Facebook Google+ Twitter

Sensacyjna wyobraźnia

Za każdym razem gdy mam ochotę zobaczyć dobry film sensacyjny, układam sobie w głowie szereg idealnych scen. Takich jakie chciałbym właśnie w tym momencie obejrzeć.

Załóżmy, że mam ochotę na…Ucieczkę przez centrum jakiegoś malutkiego miasteczka mieszczącego się na granicy Meksyku i Belize, bieg po dachach świeżo odrestaurowanych kamienic, walkę wręcz na małym targowisku pełnego kobiet z glinianymi garnkami na głowach. Na końcu najdynamiczniejszy pościg wąskimi uliczkami, kończący się na wielopasmowej autostradzie. Ostatnia scena to skok w stronę wielkiego wodospadu, po którego drugiej stronie znajduje się tajna baza super agenta i jego niezdarnego pomocnika. Specjalista od nowinek technologicznych, który co 5 minut wymyśla jeszcze to dziwaczniejsze gadżety dla swojego najwierniejszego druha, wyszkolonego komandosa, usuniętego z wojska za niesubordynacje, niespełnionego poetę, operowego tenora i misjonarza z Ghany w jednej osobie - Johna Smitha…

Kombinując tak nad tymi, trzeba przyznać, bezsensownymi obrazami, oczekuję tylko jednego. Rozrywki, sztucznej adrenaliny, przeżywania z bohaterem, tych wszystkich nieprzyzwoicie niesamowitych wyczynów. To właśnie magia tego jakże nieinteligentnego gatunku kina. Dla moich oczu nie jest istotne to, że osiłek, lub niepozorny mistrz wschodnich sztuk walki, biega, skacze i bije tylko dlatego, że jego kolekcja znaczków z podobiznami nagich prezydentów USA została porwana przez bezwzględnego ministra do spraw rolnictwa jakiegoś małego państwa byłego bloku wschodniego. To przecież tylko powód, powód do tego, aby nasz heros mógł założyć swoje rajtki i pokazać czego uczył się przez całe życie w umyśle lekko niezrównoważonego scenarzysty. Moje oczy głodne są tego absurdu.

Bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie przelewa na papier historii mężczyzny pokonującego tuzin czołgów, tylko przy pomocy finki. Nawet jeśli nasz John Smith w swoim harcerskim kostiumie spędził ostatnie ćwierćwiecze. Nic poza naszą wyobraźnią nie da mu wystarczającej mocy na pokonanie tych dwunastu czołgów.

Ciągnie nas czasem do wyobraźni. Kino sensacyjne to bajka, takie marzenia dużych chłopców. Skala niedorzeczności nie ma tu najmniejszego znaczenia, ma być efektownie i fajnie, a nawet głupie może być fajne. Myślę, że niektórzy panowie przyznają mi teraz racje.


Wybrane dla Ciebie:


Tagi: kino sensacja


Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

z upodoban nie, ale z dystansu...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

z upodobań do tandety to nie ma się co tłumaczyć;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) co racja, to racja, panie też!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ nawet panie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.