Pozycja materiału w rankingach:
Po upojnym wieczorze spędzonym w Teatrze Buffo, mam wrażenie, że One man Show Rafała Rutkowskiego stworzone zostało z myślą o kobietach i dla kobiet.
Dużo mówi się w nim o seksie polskim, jak na stand-up comedy przystało, w kontekście obserwacji socjologicznych, politycznych i obyczajowych. Pada zatem pytanie, czy we współczesnych czasach, miłość może być traktowana przez śmiertelnie poważnych Polaków-katolików, jako zmysłowa i lekka zabawa, a nie jak mająca z tą konwencją niewiele wspólnego, przysłowiowa orka na ugorze? I to rozumiana dosłownie. W końcu w kraju Sarmatów, od wieków związanych z rolą miłości się nie doznaje, miłość się uprawia. Dobrze przynajmniej, że ta nie rośnie na ekologicznych polach nawożonych naturalnym nawozem, zwanym potocznie każdy wie jak. Tak, Rutkowski uderza z grubej rury atakując wszystkie skostniałe formy obwarowane dobrym obyczajem i uświęconą tradycją, która nakazuje zachować milczenie w tej najważniejszej dla świata sprawie. To co ośmiesza Rutkowski i to z czym nie raz musimy się zgodzić, utyskując na te wstrętne współczesne czasy, dokładnie sparafrazował bez mała osiemdziesiąt lat temu, w wierszu o wiele mówiącym tytule "Karta z dziejów ludzkości" jeden z moich ulubionych, nie tylko w dzieciństwie, poetów - Julian Tuwim. Chociaż w tej oto jakże banalnej historyjce nie ma ani słowa na temat wsi: "Spotkali się w święto o piątej przed kinem / Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem/ Tutejsza idiotko! - rzekł kretyn miejscowy - Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?" zawiera się w niej najważniejsza siła i wartość seksu polskiego - jego moc kulturo- i "obyczajotwórcza".Zobacz także:
Artykuły
(27)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 25 | Miejscowość: Sosnowiec | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora: