Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Seksowny powrót Justina Timberlake'a?

Pozycja materiału w rankingach:

21201 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 8pkt

Oceń:

Seksowny powrót Justina Timberlake'a?


Miał być seksowny powrót, miały być piosenki o miłości, a wyszło zupełnie inaczej. Nowa płyta Justina Timberlake'a „Future sex/Love sounds” nadaje się bardziej do klubu ze striptizem niż na dyskotekowe szaleństwa czy romantyczną kolację

okładka płytyFuture sex/Love sounds miał być muzycznym hitem roku. Miał również wywołać nie lada zamieszanie. Nie dość, że premiera krążka młodego Timberlake'a (nie bez przypadku) odbyła się 11 września (w piątą rocznicę ataku terrorystycznego na WTC), to podobno inne gwiazdy (m.in. sama Beyonce Knowles czy też Robbie Williams) w obawie przed konfrontacją z najnowszym albumem wokalisty postanowiły przesunąć premiery swoich własnych albumów. Ich niepokój okazał się jednak zupełnie bezpodstawny, bo choć Timberlake na swojej najnowszej płycie zaskakuje słuchacza praktycznie wszystkim (w szczególności swym – nad wyraz zniewieściałym – głosem), to mimo wszystko płyta jest stanowczo przebarwiona.

Na nowym albumie Timberlake'a nie doszukamy się hitów na miarę tanecznego Rock your body , czy też Cry me a river , bowiem Justin zupełnie zmienił swój wizerunek. Zrezygnował z delikatnego i wymuskanego chłopca, przybierając postać zaczepnego, stanowczego faceta z kilkudniowym zarostem. Muzycznie także przeszedł wielką metamorfozę. Kompozycje na Future sex/Love sounds są nietypowe. Chwilami utwory stają się agresywne. Timberlake niepotrzebnie starał się urozmaicić je o elektroniczne brzmienia (co można zauważyć przede wszystkim na singlu SexyBack , oraz w utworze Sexy Ladies ). Przez to cała płyta jest zupełnie niespójna.

Chcąc nadać albumowi trochę erotyki (o czym świadczy sam tytuł krążka) młody wokalista przedobrzył, uzyskując wręcz pornograficzny efekt w postaci nieco „hardcoreowych pościelówek”. Balansuje on pomiędzy różnymi gatunkami muzycznymi, nie potrafiąc jednocześnie znaleźć swojego własnego stylu. Raz jest za cicho, raz za głośno, a to za miękko, a to z kolei zdecydowanie za twardo. Przede wszystkim jednak jest sztucznie. Taka też jest ta płyta, na której widać niezdecydowanie Timberlaka, który nie do końca wiedział którą drogą pójść.

Syndrom drugiej płyty – tylko to można powiedzieć na obronę Future sex/Love sounds . Pozostaje także mieć nadzieję, że przy trzecim albumie Justin Timberlake przejdzie kolejną ekstremalną metamorfozę i nagra coś przy czym nie będzie chciało się wyłączać telewizora, lub też całkowicie ściszać radia. Wszyscy jednak wiemy, czyją matką jest nadzieja...


ap
Paweł Michaluk OFFline profil autora

Autor: Paweł Michaluk

Napisz do autora

Artykuły (2) Galerie (0) Średnia ocen (2.60)

Miejscowość: Łobez | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

OLa Celna 16.09.2007 19:13

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 28

po przeczytaniu tej "recenzji" tudzież artykulu... zwątpilam ostatecznie.. stary albo jestes głuchy.. albo nie posiadaszz organuu typu uchoo ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kasia Z. 17.12.2006 00:06

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 25

nie podoba mi się ta recenzja. zniewieściały głos? tak bym tego nie nazwała. wysoki głos u faceta to zjawisko rzadsze w muzyce, ale jednak. bo chyba nazwisko Michaela Jacksona wszystkim 'troszeczkę' mówi, nie? a płyta jest bardzo dobra. z chłopczyka z loczkami stał się nareszcie mężczyzną. ma świetny styl, wpadające w ucho piosenki, nadające się na każdą okazję. nigdy nie byłam w klubie ze striptizem, za to wiem, że na dyskotece "Future Sex [...]" brzmi świetnie. ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewelina Kondratowicz 06.10.2006 22:01

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 34

pozytywnie, aczkolwiek możnaby spodziewac się czegoś lepszego... na impreze, żeby się odstresować... ogólnie za dyużo ballad. Ale Justyś ewidentnie dojrzewa.. no i troche u się ciałko zmieniło :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patryk Latacz 29.09.2006 08:33

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 36

Ja tej płyty słucham w domu, na striptiz nie chadzam... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

impon derabilia 19.09.2006 19:58

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 25

Produkcja nie zachwyca ?? Timbaland wszechobecny spisał się na 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Z. 17.09.2006 11:52

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 32

w sumie zgadza się z recenzją... Płyta nie jest tak "bujająca" i przebojowa jak poprzednia. Produkcja wcale też nie zachwyca, to powinnien być główny atut tej płyt. Ogólnie bardzo się zawiodłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oliwia Piotrowska 15.09.2006 09:20

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 33

"Timberlake niepotrzebnie starał się urozmaicić je o elektroniczne brzmienia" - a wcześniej to była muzyka gitarowa ?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.