Facebook Google+ Twitter

Sen mara, Bóg wiara czyli chorowanie na wiosnę

Obudziłam się dziś rano "zlana potem". Nie fizycznie a psychicznie. Dziwne doświadczenie. Nie pamiętałam snu ale moja sąsiadka od razu wiedziała co się stało. "To zmora"- obwieściła pewnie. A ja myślałam, że to tylko zapalenie oskrzeli.

 / Fot. Bez moderacjiJeszcze niedawno, gdy publiowałam recenzję książki W.Woolf O Chorowaniunie przypuszczałam, że będę niczym autorka przykuta do łóżka, okresowo i niegroźnie ale słowo "przykuta" ma swój ciężar. Ma też potencjał.

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Kmakovs_107.jpg / Fot. Wikimedia"To zmora" - powiedziała sąsiadka pewnie. "Jak to zmora?" - zdziwiłam się - "Przecież dostałam antybiotyk. Mam szmery i wogóle to taka "chorobliwa" pora roku" - dodałam. "Oj tam. Zmora czyli mara, nie znasz tego powiedzienia? Sen mara, Bóg wiara?". Znałam. Niepewnie przyglądałam się sąsiadce, sama nie wiedząc co sądzić o jej rewelacjach. Zmory to nic innego jak grzeszne dusze. Potępione, skrzywdzone, feministki, siódme córki, osoby ze zrośniętymi brwiami albo te o różnokolorowych oczach. To tak z grubsza. Listę na pewno dałoby się rozszerzyć.

Sprawdziłam w Google informacje o zmorach. "Zmora żywi się krwią. Sadowi się na piersiach śpiącej osoby, przyciska piersi kolanami i powoduje uderzenie krwi do głowy". - Acha, stąd ten ból głowy. "Ofiara zmory traci siły i energię, które później odzyskuje w naturalny sposób". - No to już wiem, czemu budze się taka słaba. "Człowiek dręczony przez zmorę jęczy, poci się i rzuca się na łóżku". - Dokładnie tak było ostatniej nocy! Coś gniotło mnie w piersi tak, że ledwie oddychałam. Mój Ukochany był pełen wątpliwej kpiny. Ale to, że nikogo nie było w pokoju to oczywiste. "Gdy osoba zaatakowana przez zmorę budziła się, ta natychmiast uciekała".

Nie zostało mi nic innego jak zastosować opcje alternatywną. Zażyłam antybiotyk, syrop i inne medykamenty. Zgodnie ze starym powiedzieniem "Panu Bogu świeczkę a Diabłu ogarek", położyłam się w łóżku odwrotnie, z głową w nogach. Nogi skrzyżowałam. Przedtem z bardzo poważną miną, dałam mojemu Ukochanemu wydrukowaną instrukcję. "By pomóc śpiącemu, którego dręczy zmora, należało zbliżyć się z butelką w prawej ręce, a lewą ręką zagarnąć od głowy śpiącego ku stopom, następnie zakryć ręką i zakorkować naczynie. Butelkę z pochwyconą zmorą należało utopić lub wrzucić w ogień. W wodzie długo słychać kwilenie podobne do kwilenia małego dziecka, w ogniu, gdy pęknie szkło słychać pisk oparzonej zmory, która wraz z dymem jako czarna pręga uchodzi kominem."

Jutro będziemy zajmować się butelką. Najważniejsze żebym się nie przekręciła na wznak...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Zmora okiełznana. Dziękuję za uwagi. Artykuł chętnie przeczytam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PS. Polecam do odszukania juz niebawem art. pt: "Opętanie i nawiedzenie, złe duchy i demony"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga kolezanko - w kwestii sposobu na zmore - nogi wyzej od glowy ulozone na poduszcze w dotychczasowym miejscu glowy - TAK, ale juz nie koniecznie skrzyzowne (pozniejsz analecialosc chr-janska?)... To poprawia krazenie, a tym samym spac powinnas lepioej (i zmory sie pozbyc)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli lwica (zodiakalna oczywiście - chociaż nie wiem jak tam życiu osobistym) w formie już jak widzę :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W zdrowym ciele zdrowy duch. A wiadomo człowiek ma tyle lat na ile się czuje. A duch i czucie to prawie to samo.
W instrukcji wielkości nie było. Wziełam słoik po śledziach. Bo pusty po świętach. Śledzie dobre, domowej roboty to jak zmora ma "smaka" to ją ani chybi znęci. Tak myślałam. A dziś... Oddech prawie pełną piersią! Słoik zakręcony. Zastanawiam się czy nie zacząć nim szantażować jako bronią biologiczną?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś w tym jest-ja miewam to ...ale to mo że być...związane z.....wiekiem!:)-ale ...nie koniecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A w instrukcji napisane jak duże to jest i jakiej wielkości słoik potrzebny.
Zaśnij po prostu normalnie i obudź się śliczna jak zawsze :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe Ewo - ja mysle, że zamiast butelki daj ukochanemu słoik - bo zmora, jako pomiot babski przez ciekawośc ani chybi do słoika wlezie; z butelkami miała już do czynienia i zagonic sie łatwo nie da.:)))
A uczona sąsiadka niech pomoże ujarzmic zmorę i postawi solidne bańki.!
Zdrówka życzę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.