Facebook Google+ Twitter

Sędziowie przeciw ministrowi i decyzjom rządu

Premier Donald Tusk, wyćwiczony w bojach politycznej gimnastyki słowno-mimicznej, pokaże niebawem jak potrafi wygramolić się spod najtęższego zwałowiska napięć. Pogada ze swoimi, ugłaszcze koalicjanta, zmrozi przeciwników z opozycji, a społeczeństwu da świetlane nadzieje na przyszłość. Bo lepszych nadziei nie da nikt.

 / Fot. PAP/Radek PietruszkaPlatforma to bardzo niebezpieczne miejsce. Na platformie kolejowego wagonu czy tramwajowego, z przedniej części lub tylnej, lepiej nie próbować jazdy. Podobnie na nadwoziu ciężarowego pojazdu z pomostem ładunkowym bez ścian. A już absolutnie nie radzę miłośnikom i wszelkim "łazikom" górskim, podejmować ryzykownych kroków na tzw. platformie abrazyjnej, którą jest płaska powierzchnia u podnóża urwiska. Zupełnie podobnie można się "załatwić" w kipieli wodnej morza lub oceanu, przy niezbyt ostrożnym stąpaniu na platformie wiertniczej. Znacznie prościej i o wiele bezpieczniej jest ryzykować w podejmowaniu kroków w działalności Platformy Obywatelskiej.

Nawet niebezpieczne kroki polityczne z pozycji ministra, kończą się w Platformie Obywatelskiej jedynie rozmową ostrzegawczą, czasem koleżeńską i pokazową dla kamer telewizyjnych, z groźnie marszczącymi brwiami, premierem. Właśnie dziś, w środę 22 lutego 2012 roku, w szczęśliwym dniu szczęśliwego miesiąca ze względu na pięć dwójek, które według Chińczyków są wyjątkowo sprzyjające dla życia i zdrowia człowieka, takie "rozmówki" się rozgrywają.

Pod koniec dnia premier Tusk ogłosi ich wyniki. Powie: czasem były trudne i męskie, ostre i ostrzegawcze, ale nie ma nic złego, co by dobrze nie mogło się kończyć. Tym razem też tak było – wszystko dobrze się skończyło. Nikt nie wyleciał przez okno kancelarii premiera – obwieści nam po inspekcji rządu, z uśmiechem na ustach, szef rządu.

Czy w natłoku wielkich i drażliwych spraw koalicyjnych i wewnętrznych w Platformie oraz nieprzejednanej walce o zmianę systemu emerytalnego premier zapomniał o bardzo ważnym w organizmie państwa - organie sprawiedliwości? To byłoby już bardzo niebezpieczne. Sędziowie wszystkich sądów z drabiny wymiaru sprawiedliwości czują się oszukani i zlekceważeni. Tak twierdzą zwierzchnicy ich najwyższego organu, jakim jest Krajowa Rada Sądownictwa. Sędziowie chcą, wręcz żądają spotkania z premierem Tuskiem. I nie chodzi tu o podwyżki płac, ani o pieniądze na działalność. Chodzi o znacznie bardziej istotne kwestie – zawodowe i instytucjonalne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

gość
  • gość
  • 03.03.2012 01:44

Jak minister, jakikolwiek, może coś nakazać I Prezesowi Sądu Najwyższego? Sądy są III władzą równą dwóm pozostałym, tj. wykowawczej i ustawodawczej. Jak I Prezes SN mógłby reprezentować gdziekolwiek władzę wykonawczą? Na litość Boską.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha! ha! ha! Umiesz autorze wprawnie władać "szpadą"! Artykuł najwyższego lotu! Dobrze, że nie przegapiłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W końcu organy wymiaru sprawiedliwości zainteresowały się działalnością obecnego antyrządu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.