostrą selekcję. Ma być nie tylko niepowtarzalny, ale i w idealnym stanie. Witryna oferuje opcję dodatkową. Produkty z kategorii "glam" są przerabiane według pomysłu pani Joanny. I choć dostawy są nieregularne, to stałe klientki są o nich powiadamiane drogą e-mailową, a czasem również telefonicznie.

 / Fot. vintageshop.plNie ma wątpliwości, że w przypadku witryn tego typu, mamy większą pewność, iż produkt, który otrzymamy będzie nie tylko tańszy niż w sklepie z nową odzieżą, ale również lepszy jakościowo niż w typowym lumpeksie. Biorąc pod uwagę, że coraz więcej rzeczy lubimy załatwiać bez wychodzenia z domu, ta oferta może okazać się idealną dla miłośników secondhandów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

W tym artykule brak jednej istotnej informacji, która stawia serwis MiszMasz w bardzo niekorzystnym świetle.

Autorzy serwisu http://miszmasz.net skopiowali tekst głównej strony serwisu http://glam.pl - bez wiedzy i zgody autorów serwisu http://glam.pl. Na prośbę o usunięcie skopiowanej zawartości sewis http://miszmasz.net jeszcze nie odpowiedział.

Rafał Zawadzki
właściciel firmy Idoru

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.