Facebook Google+ Twitter

"Seks w wielkim mieście", czyli między nami jędzami

Recenzenci filmu "Seks w wielkim mieście" kłamią. On nie jest "trochę gorszy" od serialu. To jego karykatura, a raczej gniot.

Kadr z filmu. / Fot. Fot. Materiały dystrybutora.Wieloodcinkowy pierwowzór HBO opowiadał o niespełnionych marzeniach wielkomiejskich kobiet z sukcesem realizujących swoje zawodowe ambicje. O tym, że przydałby się jeszcze romantyczny związek w stylu Jane Austen, a tu wokół sami bezbarwni panowie albo panowie z problemami. I one sobie tych facetów komentowały, odnosząc się do różnych modnych psychologicznych i socjologicznych teorii oraz ludowych mądrości na temat osobowości, seksu, związków. Robiły to w sposób nowy, postfeministyczny, jak mówią niektórzy, lub po prostu nieco szokujący otwartością. Urocze męskie typolgie, rozmowy o tym, czy rozmiar ma znaczenie, o co kobietom tak naprawdę chodzi w seksie itp. Bohaterki odkrywały tabu współczesnych kobiet, waliły "z grubej rury", autoironicznie, inteligentnie i celnie, zachowując świeżość i klasę. Serialowe trzydziestki dojrzały, a film kinowy na podstawie serialu obnażył marzenia amerykańskich czterdziestolatek.

Brylantowy pierścionek za pięćdziesiąt tysięcy dolarów, luksusowy apartament z garderobą o rozmiarach dużego sklepu. Nie mogłam uwierzyć, że słyszę: "Oh, Big, naprawdę zrobiłeś tę garderobę sam? Tak, zrobiłem to dla ciebie, bo cię kocham Carrie". Pomyślałam: "Czy to co słyszę to prawda? Czy ja sama sobie to zrobiłam i kupiłam bilet na ten film? Carrie Bradshaw urządzająca gigantyczne wesele z przepychem, przy którym z rozrzewnieniem wspominam dyskretny urok burżuazyjnej "Dynastii". Gigantyczne, przytłaczające ekran góry toreb z markowymi zakupami. To już nie jest śmieszne, to przerażające. Paradoksalnie moda wielkich projektantów, piękna sesja ślubna dla Vogue'a są najprzyzwoiciej przygotowanymi sekwencjami filmu i bronią się na ekranie najlepiej. Reszta nadaje się tylko do przedpołudniowego pasma kanału Romantica. Suspens polega mniej więcej na tym: jest ślub, ślubu nie ma, jednak jest ślub. Bohaterki nie mają żadnych przemyśleń: piszczą jak idiotki, robią pozy i miny, zalewają i obżerają się bez wdzięku, popuszczają w majtki (o zgrozo!). One nie są ubrane, są bez gustu poprzebierane.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

a bo oglądam go namiętnie ostatnio i omdlewam z zachwytu:D

no więc Jaguś, o to chodzi, o to chodzi, o bezpretensjonalną rozrywkę:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja właśnie jestem po seansie.
I dzisiaj z doborem repertuaru trafiłam w dziesiątkę, bo po ciężkim dniu pracy to było coś w sam raz dla mnie- "Seks w wielkim mieście" nie wymaga ruszania mózgownicą ani nawet w minimalnym stopniu skupienia uwagi. Myślałam co prawda, że będzie zbliżony do "Diabeł ubiera się u Prady", ale niestety "Diabeł..." "Seks..." zostawia daleko w tyle. Ot filmik na wakacyjne popołudnie po wyjściu z biura.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwszy raz chyba zgodzę się w 1000000% z Klarą. Będę bronić filmu, bo w dalszym ciągu uważam, że był on zabawny i godny obejrzenia. Chodziło o zabawę Nawet mój facet, który nie lubi tego typu filmów wyszedł z kina zadowolony!!!!!!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

droga recenzentko

nie jest istotne co zrobiła powiedziała Carrie, Miranda czy ktokolwiek, co włożyła i co z tego wynika. Analizy nalezy zostawić sledczym z IPN-u.
w takich przypadkach liczy się podejście i poczucie humoru, a raczej jego rodzaj. Mnie gastryczne wstawki akurat śmieszą, np. w każdym filmie Almodavara takie występują i jednych może to żenować innych bawić. I nie ma tu o czym dyskutować.

po prostu poddawanie tego rodzaju analizie jak twoja,takiego filmu jest śmieszne, i tyle. Wystarczyło stwierdzić, film nie spełnił moich oczekwiań. I wszystko na ten temat. Zdarza się.
A nie wymądrzać się nad miałkością postaci i ich żartów. Jeśli nie oglądasz Berrgmana to czym prędzej to napraw a będziesz ustatysfakcjonowana, tam bohater czasem cały 3 godzinny film chadza w 1 ubraniu i zachwyca monologiem;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Klaro. Byłam fanką serialu i dlatego poszłam na ten film. Oczekiwałam niewiele ponad zabawne dialogi i spotkanie z ulubionymi bohaterkami. Nie było moich bohaterek, zamiast nich zobaczyłam 4 bardzo podobne do siebie, niesympatyczne babsztyle. Wbrew temu co sądzisz lubię lekkie kino, chodzę na komedie romantyczne i nie rozumiem jak możesz się boczyć, że kobiecym filmom też stawiam jakiekolwiek wymagania. Może poczujesz się urażona, ale w dalszym ciągu uważam scenę z robieniem w majtki za żenującą i nieśmieszną. Dialogi były drewniane. Wszytkie serialowe postaci straciły do siebie dystans, a wzięcie tego wszystkiego na poważnie dało efekt moim zdaniem szmirowaty. Takie historie z reguły kończą się dobrze, ale dowcip polega na tym, żeby przez chwilę widz mógł się przejąć perypetiami bohaterów. Tu było tak schematycznie, że nie potrafiłam. Tym bardziej, że Big jakoś nagle przestał grać. Może nie da się dobrze zagrać tak bezbarwnej roli. Niektóre brazylijskie seriale mają ciekawszą dramaturgię, bez jaj. Raz się szczerze zaśmiałam, gdy Samantha leżała na stole. Porównaj ten film chociaż z "Ally McBeal", "Dziennikami Bridget Jones", "Diabeł ubiera sie u Prady", "Masz wiadomość", "Cztery wesela i pogrzeb", z "Pretty woman", co ja mówię, z "Nianią" albo nawet z Magdą M. Ja nie oglądam Bergmana i wbrew temu co sądzisz rozróżniam gatunki filmowe. W tym filmie nie było moim zdaniem żadnej interesującej, przykuwającej uwagę sceny (Z wyjątkiem sesji dla Vogue'a - pisałam to, ale widocznie nie przeczytałaś tak naprawdę mojej recenzji). Mnie moda interesuje. Szczerze? Sukienkę ślubną dla Carrie wybrali najsłabszą z wszystkich prezentowanych - w stylu bezy, inne były o wiele ładniejsze). W tym filmie prezentowano kalki z innych filmów, niezdarnie posklejane. Gdyby sama Charlotte piszczała jak 15-latka nie miałabym nic przeciwko temu, zawsze była dziecinna, ale gdy piszczą wszystkie 4 na raz? Nijak tego nie mogłam dopasować do zachowania powściągliwej i sarkastycznej Mirandy? Sama bym z przerażeniem uciekła od takich koleżanek. W serialu każda z kobiet miała swoją osobowość - tu zlały się w głupawą masę. Ich stroje nazwałam przebraniem, bo ubieranie się polega na inspiracji modą. Nie można nałożyć na siebie tylu modnych rzeczy na raz i wyglądać dobrze. Tak ubrane osoby nazywa się "fashion victim", czyli ofiary mody. To jest w złym guście (oczywiście każdemu co się podoba - to jest moje subiektywne zdanie). W serialu pod tym względem były zachowane proporcje i można było się czegoś o stylu czy braku stylu dowiedzieć - Carrie ubierała modnie i ekstrawagancko, Samantha wyzywająco, Charlotte klasycznie i romantycznie, a Miranda biurowo i mało kobieco dla kontrastu. W filmie długometrażowym - wszystko na jedno kopyto. Co z tego, że pokazywali drogie rzeczy, bezładnie. Serialowa Carrie była INTELIGENA nie dlatego, że trzymała w ręku książkę z biblioteki, tylko dlatego, że jej wypowiedzi, świadczyły o inteligencji. W filmie gada banały, a widzowi pokazuje się z książką, żeby dureń wiedział: "uwaga to ja, ta inteligentna". Cały długaśny wątek, gdy bohaterki siedzą na tarasie ciągnie się jak flak. Nic na to nie poradzę, uważam, że film jest nieudany. Lepiej pooglądać w EMPIKU Vogue'a. Nazwałam bohaterki jędzami bo zabrakło im wdzięku, są jak te złe, chciwe macochy Królewny Śnieżki, czy Kopciuszka, tak się prezentuje w filmach negatywne bohaterki, które na koniec "mają za swoje". Można im tylko współczuć. Wynudziłam się, rozczarowałam i może niepotrzebnie zirytowałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Klaro

Komentarz został ukrytyrozwiń

potrzebowałąś intelektulanych wrażeń, trzeba było kupić sobie kolekcję filmów Ingmara Bergmana.

Droga recenzentko, nie wiem czy wiesz, ale takie recenzje to jak strzelanie z armat do muchy. Są śmieszne, choć niezamierzenie.

Tego rodzaju filmy powstają z różnych przyczyn, główną jest zarobienie pieniędzy, niezobowiązujący fan z obrazami stylistycvznych wariacji ciuchowych.
chesz prawdy na temat ludzkich rekacji, nie wybieraj się na filmy, w którym główną rolę gra stylistka, bo to żenujące tak się nadymać, wiesz?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.06.2008 19:01

(+) Bardzo dobrze napisane. Prosze o wiecej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

banał ale prawdziwy phiiii świerku

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.