Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9413 miejsce

"Senny żywot Leonory de la Cruz" według Agnieszki Taborskiej

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2012-04-09 17:56

Autorka wykłada historię sztuki, a przy okazji teoretycznych zajęć poświęconych surrealistom, stworzyła wraz z jedną ze swoich studentek coś niepowtarzalnego. Ani to album, ani rozprawa, ale na mnie robi piorunujące wrażenie. Zwala z nóg.

projekt graficzny okładki książki Agnieszki Taborskiej / Fot. Stanisław SalijPojawiło się w Polsce już drugie, rozszerzone wydanie książki – albumu, poświęcone mistycznej kobiecie, mniszce, która zmarła w ostatnich dniach 1723 roku. Hiszpańska karmelitanka zawdzięcza swoją kanonizację spełnionym wizjom Wielkiej Rewolucji Francuskiej z epizodem śmierci Marata, pojawieniem się gilotyny oraz tak wielkich katastrof, jak zatonięcie Titanica, sterowca Hindenburg. Święta Leonora, to opiekunka cukrzyków, kominiarzy, tonących, producentów perfum i środków nasennych, chroni od wody, śpiączki, bezsenności, lunatykowania i śmierci we śnie. Jest patronką Kastylii i nieistniejącego już zakonu sióstr drzemiących. Atrybutami jej są księżyc, łoże i flakonik pachnideł. Towarzyszą jej: suseł, myszy, króliki, nietoperze, ćmy, pająki bądź motyle".

Warto mieć taką patronkę, ale niestety jest to postać powstała jedynie w wyobraźni autorki "Sennego żywotu Leonory de la Cruz”. Jest to klasyczny apokryf i rodzaj fikcji literackiej podobny do takich dzieł, jak słynny „Rękopis znaleziony w SaragossieJana Potockiego. Wraz z 35 ilustracjami Seleny Kimball książka Agnieszki Taborskiej tworzy jednak niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju dzieło, które nie istnieje wszakże w próżni. Odwołania do rewolucji francuskiej i krwawych hekatomb na przestrzeni wieków trwania ludzkiej cywilizacji, nie pozwalają pominąć tak oczywistych tropów, jakie wiodą nas do malarstwa Dawida, Goyi, a na polskim gruncie do Beksińskiego i Starowieyskiego. Są to oczywiście, przede wszystkim, indywidualne, czytelnicze i recenzenckie skojarzenia i wynikające z lektury tekstów rozdzielonych przez autorkę na część prezentacyjną (hagiograficzną) oraz obszerniejszą partię historycznych gloss i cytatów.

Tytułowa postać świętej Leonory de la Cruz jest fuzją imienia Leonory Carrington – adresatki dedykacji – oraz nazwiska żyjącej w latach 1651 – 1696, niezwykłej meksykańskiej zakonnicy, poetki i filozofki, Sor Juany Inez de la Cruz. Pomimo czytelnego rozróżnienia faktów i fikcji w osobnych częściach książki, część uznanych autorytetów Kościoła i nauki świeckiej było skłonnych uznawać Leonorę de la Cruz za autentyczną świętą, skoro czcili ją najwięksi artyści XX wieku. Właśnie jeden z surrealistów, Philippe Soupault miał według relacji autorki wyszperać w antykwariacie Żywot Leonory de la Cruz ukryty za „Pieśniami Maldorora”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

jak tylko skończą się święta wszelakie, zgromadzę środki i siły, by sięgnąć po tę książkę, która od dłuższego czasu dopomina się o moją uwagę :) dziękuję za recenzję potwierdzającą moje dotychczasowe przemyślenia na jej temat!

Komentarz został ukrytyrozwiń
6023
  • 6023
  • 09.04.2012 23:47

Niezmiernie ciekawa relacja z dogłębnej lektury. Widać, że autor głęboko przejął się treścią książki i żywotem wyimaginowanej świętej. Cóż z tego, że wyimaginowanej. Czasem myśli zrodzone z imaginacji są tak realne w skutkach, że bywają równie bolesne. Mnóstwo ciekawych cytatów i inspiracji. Wielkie dzięki za niezłą robotę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ciekawski
  • Ciekawski
  • 09.04.2012 22:01

zazdroszczę Autorowi słusznego wyboru. Ta książka, to jak wygrana na loterii.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.04.2012 21:38

@Noblesse oblige... ale 44 pln to nieco drogo... Przyznam się Bywalcowi, że aplikując o tę pozycję wśród kandydatów na recenzentów nie znalazłem drugiego ochotnika decydującego się na wybór tej książki. Coś mi podpowiadało, że to jest właśnie to... I nie omyliłem się. Jestem szczęśliwym posiadaczem pięknie wydanego egzemplarza, który na stale zagości w moich zbiorach. Warto więc pisać recenzje, serdecznie namawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bywalec
  • Bywalec
  • 09.04.2012 21:32

Noblesse oblige... ale 44 pln to nieco drogo. Jednak z drugiej strony za 35 ilustracji z tekstem, tyle się należy. Kogo na to stać, ten się zaopatrzy. Nie wyobrażam sobie takiej książki w postaci elektronicznej, bo liczy się dotyk papieru i bezpośredni kontakt z drukiem na jego szorstkiej powierzchni. Bibliofile wiedzą, o czym myślę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.04.2012 21:18

No, no... pełne uznanie dla znawców i miłośników boskiej Leonory de la Cruz. Obaj cytowani autorzy są wspomniani w tym ustępie drugiego manifestu: "Chwała, mówiliśmy, Aragon i ja, histerii i orszakowi młodych, nagich kobiet, które czołgają się po dachach". Przy okazji nie omieszkam poprawić w tytule imienia bohaterki książki - Leonora, nie Lenora

Komentarz został ukrytyrozwiń
surrealista
  • surrealista
  • 09.04.2012 21:10

No to ja, wywołany tym razem do tablicy, uzupełnię: Poddanie się cudowności stanowi jedyne, wieczne źródło obcowania ze sobą ludzi. I to napisał odrzucony przez surrealistów, zdeklarowany komunista - Louis Aragon

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 09.04.2012 21:07

Ta książka jest cudowna, niezależnie od kategorii cudowności wprowadzonej przez surrealistów. W ich pierwszym manifeście czytamy: "cudowność jest zawsze piękna, nieważne jaka cudowność, tylko bowiem cudowność jest piękna". Prawda, że to kompletnie nielogicznie... ale za to jakie piękne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.