Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29798 miejsce

Sejm zepsuł, psychiatrzy naprawią! Co zrobić z mordercami, którzy wyjdą na wolność?

Ostatnio podniósł się wrzask medialny w sprawie morderców skazanych prawomocnymi wyrokami na karę śmierci, a po amnestii z 1989 roku zamienionych na długoletnie więzienia. Kończą się teraz te „surowe” kary i trzeba ich wypuścić na wolność.

Jarosz morderca Page URL: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Jarosz-_morderca..jpg File URL: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7b/Jarosz-_morderca..jpg / Fot. JaroszKilkadziesiąt lat temu zaczął się w wielu krajach europejskich i pozaeuropejskich odwrót od wymierzania kary śmierci, nawet za najcięższe zbrodnie. Polska idąc w ślad zaleceń Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zniosła tę karę, początkowo zawieszając jej wykonywanie (ostatni wyrok wykonano w Krakowie 21 kwietnia 1988 roku).

Rząd Mieczysława Rakowskiego ogłosił w 1988 roku moratorium na wykonywanie wyroków śmierci, ale sądy mimo to wymierzały karę śmierci, chociaż korzystały z niej rzadko, a ostatni wyrok śmierci orzeczono w Polsce w lutym 1996. Kodeks karny z 6 czerwca 1997 nie przewiduje już tej kary.

Sejm przyjął ustawę o amnestii 7 grudnia 1989 roku, która zamieniła wszystkim skazanym karę śmierci na karę 25 lat pozbawienia wolności, ponieważ kara dożywotniego więzienia była zniesiona w 1970 roku. Dopiero 12 lipca 1995 roku została ona przywrócona.

Powstała nieprzewidziana (?) i dziwaczna sytuacja, ponieważ wielu amnestionowanych według służb więziennych po wypuszczeniu na wolność będzie stałym zagrożeniem dla społeczności, w której będą żyć.

Moim zdaniem ogłoszona wtedy amnestia była polityką krótkowzroczną i doraźne interesy polityczne przysłoniły zdrowy rozsądek oraz zdezorganizowały cały system wymierzania kar w Polsce. A przecież miał on spełniać podstawowe zadanie dotyczące poczucia bezpieczeństwa: powinien izolować przestępców od reszty społeczności osadzając ich w miejscach do tego przeznaczonych.

Co z tym teraz zrobić?

Zastanawiają się więc politycy i prawnicy co z tym dalej robić i jakie znaleźć rozwiązanie? I znaleźli... Dalsze działanie naprawcze mają wykonać lekarze psychiatrzy...

Profesor Piotr Kruszyński, karnista, wypowiedział się 25 lipca w TVN, że społeczeństwo wcale nie jest bezradne ani bezbronne wobec tych niezresocjalizowanych przestępców, ponieważ po wyjściu z więzienia "najgroźniejsi" z nich będą odosobnieni i leczeni. Nie powiedział jednak, na jakich podstawach prawnych będzie to robione, w jakim trybie i jakimi środkami. Poza tym wielu obrońców praw człowieka mówi wprost, że będzie to rodzaj drugiej kary dla tych ludzi, którzy odbyli już zasądzona karę.

Obecnie Zakład Karny może poinformować sąd i policję, że niebezpieczny w dalszym ciągu przestępca, po wykonaniu orzeczonej kary wychodzi na wolność i na tym właściwie sprawa się kończy. W dodatku jednostkę policji powiadamia się w przypadku, gdy kara dotyczyła skazanego z zaburzeniami preferencji seksualnych.

Rodzi się zasadnicza wątpliwość: czyżby ci przestępcy zostali osądzeni i skazani już jako chorzy psychicznie? Czy zachorowali oni w czasie pobytu w więzieniu? Pierwsza i druga możliwość jest zwykłym "kombinowaniem" i naciąganiem rzeczywistości do koncepcji mającej rozwiązać zaistniały problem.

Ciekawe jakie kryteria "groźności" będą przyjęte? Czy będą powstawały nowe jednostki chorobowe w polskiej psychiatrii na potrzebę chwili?

Stosunek społeczeństwa do kary śmierci w Polsce

Są różne dane sondażowe na ten temat. Według badań CBOS poparcie dla kary śmierci w Polsce w marcu 2007 wynosiło 63 procent, a kiedy PiS wystąpił z wnioskiem o nowelizację kodeksu karnego i przywrócenie kary śmierci w 2004, to liczba popierających ten rodzaj kary wynosiła w polskim społeczeństwie 77 procent. Wniosek PiS został odrzucony przez Sejm.

Sondaż przeprowadzony dla Edukacyjnego Serwisu Prawniczego w marcu 2010 roku wykazał, że 51 procent pytanych jest za wprowadzeniem kary śmierci, 47 procent przeciw i 2 procent nie miało wyrobionego w tej kwestii zdania. Podobne wyniki uzyskano dla Gazeta.pl, które podano 3 grudnia 2011 roku. Wtedy 51 proc. Polaków też opowiedziało się za przywróceniem kary śmierci.
Wydaje się, że na wyniki badań w tej sprawie ogromne znaczenie ma sytuacja bieżąca w kraju i na świecie.

Reasumując

Zrobiono nieprzemyślaną do końca zmianę przepisów prawa, uchwalono amnestię wychodząc naprzeciw wielu skazanym, ale po drodze gdzieś umknął interes reszty społeczeństwa. Tę lukę mają teraz zapełnić lekarze psychiatrzy. Prawnicy i politycy chcą złożyć na ich barkach cały ciężar odpowiedzialności i zniwelować skutki swoich błędów sprzed lat.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Ciekawe zjawisko obserwujemy wśród polityków w ściganiu się "nad doskonaleniem prawa" odnośnie osób uznanych za niebezpieczne.

Projekt zmian w prawie (Gowina i Kempy) odnośnie postępowania z osobami "niebezpiecznymi" są siebie warte. Pani Kempa nawet zagalopowała się tak daleko, że gdyby jej projekt przyjęto w całości bez poprawek powrócono by do tworzenia "psychuszek"... Dla młodszych czytelników małe wyjaśnienie: to skrzyżowanie szpitala psychiatrycznego z więzieniem, które masowo stosowano w ZSRR do obróbki edukacyjnej i wychowawczej każdego człowieka, którego wskaże aktualna władza.

Gdzie ta kobieta pobierała naukę o życiu w społeczeństwie...? Tak jest pewna wygranych następnych wyborów? Rozumiem, że kobieta chciałaby sobie zabezpieczyć władzę absolutną? Ale historia zna niejeden przypadek, że gdy ktoś pod kimś chciał dołek wykopać, to sam w niego wpadł...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, jak znam życie, to takie próby będą.
Jeżeli ćwierkają o tym nie tylko prawnicy, ale również politycy, to coś jest na rzeczy... Moje doświadczenie życiowe podpowiada, że taki nacisk na lekarzy psychiatrów może być. Nie będzie to masowy proceder (chociażby na początku), ale przynajmniej w kilku przypadkach będzie próba nagięcia rzeczywistości do tych "doskonałych" pomysłów, aby znaleźć powód do dalszej izolacji niektórych zwolnionych z zakładów karnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, przyjął Pan, że rzeczywiście chcą się posłużyć psychiatrami.

Ale skąd ma to wynikać?
Z wypowiedzi jednego prawnika?
Jest jakiś tam efekt medialny i jego konsekwencje.
Poza tym są konkretne, indywidualne przypadki.

Wyprodukowano buble prawne, co jest regułą, a nie wyjątkiem.

Zrobić chorego psychicznie da się pewnie na papierze z każdego ( kwestia środków), a co dopiero kogoś odizolowanego.

I wreszcie, posłużenie się psychiatrami to niejedyna pewnie opcja.
Oczami wyobraźni widzę inne, także te najdrastyczniejsze i całkiem niedrastyczne, zależne od postawy samych zainteresowanych. Z tym, że te ostatnie pewnie dość kosztowne.

Czy jest dobre rozwiązanie?
Problem wydaje się pod kilkoma względami "graniczny". Czyli ciekawy.
W teorii przynajmniej, bo w praktyce może być zupełnie "nieciekawy".
I nie chodzi bynajmniej tylko o ewentualne zachowanie byłego przestępcy.
Ale także zachowanie ludzi.
Wyobraźmy sobie. Efekt medialny przyjmuje cechy kuli śnieżnej. Gość wychodzi i dokądś musi pójść... a tam czekają ludzie. Z chlebem i solą ..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zasada jest prosta - z biurokracją walczy każdy... aż do wygrania wyborów. Przecież po udanej kampanii nie można tak po prostu wypiąć się na wszystkich tych, którzy swy oddaniem się przyczynili do sukcesu - trzeba im to wynagrodzić odpowiednimi stołkami, bo w przeciwnym razie mogą na przykład się obrazić i pójść do opozycji, zacząć pisać nieprzychylne artykuły w prasie, czy prowadzić "działalność frakcyjną" (wiatry PRL-u wieją).

Prawdą jest niestety, że to temat stary jak świat, i bez radykalnych cięć (za którymi niewątpliwie szłoby "oburzenie ludu", któremu przeciwstawienie się wymagałoby z pewnością autorytaryzmu, a nie wysłuchiwania wiecznych socjalmarudzaczy) niemożliwy do rozwiązania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma co walczyć z biurokracją, trzeba usunąć przyczyny jej pączkowania. Niestety, są zaszyte w samej istocie "demokracji" /cudzysłów, bo mamy niewielki wpływ na to, co się dzieje/. Ustrój mamy w tej chwili centralistyczny, oparty na etatyźmie. Jeżeli słyszymy w mediach coś innego, to są bajania polityków, zainteresowanych w utrzymaniu status quo. Tu trzeba by Piłsudskiego, żeby coś zmienić. Inaczej będziemy się coraz bardziej pogrążać w marazmie i w narzekaniu na stan obecny, który jakoś dziwnie ciągnie się od 20 lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj tak! Urzędników ci u nas dostatek. W Polsce mamy 18 szefów w rządzie w randze ministra, 8 sekretarzy stanu, 91 wiceministrów. Razem 117 ludzi, którzy mają przecież do swojej pracy stworzone zaplecze: sekretarki, kierowców, gońców i setki innych urzędników.

Nie chce się już dyskutować na te tematy, bo to są stare odgrzewane kotlety. Jak sięgnę pamięcią, to z telewizora, radia i innych mediów zawsze wyzierała walka z biurokracją. Tak sobie niekiedy myślę, że gdyby zrealizowano chociaż małą cząstkę tych buńczucznych zapowiedzi, to "obywatelka Biurokracja" dawno już by nie żyła, a w tej chwili można byłoby jej już wybudować największy pomnik w świecie, wszak do "naj..." mamy teraz zacięcie, jak kiedyś w dawnym ZSRR...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek: spychanie odpowiedzialność to efekt walki międzyresortowej i braku odpowiedzialności urzędników za państwo. Oni nie widzą czegoś takiego jak "dobro Polski", lub "dobro obywateli" - to są dla nich abstrakcyjne pojęcia. Oni przede wszystkim mnożą przepisy, aby wykazać swoją niezbędność, lub walczą pomiędzy sobą o stołki. Efekt jest widoczny gołym okiem - chaos, niewydolność i niepewność w jakim kierunku Polska zmierza. To, że stała się państwem urzędniczym, to widać już od dawna. To dotyczy nie tylko Ministerstwa Sprawiedliwości, problem jest systemowy. Zamiast mnożenia kolejnych stanowisk, potrzebna jest ich radykalna redukcja i przywrócenie służebnego charakteru ministerstw ("minister" oznacza tyle co "sługa", "pomocnik"). Brak też odpowiedzialności finansowej za podejmowane decyzje i wyłaniania ludzi na zasadzie konkursu. Gdyby to wprowadzić, ministrów trzeba by chyba szukać na zasadzie łapanki. Na razie mamy partyjniactwo, negatywny dobór kadr i traktowanie stanowiska jako nieźle płatnej fuchy, w której wyrabia się układy. Pełna komuna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale co Państwo sądzicie o spychaniu odpowiedzialności?

Dlaczego prawnicy (a właściwie władze państwa) chcą posłużyć się inną grupą zawodową, powołaną w tymże państwie zupełnie do innych celów, do załatwienia porachunków z przestępcami?

Przecież to tzw. Wymiar Sprawiedliwości jest powołany do tych celów. Ma tak dużą autonomię w swoich poczynaniach, iż uznaje się go za III filar władzy. Według mnie wniosek może być tylko jeden: każdy z tych filarów naszego państwa jest niewydolny. Wcale mnie nie pociesza zła sytuacja w innych krajach. Widać z tego, że świat zmierza w jakimś nieodpowiednim kierunku. Ale jak z tego wyjść?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Siedząc z przestępcami gwałcicielami podczas internowania bardzo przejęli się losem biednych skazanych, że to niewygodnie, a to prycza twarda. Po opuszczeniu miejsc internowania głośno domagali się ogłoszenia amnestii lub zmniejszą wyroków dla zwyrodnialców. Winę za obecną sytuacje ponosi opcja związana z Wałęsą, Tuskiem, Mazowieckim, Bieleckim, Buzkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szwajcaria stoi przed tym samym problemem. Tu wypuszcza się morderców jeszcze łatwiej i prędzej, z elektroniczną bransoletką na nodze niczym plastikowy zegarek. Bransoletka w domu, a "podopieczny" hasa, strzela, morduje. Zakłady karne są przepełnione, zestarzałe i nieprzystosowane do nowoczesnych - elektronicznych systemów uciekania z nich. Właśnie przed wczoraj uciekli z więzienia niebezpieczni przestępcy. Straż więzienna jest nieuzbrojona i nic nie mogła uczynić wobec kałasznikowa w rękach uciekinierów i ich pomocników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.