Facebook Google+ Twitter

Seks i narkotyki nie idą w jednej parze

Kontrast między ”amerykańskim snem” a ”europejską codziennością” w kwestii radzenia sobie z narkotykami jest porażający. Z jednej strony brudni złodzieje włóczący się po ulicach, czający się na ofiary ze świata „normalnych”, drugiej „normalni”, przyjmujący narkotyki jak zwyczajne lekarstwa. Nie musiałem zbyt długo myśleć, która z tych dwóch form radzenia sobie z problemem jest według mnie lepsza.

Heroina

Pewnej leniwej soboty miałem okazję obejrzeć film dokumentalny pt. "Heroina". Nie był, ten film, żadnym dziełem na miarę Oskara, lecz jedną rzecz pokazywał aż nazbyt wyraźnie. Było to mianowicie amerykańskie podejście do problemu narkomanii, a w szczególności heroinistów. Oczywiście człowiek wielokrotnie w życiu uświadamia sobie sprawę z faktu istnienia nierówności społecznej w kapitalistycznym świecie. Oglądanie jednak okiem kamery, czyli de facto, zza pleców reżysera, obskurnych osiedli otaczających wieżowce na Manhattanie, może człowieka zaskoczyć – świat rzeczywisty jest trochę inny, niż świat z kolorowych seriali przed dobranocką. Oczywiście i to również nie jest żadne odkrycie i wielu z nas przeżywa coś podobnego przynajmniej dwa razy w roku, niemniej jednak, warto czasami spędzić choć chwilę zastanawiając się, czy kapitalistyczna nierówność to najlepsza opcja. Uprzedzić tu czytelnika spieszę, że żaden ze mnie lewacki wywrotowiec, a jedynie człowiek wywrotowo myślący.

Amerykański sen

W rzeczonym filmie bezpardonowo pokazano jak w Ameryce może skończyć ktoś, kto zbyt wiele uwagi poświęci heroinie. Choć lot jest naprawdę nęcący, to jednak koniec jest zwykle podobnie brutalny: człowiek budzi się na ulicy, bez rodziny, pieniędzy, domu i swojego życia. Narkomanowi praktycznie nikt ręki nie poda, żeby nie powiedzieć, że panuje ciche społeczne przyzwolenie, aby go jeszcze kopać, tu i ówdzie, w miarę możliwości.

W tym samym filmie pokazano fragmenty, jak problem permanentnie uzależnionych traktowany jest w nieco bardziej ”cywilizowanej” Europie. Jako przykład pokazano Szwajcarię, gdzie ludzie zakwalifikowani jako uzależnieni mają heroinę przepisywaną przez lekarzy, na receptę. Realizują swe potrzeby pod opieką i w specjalistycznych gabinetach; nie wyścielają ulic wielkich miast, nie napadają bezbronnych przechodniów żeby zdobyć pieniądze na działkę.

Kontrast między ”Amerykańskim snem”, a ”Europejską codziennością” jest porażający. Z jednej strony brudni złodzieje włóczący się po ulicach, czający się na ofiary ze świata „normalnych”. Z drugiej strony „normalni” przyjmujący narkotyki jak zwyczajne lekarstwa. Nie musiałem zbyt długo myśleć, która z tych dwóch form radzenia sobie z problemem jest według mnie lepsza.
Chciałbym tu zwrócić uwagę na sformułowanie ”radzenia sobie”. Używam go świadomie, wbrew potocznemu ”rozwiązania problemu”. Uważam, że ani problemu narkomanów, ani innych uzależnionych nie da się rozwiązań, można sobie tylko z nim radzić. Podstawowym problemem w każdym uzależnieniu nie jest to jak zmusić człowieka do nierobienia czegoś, ale jak zbudować w nim przekonanie, że poprzez owo nierobienie nie stanie się gorszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.