Facebook Google+ Twitter

Senatora odwaga czy konieczność? Piesiewicz rezygnuje ze startu

Krzysztof Piesiewicz zrezygnował ze startu w wyborach do Senatu. Czy słusznie? Czy decyzja senatora podyktowana jest poczuciem odpowiedzialności za błędy przeszłości, czy jest jednak wyłącznie obawą o brak akceptacji ze strony wyborców?

Przede wszystkim jest decyzją odważną. I w zasadzie jedyną możliwą – wbrew wszelkim spekulacjom komentatorów i publicystów, którzy mieli różne zdanie o zasadności podjęcia rywalizacji przez Piesiewicza w wyborach. Także wbrew rozważaniom samego senatora, który długo krył się z ostateczną deklaracją w sprawie swojego startu do parlamentu. Wielokrotnie Piesiewicz również sam wygłaszał na ten temat niespójne deklaracje - na przełomie lipca i sierpnia w wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita" zapierał się w twierdzeniach, że musi jeszcze "wiele przemyśleć" i skonsultować decyzję na temat startu z bliskimi, by dwa dni później w rozmowie z Tomaszem Lisem dla innej gazety ogłosić, że z pewnością w wyborach wystartuje – wbrew wszelkiej krytyce i rodzących się z niej wątpliwościom. Można przypuszczać, że te dwa wywiady przeprowadzone zostały mniej więcej w tym samym czasie, a jednak deklaracje w nich zawarte były zupełnie różne. Czy Piesiewicz wówczas faktycznie tak się wahał, by zmieniać decyzję w ciągu zaledwie kilku godzin, czy z jego strony była to wyłącznie chłodna kalkulacja i gra w budowanie napięcia- wie tylko on sam.

Czytaj także:Krzysztof Piesiewicz wystartuje w wyborach do Senatu


Decyzję o rezygnacji z udziału w wyborach Piesiewicz podjął bardzo szybko. Jeszcze tego samego dnia scenarzysta gościł w radiu TOK FM i wspominał, że kilka godzin po audycji ma spotkanie z członkami swojego komitetu wyborczego. W ten sam wieczór nagle zrezygnował. Wydaje się, że Piesiewicz zrozumiał rzecz zasadniczą - że jemu samemu, biorąc pod uwagę cały dramat, jakiego doświadczył w ostatnich latach, nie będzie na rękę ponowne ubieganie się o mandat senatorski. Pomimo wielu głosów wsparcia, które wprawdzie nie równoważyły powszechnej krytyki i sceptycyzmu wobec startu senatora, ale niewątpliwie dawały mu nadzieję na zrozumienie ze strony wyborców. Pytanie tylko, czy zrozumienie w tym przypadku bezwarunkowo oznaczałoby akceptację, wyrażoną w postawionych krzyżykach obok nazwiska senatora na wyborczej karcie. Zrozumienie bowiem to jedno, a akceptacja, wiążąca się w jakiś sposób z negacją dawnych występków Piesiewicza i pozbawieniu ich znaczenia - to drugie.

Zobacz też: Piesiewicz zrezygnował ze startu w wyborach


Piesiewicz zdecydował się na ten krok pomimo że tym samym pozbawił się zasłony w postaci immunitetu, którego zdecydowanie zresztą bronił. Nasuwa się w związku z tym pytanie: czy Piesiewicz, tak stanowczo upierając się przy przysługującej mu możliwości ochrony dzięki immunitetowi, bał się procesu? Ale jeśli się bał, to dlaczego tak uparcie stał na straży swej niewinności? Dlaczego przyprawiał sobie sam konsekwentnie łatkę ofiary? Czy uczciwy człowiek nie powinien walczyć o dobre imię, choćby miał to robić przed sądem? Jeśli senator chciał udowodnić swoją niewinność i odbudować przez to choć w części swój nadszarpnięty wizerunek, immunitet paradoksalnie mu nie pomagał. Wręcz przeciwnie. Ta niechęć do zrzeczenia się immunitetu nie tylko senatorowi nie przynosiła korzyści, a rodziła nowe wątpliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Mnie się wydaje, że każdy poseł i senator powinien mieć czystą przeszłość i czystą teraźniejszość. I jeśli cośkolwiek złego w postępowaniu naszych wybrańców wyjdzie na jaw, zaraz na to powinna zareagować komisja etyki poselskiej.
Bo tak, między nami mówiąc, to mogło być tak, że wszyscy wokoło wiedzieli kim jest Pan Piesiewicz, tylko w senacie nikt nie wiedział. A może ludzie wodząc, że na Piesiewicza innego sposobu nie ma, zdecydowali się na czyn - równie - niegodny i karalny? Czy aby polityk nie powinien być taki, jak żona cezara?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Często polityk jest jak saper.Myli sie tylko raz. link

Dobrze, że nie stracił zupełnie twarzy i zrezygnował.

Komentarz został ukrytyrozwiń
maryś
  • maryś
  • 01.09.2011 13:57

Podpisy ponoć zebrał w dniu ogłoszenia rezygnacji.... Piesiewicz dobrze zrobił

Komentarz został ukrytyrozwiń
edi
  • edi
  • 01.09.2011 11:15

Może po prostu zabrakło mu podpisów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.