Facebook Google+ Twitter

Sędzia Stevens odchodzi na emeryturę - Obama nominuje następcę

John Paul Stevens, jeden z dziewięciu sędziów "najpotężniejszego sądu świata," jak trafnie określa się Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, odchodzi na emeryturę.

Sędzia John Paul Stevens - oficjalny portret / Fot. Steve Petteway, Staff Photographer of the Supreme CourtW opublikowanym w piątek 9 kwietnia (11 dni przed swoimi 90. urodzinami) liście do prezydenta Obamy sędzia Stevens potwierdza to, co już od ponad pół roku było tematem spekulacji wśród obserwatorów amerykańskiego Sądu Najwyższego - że z końcem bieżącej sesji sądu zamierza udać się na emeryturę. Decyzja Stevensa na dobre rozpoczęła dyskusje dotyczące wyboru jego następcy, ale też jest dobrą okazją do podsumowania 35 lat urzędowania tego jednego z najbardziej znaczących amerykańskich sędziów i analizy, jak jego odejście wpłynie na oblicze sądu.

Sędziowie Sądu Najwyższego (sędzia Stevens drugi od lewej w dolnym rzędzie) / Fot. Steve Petteway, Staff Photographer of the Supreme CourtAmerykański Sąd Najwyższy słusznie uważany jest za najbardziej wpływowy sąd na świecie. To dziewięcioosobowe gremium jest równorzędnym partnerem prezydenta i Kongresu. Do sądu należy ostatnie słowo w interpretacji amerykańskiej Konstytucji, dzięki czemu sędziowie rozstrzygają jedne z najbardziej doniosłych kwestii amerykańskiej polityki - poczynając od rozdziału władzy między rząd federalny a stany, poprzez zakres uprawnień prezydenta czy agencji rządowych, a kończąc na prawach jednostki.

Już w XIX w. de Tocqueville zauważył, że każdy wielki spór polityczny w Ameryce prędzej czy później przeradza się w spór sądowy. W ostatnich latach sąd zajmował się tak kontrowersyjnymi kwestiami, jak charakter prawa do posiadania i noszenia broni, legalność ograniczeń w finansowaniu kampanii wyborczych, kara śmierci, akcja afirmatywna (w Polsce bardziej znana jako "pozytywna dyskryminacja") czy prawa przysługujące więzionym w Guantanamo terrorystom. To właśnie dziewiątka sędziów w 2000 r. rozstrzygnęła słynny spór o liczenie głosów na Florydzie, co ostatecznie przesądziło o wygranej George'a W. Busha w wyborach prezydenckich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.