Pozycja materiału w rankingach:
Miał być seksowny powrót, miały być piosenki o miłości, a wyszło zupełnie inaczej. Nowa płyta Justina Timberlake'a „Future sex/Love sounds” nadaje się bardziej do klubu ze striptizem niż na dyskotekowe szaleństwa czy romantyczną kolację
Future sex/Love sounds
miał być muzycznym hitem roku. Miał również wywołać nie lada zamieszanie. Nie dość, że premiera krążka młodego Timberlake'a (nie bez przypadku) odbyła się 11 września (w piątą rocznicę ataku terrorystycznego na WTC), to podobno inne gwiazdy (m.in. sama Beyonce Knowles czy też Robbie Williams) w obawie przed konfrontacją z najnowszym albumem wokalisty postanowiły przesunąć premiery swoich własnych albumów. Ich niepokój okazał się jednak zupełnie bezpodstawny, bo choć Timberlake na swojej najnowszej płycie zaskakuje słuchacza praktycznie wszystkim (w szczególności swym – nad wyraz zniewieściałym – głosem), to mimo wszystko płyta jest stanowczo przebarwiona.Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(2.60)
Miejscowość: Łobez | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kasia Z. 17.12.2006 00:06
nie podoba mi się ta recenzja. zniewieściały głos? tak bym tego nie nazwała. wysoki głos u faceta to zjawisko rzadsze w muzyce, ale jednak. bo chyba nazwisko Michaela Jacksona wszystkim 'troszeczkę' mówi, nie? a płyta jest bardzo dobra. z chłopczyka z loczkami stał się nareszcie mężczyzną. ma świetny styl, wpadające w ucho piosenki, nadające się na każdą okazję. nigdy nie byłam w klubie ze striptizem, za to wiem, że na dyskotece "Future Sex [...]" brzmi świetnie. ;]
Ewelina Kondratowicz 06.10.2006 22:01
pozytywnie, aczkolwiek możnaby spodziewac się czegoś lepszego... na impreze, żeby się odstresować... ogólnie za dyużo ballad. Ale Justyś ewidentnie dojrzewa.. no i troche u się ciałko zmieniło :D
Patryk Latacz 29.09.2006 08:33
Ja tej płyty słucham w domu, na striptiz nie chadzam... ;)
impon derabilia 19.09.2006 19:58
Produkcja nie zachwyca ?? Timbaland wszechobecny spisał się na 5+
Andrzej Z. 17.09.2006 11:52
w sumie zgadza się z recenzją... Płyta nie jest tak "bujająca" i przebojowa jak poprzednia. Produkcja wcale też nie zachwyca, to powinnien być główny atut tej płyt. Ogólnie bardzo się zawiodłem.
Oliwia Piotrowska 15.09.2006 09:20
"Timberlake niepotrzebnie starał się urozmaicić je o elektroniczne brzmienia" - a wcześniej to była muzyka gitarowa ?!