Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16420 miejsce

Seksafera: Jacek Popecki, sługa posła Łyżwińskiego

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-02-11 11:52

Jacek Popecki, radny Sejmiku Województwa Łódzkiego i asystent posła Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego, spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie. Prokurator zarzuca mu nakłanianie Anety Krawczyk do przerwania ciąży i narażenie życia kobiety.

Tak kończy się kariera technika weterynarii, który dostał się na polityczne salony dzięki służalczej postawie względem Łyżwińskiego. Działacze Samoobrony twierdzą, że poseł nazywał go swoim „psem”.

W czwartek rano policja na polecenie prokuratury zatrzymała Popeckiego w jego mieszkaniu w związku ze śledztwem w sprawie tzw. seksafery. Jest pierwszym działaczem Samoobrony, któremu postawiono zarzuty. Po dwugodzinnym przesłuchaniu łódzcy prokuratorzy wysłali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie radnego. Zarzucają Popeckiemu także usiłowanie wywołania przedwczesnego porodu u Anety Krawczyk poprzez podanie oksytocyny, przeznaczonej dla zwierząt, oraz usiłowanie poplecznictwa i utrudniania śledztwa. Grozi mu za to do 8 lat więzienia.Jacek Popecki przed łódzką prokuraturą Fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Ślepo posłuszny


W Samoobronie mało kto chce wdawać się w dłuższe rozmowy na temat Popeckiego oraz jego roli w tzw. seksaferze. Paweł Frankowski, szef miejskich struktur partii w Łodzi, ucina pytania: – Nie będę się wypowiadał na jego temat. Nawet na wódce z nim nie byłem.
Jacek Popecki z Michałowa koło Tomaszowa Mazowieckiego zaczął interesować się Samoobroną w 2000 roku, przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Nawiązał wtedy kontakt z Łyżwińskim.
Jolanta Mitka, była radna Samoobrony w Sejmiku Województwa Łódzkiego, wspomina: – Był ślepo posłuszny Łyżwińskiemu, jakby nim zauroczony. Wykonywał wszelkie, choćby najbardziej absurdalne polecenia posła. Niektórzy się z niego śmiali. Szybko zyskał przydomek „pies Łyżwińskiego”. Może dlatego błyskawicznie został szefem powiatowych struktur partii? W 2001 roku startował do Sejmu, ale się nie dostał. Został przewodniczącym Samoobrony w powiecie tomaszowskim, potem organizował biuro poselskie Łyżwińskiego.

Stanisław Wiszniewski, członek Rady Wojewódzkiej Samoobrony, zauważa, że Popecki był aktywnym, skutecznym działaczem i jako weterynarz miał dobre kontakty z rolnikami. – Robił wrażenie wręcz nadgorliwego ideowca, więc czasem musieliśmy sprowadzać go na ziemię
– mówi Wiszniewski.
W 2002 roku Popecki został radnym Samoobrony w Sejmiku Województwa Łódzkiego i szefem klubu radnych swojej partii.
Dorota Biskupska-Neidowska (Klub Aktywnych Radnych), która zasiadała w zarządzie województwa poprzedniej kadencji, bardzo źle wspomina Popeckiego. – To człowiek wyjątkowo wredny, napastliwy i agresywny, ze zdolnością do knucia intryg wyssanych z palca. Przed każdą sesją przygotowywał ataki na osoby z konkurencyjnych partii. Wielu wyzywał od kryminalistów. Kreował siebie na wzór cnót.

Przerażony aferami SLD...


Wraz z nim do sejmiku poprzedniej kadencji dostała się Aneta Krawczyk. Popecki nie ukrywał, że poczuł do niej sympatię. Zaprzyjaźnili się.
– Siedziałem koło niej w sejmiku. Była najmłodszą radną, atrakcyjną i jakby trochę zagubioną, więc wspierałem ją psychicznie – mówił „Dziennikowi Łódzkiemu”.
Razem pisali artykuły do partyjnego pisma „Głos Samoobrony”. W marcowym numerze z 2005 roku Krawczyk piętnowała nepotyzm, panujący na pływalni w Radomsku. Dowodziła tego, pisząc, że szef pływalni zatrudnił tam swoją córkę. Popecki w tym samym wydaniu bił na alarm, przerażony aferami w SLD.
Tuż po wybuchu seksafery komentował wydarzenia, parafrazując naprędce początek „Pieśni o spustoszeniu Podola przez Tatarów” Jana Kochanowskiego.
„Samoobrona leży spustoszona, a poganiec sprośny, siedząc nad trupem, dzieli łup żałosny” – recytował. Nie wiedział jeszcze, że tego samego dnia wieczorem w programie „Teraz my” Aneta Krawczyk opowie, jak kilkakrotnie aplikował jej oksytocynę, żeby doprowadzić do przedwczesnego porodu i śmierci jej najmłodszej córki.

Tamtego grudniowego wieczoru Popecki stał się jednym z czarnych charakterów seksafery. Aneta Krawczyk zdradziła też, że kiedy trafiła na porodówkę, towarzyszył jej Popecki. Opowiadała, że gdy urodziła zdrową dziewczynkę, starał się nakłonić ją do oddania dziecka. Nie potrafi jednak logicznie wytłumaczyć, dlaczego poprosiła go, by został ojcem chrzestnym 4-letniej dziś Weroniki. – Jakoś tak wyszło. Wtedy byłam jeszcze aktywną działaczką partii i zależało mi na utrzymaniu pozycji – mówi Krawczyk.
Wydawało się jednak, że telewizyjne wyznanie Krawczyk nie zrobiło na Popeckim żadnego wrażenia. Nadal brylował w sejmiku. Chętnie opowiadał też „Dziennikowi Łódzkiemu” o słabości swojej koleżanki do Stanisława Łyżwińskiego. – Jak zażartowałem, że poseł woli rude od brunetek, ona wzięła to na serio. Kupiła sobie na specjalne okazje rudą perukę – mówił.

W dobrym humorze


Najwyraźniej jednak robił dobrą minę do złej gry. 11 grudnia przyjechał do prokuratury, mimo że nie został wezwany na przesłuchanie. Złożył oświadczenie, w którym stwierdził, że ojcem Weroniki, córki Anety Krawczyk, jest Marek Celner, były działacz Samoobrony z Tomaszowa, obecnie tomaszowski radny Platformy Obywatelskiej i przedsiębiorca (późniejsze badania genetyczne to wykluczyły).
– Kiedy Aneta była w ciąży, zdradziła mi, kto jest ojcem dziecka i prosiła, aby zachować to w tajemnicy
– powiedział Popecki. Dodał, że dopiero gdy Krawczyk oświadczyła, iż ojcem dziecka jest Łyżwiński, a po badaniach genetycznych okazało się to nieprawdą, poczuł się zwolniony z zachowania tajemnicy.
Choć nad głową Popeckiego zbierały się coraz czarniejsze chmury, zachowywał doskonały humor. Nie zaniepokoił się nawet, gdy w połowie grudnia Andrzej Lepper wyrzucił z Samoobrony Stanisława Łyżwińskiego, szefa partii w Łódzkiem. Kilka dni później działacze spotkali się z jego następcą – posłem Krzysztofem Sikorą. Na zebraniu namawiali Popeckiego, żeby zawiesił działalność w partii. On stanowczo się na to nie zgadzał. Podkreślał, że jest niewinny i nie grożą mu żadne zarzuty.
W ostatnią środę po południu zapraszał znajomych do swego domu na imprezę. Kilka godzin przed zatrzymaniem w telefonicznej rozmowie z „DŁ” przekonywał, że seksafera to nic innego, jak intryga zawiązana po to, żeby rozbić koalicję. Zaprzeczał, jakoby podał oksytocynę Anecie Krawczyk. Mówił, że nie trzeba być weterynarzem, aby kupić preparat – na przykład od dobrego znajomego Anety Krawczyk...

W tych podszytych złośliwością komentarzach słychać już było strach. Być może dowiedział się, że prokuratura przesłuchała asystentkę byłej piotrkowskiej posłanki Doroty Kwaśniewskiej (najpierw Samoobrona, później PSL). Według Anety Krawczyk, właśnie ta asystentka miała widzieć, jak Popecki aplikował jej oksytocynę. Prokuratura nie ujawnia, co zeznała asystentka, ale niewykluczone, że to dzięki jej słowom Popecki trafił do aresztu. Być może jednak znalazł się tam dlatego, że Krawczyk przekazała prokuraturze nagranie swojej rozmowy z Popeckim, który nieoczekiwanie odwiedził ją w domu i proponował, żeby wycofała się z oskarżeń o molestowanie seksualne wobec liderów Samoobrony. Kobieta otrzymała po tym incydencie policyjną ochronę.

Krawczyk wróci do gry?


Władze partii nie chcą jeszcze oceniać Popeckiego.
– Ponieważ po odejściu Łyżwińskiego Rada Wojewódzka partii właściwie nie działa, sprawę pana Popeckiego przedyskutujemy w przyszłym tygodniu na spotkaniu prezydium Rady Krajowej. Jest zbyt wiele znaków zapytania, żeby zastosować wobec niego kroki dyscyplinarne w trybie pilnym – mówi Mateusz Piskorski, rzecznik Samoobrony.
Poseł Krzysztof Sikora, koordynator Samoobrony w Łódzkiem, dodaje, że zachowanie Anety Krawczyk jest sprzeczne z logiką. – Kolegowali się, bywała u niego w domu, poprosiła go na ojca chrzestnego. A teraz poprosiła o ochronę, bo obawia się o życie dziecka. Mam wrażenie, że chodzi o wyrobienie przekonania, że Andrzej Lepper wydał zarządzenie, żeby elementem rozmowy kwalifikacyjnej przy przyjmowaniu do pracy były łóżka działaczy. To jakaś paranoja!
Niezależnie od tego, czy Popecki zostanie usunięty z partii, ma duże kłopoty. Może na nich skorzystać, i to bardzo, Aneta Krawczyk. Sam raczej nie zrzeknie się funkcji, ale jeśli zostanie prawomocnie skazany, radni sejmiku zapowiadają, że gotowi są głosować za pozbawieniem go mandatu. Wtedy, zgodnie z ordynacją wyborczą, na jego miejsce wejdzie właśnie Aneta Krawczyk.

Magdalena Hodak, Anna Kulik

Śledztwo...

...w sprawie tzw. seksafery wszczęte zostało na początku grudnia po tym, jak Aneta Krawczyk, była radna Samoobrony w łódzkim sejmiku i była dyrektor biura poselskiego Stanisława Łyżwińskiego, ujawniła, że pracę w partii dostała za usługi seksualne świadczone Łyżwińskiemu i Andrzejowi Lepperowi. Krawczyk twierdzi też, że ojcem jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, jednak badania DNA to wykluczyły. Wczoraj Jerzy Engelking, zastępca prokuratora generalnego, poinformował, że testy DNA wykluczyły także ojcostwo Leppera.
Prawdopodobnie do końca lutego prokuratura skieruje do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu posła Łyżwińskiego. Dotąd zarzuty w śledztwie przedstawiono jednej osobie. Były działacz Samoobrony z Myślenic Franciszek I. jest podejrzany o poplecznictwo i podżeganie do składania fałszywych zeznań. Grozi za to do pięciu lat więzienia.
W sprawie przesłuchano już blisko 150 osób.


Samoobrona pod lupą

Szef Samoobrony Andrzej Lepper stwierdził wczoraj, że prokuratura prowadzi „szeroko zakrojoną działalność” przeciwko jego partii. Zapowiedział, że zażąda wyjaśnień w tej sprawie od premiera i ministra sprawiedliwości.
Podczas konferencji prasowej Lepper mówił, że działacze Samoobrony są wypytywani przez prokuratorów o finanse partii, choć zostali wezwani
w zupełnie innych sprawach, głównie seksafery.
– To, co się dzieje w prokuraturach przy zamkniętej kurtynie, świadczy
o tym, że ktoś tym wszystkim steruje (...). Te działania się nasilają. Chcemy wiedzieć co się dzieje, kto zlecił te postępowania i na czyje polecenie.
Lepper ujawnił, że w Samoobronie odbywa się kontrola urzędu skarbowego.
Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej, powiedział, że „niektórzy świadkowie przekazali pewne informacje, mogące wskazywać na ewentualne popełnienie przestępstw publiczno-skarbowych”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.