Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7983 miejsce

"Seks dla opornych" - bardzo gorzka komedia małżeńska

I zagrali komedię i jeszcze mi smutniej - można by rzec parafrazując Norwida po obejrzeniu przedstawienia "Seks dla opornych" w Teatrze Polonia w Warszawie. Skonfundowanie było najczęściej dostrzeganym uczuciem, rysującym się na twarzach widzów.

Mirosław Baka i Dorota Kolak w "Seksie dla opornych". / Fot. materiały promocyjne Teatru PoloniaŚmiem twierdzić, że przynajmniej 80 proc. osób, które do ostatniego miejsca wypełniły salę teatru Krystyny Jandy 23 marca 2012 roku odnalazło w bohaterach sztuki Michele Riml siebie oraz swoje doznania i doświadczenia z życia osobistego. I nawet jeśli stojąc w kolejce do szatni z uśmiechem powtarzają zawołanie "Ave Cezar!" (nie powiem o co chodzi, zachęcam do zdobycia biletów na spektakl), to tak naprawdę wielu nie jest do śmiechu. Bo sztuka ta daje po oczach, a zwłaszcza po sumieniu...

Barbara i Karol, bohaterowie "Seksu dla opornych", są małżeństwem z 27-letnim stażem. Ich związek, szczególnie kobiecie, wydaje się być wypalony i nużący. Toteż aranżuje ona weekendowy wyjazd do ekskluzywnego hotelu, gdzie przy pomocy poradnika erotycznego oboje mają wzbudzić w sobie na nowo emocje i miłosne ekscytacje. Rychło okazuje się, że nieudana sfera pożycia intymnego bohaterów ma głębsze podłoże. Między małżonkami dochodzi do bezpardonowego wyartykułowania zapiekłych pretensji i urazów. Okazuje się, że będąc ze sobą od wielu lat w jednym domu są niejako obok siebie. Niewiele o sobie nawzajem wiedzą. Barbara, zarzucająca Karolowi, brak troski o ich małżeństwo, jawi się w drugiej części sztuki jako kobieta skutecznie tłumiąca wszelką inicjatywę męża, a dodatkowo jako gderliwa, wiecznie niezadowolona z ich osiągnięć zawodowych i rodzinnych. Wymagająca adoracji i uatrakcyjniania związku ze strony męża, nie interesuje się tym, że ma on poważne kłopoty w pracy, czuje się niedowartościowanym.

Oczywiście, Karol też nie jest bez winy. Wszystko przelicza na pieniądze, nie stać go na odrobinę choćby szaleństwa (zrezygnował nawet ze słuchania muzyki na rzecz oglądania "Wiadomości"). I chociaż w finale sztuki rysuje się szansa na radykalne i pozytywne zmiany w małżeństwie Barbary i Karola: on znów śpiewa przebój zespołu "The Rolling Stones" i tańczy, choć jeszcze niedawno zapewniał, że nienawidzi tego robić, a ona pozwala sobie na realizację wyuzdanych fantazji erotycznych, to mam wrażenie, że droga do pełnego szczęścia przed małżonkami jest bardzo długa i nie ma pewności, czy doprowadzi do celu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Człowiek nie przyszedł na świat ażeby przez całe życie żyć tylko z jednym partnerem! To wymysły kościoła i religii.. Zdarzają się wprawdzie wyjątki, ale... do zobaczenia w teatrze życia! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem świetna i fachowa recenzja. Przeczytałam z przyjemnością i jednym tchem. Chciałoby się rzec śmiech przez łzy - ta mieszanka zawsze robi na widzach piorunujące wrażenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
mikołajek
  • mikołajek
  • 25.03.2012 00:17

Brak komentarzy przy blisko trzystu odsłonach dowodzi , oprócz tego czego nie wiemy i się nie dowiemy również to że temat poruszył , zainteresował oraz że potrzebny jest czas aby go przemyśleć , przetrawić a potem coś mądrego napisać.
No to czekam na pierwszy komentarz ( ja tej sztuki nie widziałem więc spoko ).
Mk

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.