Facebook Google+ Twitter

Seksowny powrót Justina Timberlake'a?

Miał być seksowny powrót, miały być piosenki o miłości, a wyszło zupełnie inaczej. Nowa płyta Justina Timberlake'a „Future sex/Love sounds” nadaje się bardziej do klubu ze striptizem niż na dyskotekowe szaleństwa czy romantyczną kolację

okładka płytyFuture sex/Love sounds miał być muzycznym hitem roku. Miał również wywołać nie lada zamieszanie. Nie dość, że premiera krążka młodego Timberlake'a (nie bez przypadku) odbyła się 11 września (w piątą rocznicę ataku terrorystycznego na WTC), to podobno inne gwiazdy (m.in. sama Beyonce Knowles czy też Robbie Williams) w obawie przed konfrontacją z najnowszym albumem wokalisty postanowiły przesunąć premiery swoich własnych albumów. Ich niepokój okazał się jednak zupełnie bezpodstawny, bo choć Timberlake na swojej najnowszej płycie zaskakuje słuchacza praktycznie wszystkim (w szczególności swym – nad wyraz zniewieściałym – głosem), to mimo wszystko płyta jest stanowczo przebarwiona.

Na nowym albumie Timberlake'a nie doszukamy się hitów na miarę tanecznego Rock your body , czy też Cry me a river , bowiem Justin zupełnie zmienił swój wizerunek. Zrezygnował z delikatnego i wymuskanego chłopca, przybierając postać zaczepnego, stanowczego faceta z kilkudniowym zarostem. Muzycznie także przeszedł wielką metamorfozę. Kompozycje na Future sex/Love sounds są nietypowe. Chwilami utwory stają się agresywne. Timberlake niepotrzebnie starał się urozmaicić je o elektroniczne brzmienia (co można zauważyć przede wszystkim na singlu SexyBack , oraz w utworze Sexy Ladies ). Przez to cała płyta jest zupełnie niespójna.

Chcąc nadać albumowi trochę erotyki (o czym świadczy sam tytuł krążka) młody wokalista przedobrzył, uzyskując wręcz pornograficzny efekt w postaci nieco „hardcoreowych pościelówek”. Balansuje on pomiędzy różnymi gatunkami muzycznymi, nie potrafiąc jednocześnie znaleźć swojego własnego stylu. Raz jest za cicho, raz za głośno, a to za miękko, a to z kolei zdecydowanie za twardo. Przede wszystkim jednak jest sztucznie. Taka też jest ta płyta, na której widać niezdecydowanie Timberlaka, który nie do końca wiedział którą drogą pójść.

Syndrom drugiej płyty – tylko to można powiedzieć na obronę Future sex/Love sounds . Pozostaje także mieć nadzieję, że przy trzecim albumie Justin Timberlake przejdzie kolejną ekstremalną metamorfozę i nagra coś przy czym nie będzie chciało się wyłączać telewizora, lub też całkowicie ściszać radia. Wszyscy jednak wiemy, czyją matką jest nadzieja...


ap

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

po przeczytaniu tej "recenzji" tudzież artykulu... zwątpilam ostatecznie.. stary albo jestes głuchy.. albo nie posiadaszz organuu typu uchoo ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie podoba mi się ta recenzja. zniewieściały głos? tak bym tego nie nazwała. wysoki głos u faceta to zjawisko rzadsze w muzyce, ale jednak. bo chyba nazwisko Michaela Jacksona wszystkim 'troszeczkę' mówi, nie? a płyta jest bardzo dobra. z chłopczyka z loczkami stał się nareszcie mężczyzną. ma świetny styl, wpadające w ucho piosenki, nadające się na każdą okazję. nigdy nie byłam w klubie ze striptizem, za to wiem, że na dyskotece "Future Sex [...]" brzmi świetnie. ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

pozytywnie, aczkolwiek możnaby spodziewac się czegoś lepszego... na impreze, żeby się odstresować... ogólnie za dyużo ballad. Ale Justyś ewidentnie dojrzewa.. no i troche u się ciałko zmieniło :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tej płyty słucham w domu, na striptiz nie chadzam... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Produkcja nie zachwyca ?? Timbaland wszechobecny spisał się na 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

w sumie zgadza się z recenzją... Płyta nie jest tak "bujająca" i przebojowa jak poprzednia. Produkcja wcale też nie zachwyca, to powinnien być główny atut tej płyt. Ogólnie bardzo się zawiodłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Timberlake niepotrzebnie starał się urozmaicić je o elektroniczne brzmienia" - a wcześniej to była muzyka gitarowa ?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.