Facebook Google+ Twitter

Semantycznego nadużycia odsłona kolejna

W reklamie kandydata PiS na stanowisko prezydenta Warszawy, emitowanej w Radiu Zet, podawana jest zakamuflowana informacja, iż współczesny Herkules posprzątał stajnię Augiasza.

To, że w reklamie uwydatnia się wyłącznie pozytywy reklamowanej osoby, usługi, czy też produktu..., to oczywista i ogólnie przyjmowana norma. Jednak reklama, choć w wybiórczy sposób, to jednak ma zawierać informacje prawdziwe. Zatem w takich kategoriach – kategoriach prawdy – zacząłem rozpatrywać płatną reklamę komitetu wyborczego. I okazuje się, że kandydat, który wypowiada słowa: „mam najlepszy plan dla Warszawy” jest tytanem pracy. Wszak w reklamie informacje podawane są w liczbie pojedynczej.

„Zainicjowałem”, „pokazałem”, „zdobyłem”, „przyciągnąłem” itd. mówi w niej Kazimierz Marcinkiewicz. „Zainicjował”, „podwyższył”, „walczy” itd. dodaje lektor. Na dodatek wszystko dopełnione jest jakże sugestywnie – „to tylko część załatwionych spraw”. W świetle powyższych treści bezcelowe jest zatem dalsze zatrudnianie urzędników w warszawskim Urzędzie Miasta, skoro i tak wszystko co pozytywne i czym można się pochwalić zrealizował jeden człowiek – Kazimierz Marcinkiewicz.

Fakt, przydałby się taki współczesny Herkules i to nie tylko w Warszawie. Jednak nie Herkules, który przypisuje sobie i przypisują mu niektórzy (m.in. lektor czytający treść reklamy) dokonania całej rzeszy ludzi. To, że stanął na ich czele nie znaczy przecież, że to on wykonał określoną pracę. Różnica pomiędzy ostatecznym zatwierdzeniem, czy też ratyfikowaniem czegoś, a przygotowaniem i zrealizowaniem tego jest duża. I przypisywanie sobie czyich dokonań raczej trudno uznać za semantyczne nadużycie, tylko należy zakwalifikować jako kradzież dorobku kogoś innego. A pozorny Herkules zapędził innych do sprzątania augiaszowych zaniedbań.

I dziwić powinna bierność komitetu wyborczego Hanny Gronkiewicz – Waltz. Przecież doniesienie do prokuratury powinno zostać złożone bezpośrednio po pierwszej emisji reklamy Kazimierza Marcinkiewicza. A jak na razie nie podniesiono nawet larum w tej sprawie.

Czyżby tak popularna ostatnio walka na spoty reklamowe stała się już elementem przeszłości? A cały sztab ludzi odpowiedzialnych za reklamę nie zwracał uwagi w jaki sposób prezentowany jest kontrkandydat. Wydaje się to mało prawdopodobne, więc może samochwalstwo i przypisywanie sobie efektów czyjejś pracy jest już w Polsce normą. Gdyby tak w rzeczywistości było, to czas na płacz i lament maluczkich nastał, bo ich praca, nie jest już ich dziełem!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

I co, zacząć mówic o wchłonięciu Rusi. Oj, chyba Ukraińcy nie będą za.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie kandydaci na prezydenta Warszawy czytali o królu co to zastał inną stolicę drewnianą a pozostawił murowaną.
Także nie wspomniano o inncy osobach, pewnie sam postawił...
Oczywiście, masz rację - tego typu zwroty (ja) są nie na miejscu. Tak i Wałęsa o sobie mawia. Ludzie skromni nie powinni tak oznajmiać o swych sukcesach. Bo może wszyscy wyjedziemy do Irlandii a wódz powie - ja to wszystko popilnuję po wyłączeniu światła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.