Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25951 miejsce

Seksistowskie skrzywienie nauki a podejście genderowe

Tradycyjnie to zawsze mężczyźni byli uważani za bardziej chwiejnych w sprawach prokreacyjnych i matrymonialnych. To od ostatecznego przekonania kawalera zależało, czy para sformalizuje związek i czy zdecyduje się na potomstwo.

Mężczyzna a rozrodczość


Tymczasem jakiego artykułu, opracowania czy analizy na tematy demograficzne bym nie czytał, nigdzie nikt nawet nie zająknie się o mężczyznach. Zwłaszcza raporty różnych agend ONZ, który powinien działać w imieniu całej ludzkości, brylują w pomijaniu zagadnień związanych z płcią mądrzejszą. Wszędzie tylko opracowania dotyczące kobiet. A to o edukacji seksualnej kobiet, a to o dostępie kobiet do antykoncepcji, a to o zamożności kobiet, a to o wykształceniu kobiet… I nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, że w zamożnych społeczeństwach również mężczyźni mają inne zajęcia niż tylko klepanie dzieci, czy że wykształceni mężczyźni mają też inne ambicje niż tylko uzyskać prestiżową godność głowy licznej rodziny. Nikogo nie oświeci, że kobiety pragną potomstwa bardziej niż mężczyźni, którzy częściej wolą się zabezpieczyć i poprzestać na seksie, a więc że to od edukacji seksualnej mężczyzn i ich dostępu do antykoncepcji mogą w sporej mierze zależeć wskaźniki demograficzne.

Pomijanie mężczyzn jako tematu badań w dziedzinie demografii to jednak tylko początek seksistowskich niedomagań tej dziedziny nauki. Jeszcze bardziej żenujące jest bowiem pomijanie przez nią mężczyzn w swojej metodologii badań. Z zupełnie nieuzasadnionych naukowo przyczyn współczynnik dzietność liczy się w demografii jako liczbę dzieci jaką przy panujących w danym roku trendach urodziłaby przeciętna kobieta w ciągu swojego życia, mimo że równie dobrze – albo raczej równie źle – można by tę liczbę dzieci odnosić do przeciętnego mężczyzny.

Tymczasem dzietność powinna być liczona jako liczba dzieci przypadających na parę ludzi. Założenie, że proporcje płci będą w każdym społeczeństwie wynosiły 1:1, jest bowiem zupełnie błędne. Podobnie jak założenie, że kobiety będą rodziły taką samą ilość dzieci niezależnie od liczby mężczyzn przypadających na jedną kobietę.

Proporcja płci


Odnośnie pierwszego założenia, społeczeństwo, w którym na jedną kobietę przypada 2,1 dziecka, będzie się demograficznie znacznie różnić w zależności od tego, jaka jest w nim proporcja mężczyzn i kobiet. Jeżeli w takim społeczeństwie na jednego mężczyznę przypada więcej niż jedna kobieta, to będzie w nim miał miejsce przyrost naturalny i społeczeństwo będzie się rozrastać. Gdy w tego typu społeczeństwie na jedną kobietę będzie przypadać jeden mężczyzna, będzie ono stabilne demograficznie, zachowując prostą wymianę pokoleń. Natomiast gdy w takim społeczeństwie na jedną kobietę będzie przypadać więcej niż jeden mężczyzna, będzie ono wykazywać ujemny przyrost naturalny i kurczyć się, nie zachowując nawet prostej wymiany pokoleń. To samo tyczy się społeczeństwa, w którym 2,1 dziecka przypada na jednego mężczyznę a kobiet jest mniej niż jedna na jednego mężczyznę, równo jedna na jednego mężczyznę i więcej niż jedna na jednego mężczyznę.
Planowanie rodziny

Czytaj dalej ->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.